Dar zadany
Ile masz imion, Maryjo? Jesteś Jasnogórska, Gietrzwałdzka,
Władimirska, Ostrobramska. Jesteś Łaskawa, Różańcowa, Niepokalana, Boleściwa.
Jesteś od Nieustającej Pomocy,
od Wspomożenia Wiernych, od Szczęśliwych Narodzin. Masz też szczególny tytuł:
Matki Bożej Fatimskiej. Tak nazwał Cię Kościół, a imię to wiąże się z miejscem
Twych objawień w 1917 roku. I choć Ty sama nazwałaś się tam Matką Bożą Różańcową,
to jednak Twe fatimskie imię wysunęłaś na pierwszy plan. Wiemy, dlaczego.
Matka Boża Fatimska to Matka, która niesie z sobą orędzie z Fatimy.
A w Twych słowach z Cova da Iria jest tyle prawdy, którą potwierdzają kolejne
wydarzenia dziejące się na naszych oczach! Mówiłaś nam o zagrożeniach, jakie
stoją przed światem. O cierpieniu Ojca Świętego. O wojnach i prześladowaniach,
głodzie i śmierci. O codziennym Różańcu. O wynagradzaniu za grzeszników.
O poświęceniu Rosji Niepokalanemu Sercu. O nabożeństwie pierwszych sobót.
Wreszcie, o zwycięstwie.
Do swego triumfu zapowiedzianego w Fatimie potrzebowałaś Papieża. Dlatego
Twój dar stał się jego zadaniem. Dlatego Jan Paweł II ocalał w zamachu, aby
służyć.
A Ty wsparłaś go swoją łaską, tak że wszystkie dalsze lata jego pracy w Kościele
były – jak sam mówił – cudem.
Był to nie tylko cud darowanego życia, ale i cud owocnego życia.
Polska droga do zwycięstwa
Dar zadany. By oddać Tobie wszystko, jak kiedyś Polskę. By uczynić świat miejscem
Twej obecności! By oddawać Ci coraz więcej, ale przede wszystkim oddawać
Ci coraz bardziej. By pójść w głąb zawierzenia, oddawać siebie bardziej i
pełniej. Aż po wydanie siebie na ofiarę za świat. Aż po bycie żertwą ofiarną,
by w swej śmierci dać ludziom łaskę przebudzenia.
Wszystko zaczęło się od korekty polskiej drogi do zwycięstwa. Twe światło,
jakie Jan Paweł II otrzymał w zamachu, pozwoliło Papieżowi zrozumieć, że wspólnie
z biskupami całego Kościoła musi poświęcić Tobie cały świat. Ale już nie "macierzyńskiej
Matce Kościoła", jak chciał tego Prymas Tysiąclecia, lecz Niepokalanemu
Sercu Maryi – jak zażądałaś tego w Fatimie. Zamach uświadomił Ojcu Świętemu
konieczność naniesienia niewielkiej korekty na ideę zaproponowaną przez ks.
kard. Wyszyńskiego. I dał mu pewność, że z nowym podpisem idea ta zmieni świat.
Że "zwycięstwo przyjdzie", przyjdzie drogą maryjną!
Ciekawa to tajemnica, Maryjo: Jan Paweł II nie wiedział, że przez akcent fatimski
planowanego poświęcenia wcale nie odchodzi od "polskiego doświadczenia".
Przecież w ten sposób Ojciec Święty odwoływał się do jeszcze wcześniejszego
i bardziej fundamentalnego doświadczenia swej Ojczyzny: do oddania Narodu Polskiemu
Twemu Niepokalanemu Sercu. 8 września 2006 r. będziemy obchodzić 60. rocznicę
tamtego doniosłego aktu.
Tak więc Jan Paweł II, wprowadzony na szlak Fatimy, nadal wędrował drogą "polskiego
doświadczenia"! Bądź za to błogosławiona, Matko i Królowo nasza, i pomóż
nam podjąć tamto wielkie dziedzictwo!
Właśnie, Maryjo… Dar zadany… Czy również dla nas? Cała "polska droga
do zwycięstwa" jest darem, a jednocześnie zadaniem! Mamy powtórzyć w czasach
obecnych, równie trudnych jak tamte powojenne, ów akt, który uratował Polskę
w latach rządów komunistycznych. Czy dziś nie objawisz równie potężnie swej
mocy, gdy zagrożeni przez cywilizację bez Boga ponowimy swe całkowite oddanie
się Tobie?
Pomóż nam, Fatimska Pani, uczyć się od Jana Pawła II wrażliwości na znaki czasu.
