Z policją w tle
Na polecenie działaczy SLD poznańska policja rozbiła antykomunistyczny happening
"Ja boję się, gdy ciemno jest, diablica Krysia wciąż straszy mnie" –
śpiewali pod adresem poznańskiej posłanki SLD Krystyny Łybackiej młodzi działacze
antykomunistycznej "Naszości", którzy w miejscu tradycyjnych spotkań
lewicy zorganizowali happening "Nie udawajcie aniołków". Pikieta
w Poznaniu była jednak krótka i została rozbita przez policję. Sami funkcjonariusze
nie ukrywali, że wypełniali polecenie lewicowych działaczy. Lewicowe manifestacje
przeszły w największych miastach Polski, w wielu z nich doszło do słownych
utarczek z przeciwnikami postkomunistów.
POZNAŃ
Mimo deszczu już na kilkadziesiąt minut przed terminem planowanego happeningu "Naszości" na
poznańskim placu Bernardyńskim gromadziły się grupki gapiów. W rozmowach z
dziennikarzami nie ukrywali, że z domu wyciągnął ich nie wiec organizowany
przez postkomunistów, a happening, jaki co roku już od jedenastu lat towarzyszy
w tym miejscu manifestacjom. I nie zawiedli się. Na kilkanaście minut przed
rozpoczęciem wiecu SLD na placu pojawiła się grupka młodych, ubranych na czarno
ludzi z twarzami wysmarowanymi sadzą, przebranych za diabły trzymające w rękach
czerwone widły. Był wśród nich jeden "stylizowany" na lidera SLD
– Wojciecha Olejniczaka, przebrany za anioła, z doklejanymi skrzydełkami i
aureolką.
– Olejniczakowi skrzydła oklapły. Chyba od tego deszczu – ironizował Filip
Rdesiński z poznańskiej "Naszości", któremu przyszło wcielić się
w rolę "aniołka z SLD".
"
Wyklęty powstań Miller z ziemi, powstańcie, których dręczy PiS. Niech się zabawi
Wojewódzki i świński blondyn Tomasz Lis" – śpiewali antykomuniści.
– W tamtym roku, kiedy byliśmy tutaj jak od lat – przebrani za jelenie – Krystyna
Łybacka krzyknęła do nas: "Idźcie do diabła". Stąd też taki pomysł
happeningu – wyjaśniał lider "Naszości" Piotr Lisiewicz.
Happening trwał krótko i skończył się, jak co roku, po interwencji policji.
Interwencji dokonano na polecenie działaczy SLD. Rzecznik prasowy komendy miejskiej
policji w Poznaniu Andrzej Borowiak przyznał, że zrobiono to na polecenie działaczki
SLD. – Interwencję podjęto na polecenie pani Aliny Bittner, organizatorki wiecu
1-majowego na placu Bernardyńskim, przewodniczącej Zarządu Wojewódzkiego SLD
w Poznaniu.
WARSZAWA
Wyjątkowo spokojnie przebiegały natomiast obchody 1 maja w Warszawie, gdzie
na pochodzie zgromadziła się licząca niewiele ponad 100 osób grupka postkomunistów
i zwolenników radykalnej lewicy. Uczestnicy pochodu przeszli z Ronda de Gaulle’a
do placu Grzybowskiego, gdzie na zakończenie odśpiewali "Międzynarodówkę".
Na czele pochodu szli dwaj mężczyźni z maskami na twarzach symbolizującymi
braci Kaczyńskich