Pomóż nam, na wzór naszego Papieża, czerpać z bogactwa naszego historycznego
doświadczenia!
W 1981 r. Papież stał się Twoim fatimskim posłańcem w świecie. Warto przyjrzeć
się temu dokładniej i zrozumieć, że wszystkie Twe fatimskie apele żyły w nim.
I Różaniec, i ofiara, i zawierzenie, i wynagradzanie. Jednak przede wszystkim
poświęcenie Rosji i świata Twemu Niepokalanemu Sercu. Jan Paweł II wiedział,
że ten akt, o który prosiłaś w Fatimie, uruchomi wielką maszynę przemian w
świecie.
Po raz pierwszy akt poświęcenia Rosji i świata został wypowiedziany w miejscu
objawień fatimskich w 1982 r., w rocznicę zamachu. Drugi raz poświęcenie, o
które prosiłaś, dokonane zostało przez Jana Pawła II w 1984 r. w miejscu zamachu
– na rzymskim placu św. Piotra. To ono pozwoliło Ci otworzyć skarbiec Twych
fatimskich obietnic. I upadł mur berliński, wiele narodów odzyskało wolność,
komunizm zgasł jak kopcąca świeca zdmuchnięta przez Bożego ducha. Papież mógł
pogodnie podjąć dalej swe pielgrzymowanie – w Fatimie i w świecie, który poświęcił
Niepokalanemu Sercu Maryi w fatimskim akcie zawierzenia.
Wszystko to jednak nie było takie proste. Mylili się ci, którzy sądzili, że
za chwilę ukaże się wszystkim zwycięstwo Twego Niepokalanego Serca. Fatima
pozostała światłem w mroku, w gęstniejących ciemnościach, jakie na ludzkość
rzuciły potężne struktury grzechu, zdające się decydować o losach świata. Rosła
w siłę cywilizacja bez Boga, coraz więcej ludzi zaczęło żyć tak, jakby Boga
nie było. Twe Niepokalane Serce było coraz bardziej obolałe na skutek grzechów
współczesnych pokoleń.
Jan Paweł II był świadom, że narasta zło, że szala grzechu przechyla się do
dołu.
A jednak uśmiechał się! Dziś już wiemy, dlaczego. On miał pewność, że Bóg zwycięży
– przez Maryję. Mówił o tym ks. kard. August Hlond, zapowiadał o. Maksymilian
Kolbe, wcześniej prorokowali o tym polscy jezuici, twórcy "pętka Matki
Bożej", którym zachwycił się św. Ludwik. Mówił o tym Prymas Tysiąclecia.
I Twoja Fatima. I dowód z zamachu. Papież wiedział, że zło przegra.
I choć widział kryzys całych społeczeństw, choć był świadom kryzysu w Kościele,
uśmiechał się. A my patrzyliśmy na niego i nabieraliśmy otuchy. Jan Paweł II
nie bał się przyszłości, więc i my patrzymy z ufnością w jutro świata.
Dziś, w rocznicę zamachu, przypominasz nam, Maryjo, że tamten dar, który był
zadaniem, został odziedziczony przez każdego z nas. Teraz my mamy pchnąć fatimskie
koło zamachowe, które zmieni bieg ludzkich dziejów! Papież Polak, którego pontyfikat
trwał trzy lata, a kolejne dwadzieścia trzy były Twoim fatimskim cudem, pozostawił
nam swój testament. Mamy dokończyć jego dzieło. Tak, bo teraz do wypełnienia
swych obietnic fatimskich potrzebujesz nas!
Żyć aktem zawierzenia
Jakie zadania stoją przed nami w rocznicę zamachu na życie Ojca Świętego?
Czy mamy podjąć z wiarą naszych przodków to wielkie zawierzenie Twemu Niepokalanemu
Sercu, jakiego dokonał ks. kard. Hlond w 1946 roku? Czy mamy, jak obiecały
nasze polskie ślubowania, nie tylko Cię kochać, ale i naśladować w Twych codziennych
cnotach? Czy mamy, w epoce, która nie chce słyszeć o Bogu, a na Twoje imię
odwraca twarz, mówić głośno o potędze Twego Niepokalanego Serca i stać się
apostołami Twego zwycięstwa? Czy mamy pokazać światu, że duchowość fatimska
jest darem na nasze czasy? Czy mamy praktykować z zapałem nabożeństwo pierwszych
sobót i śpiewać Ci głośno podczas pięknych nabożeństw fatimskich, które przypominają
nam to wszystko, co uczyniłaś dla swojego ludu? Czy mamy żyć na co dzień z
różańcem w ręku i aktem zawierzenia powtarzanym każdego dnia? Czy mamy być
świadkami niesprzeczności rozumu i tradycyjnej pobożności? I nieść światu uśmiech,
który rozjaśnia nam twarz w każdą pierwszą sobotę, gdy słuchamy Matki?
Matko Najświętsza! Wszystko to wygląda tak prosto, kiedy serca ogarnia zapał,
a oczy wypełnia Boże światło. Łatwo iść drogą fatimską, naznaczoną cudem ocalenia
życia Ojca Świętego i niezwykłą ilością darów i łask z nieba. Ale, Matko obietnic
fatimskich, dziś droga do nowego, lepszego świata zaczyna się niepokojąco wydłużać.
Zniknęły migoczące na horyzoncie światełka Bożego ładu. Znowu ogarnia nas niepokój,
lęk i beznadziejność. Za wielkimi hasłami wolności i demokracji czają się upiory…
Matko Boża Fatimska! Pomóż nam podjąć Twe fatimskie przesłania!
Różaniec – to taka prosta rzecz. Codzienna ofiara składana Maryi z uciążliwości
życia – czy może być coś piękniejszego? Nabożeństwo pierwszych sobót – czy
nie możemy poświęcić pięciu sobotnich dni na oddawanie czci Matce Najświętszej?
Przed dwudziestu pięciu laty potrafiliśmy dać z siebie tak wiele, potrafimy
i dziś.
Tamten zamach zmienił życie Papieża… Daj nam, Maryjo, zrozumieć, że powinien
on zmienić też życie każdego z nas. Przed dwudziestu pięciu laty otrzymaliśmy
znak i droga stanęła przed nami otworem. Pomóż nam wrócić na nią, bo tylko
w ten sposób nie zostanie zachwiana logika, jaka w planach Bożych połączyła
13 maja 1981 r. z trzecim milenium chrześcijaństwa. Niech orędzie fatimskie
okaże się nie tylko orędziem wieku XX, ale i XXI. W poprzednim było ono orędziem
zapowiedzi i przestróg, w tym niechaj będzie orędziem wypełnienia się maryjnych
obietnic, przede wszystkim triumfem Twego Niepokalanego Serca.
Tyle razy Ojciec Święty wzywał nas do współpracy: "Chrześcijaństwo jest
religią Bożego działania oraz ludzkiego działania" – czytamy w "Przekroczyć
próg nadziei". Jeszcze nie zatriumfowało Niepokalane Serce Maryi. Nie
nadszedł jeszcze obiecany czas pokoju. Misja Twoja, Matko Boża Fatimska, trwa
nadal. Dziś każdy wierzący, który wsłuchał się w głos fatimskiego orędzia,
powinien odnowić w sobie zawierzenie Matce Bożej i zacząć żyć nim w swoim sercu.
Czy warto, Maryjo?
Jest nas niewielu. Samotny był Ojciec Święty, samotni są gorliwi czciciele
Matki Najświętszej. Nie każdy będzie chciał podjąć się wyrzeczeń związanych
z zawierzeniem się Tobie bez reszty. Może tylko garstka ofiarnych serc… Ale
przecież Jan Paweł II powtarzał, że w chrześcijaństwie nie chodzi o ekspansję
liczbową. Jedno wielkie serce jest bowiem w stanie pomieścić w sobie miliony
ludzi. Jedno oddanie, poświęcenie, zawierzenie bez reszty – jak to, którego
dokonał Ojciec Święty Jan Paweł II w 1984 r. – może przemienić całe kontynenty.
Trzeba żyć aktem zawierzenia, trzeba odnawiać go dzień po dniu, jak uczynił
to Papież Jan Paweł II.
Powtórzymy za Ojcem Świętym: "Ufając w Twą macierzyńską opiekę, o Maryjo,
i zawierzając Ci wszystko, czym jesteśmy i co posiadamy, postanawiamy iść z
Tobą za Chrystusem. Ku zwycięstwu Twego Niepokalanego Serca!" – codziennym
Różańcem, comiesięcznym nabożeństwem pierwszych sobót, radosnymi nabożeństwami
ku czci Matki Bożej Fatimskiej! Oddaniem się Tobie, zawierzeniem Ci naszych
rodzin. A przede wszystkim naśladowaniem Ciebie, by jak najwięcej Twego ducha
było na ziemi. Bo jak prorokował św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, Duch
Święty pragnie odnajdywać dziś Ciebie na ziemi, by znów zamieszkała wśród ludzi
pełnia Bożych łask, a świat stał się dla nas drogą, która prowadzi do Boga.
Wincenty
Łaszewski
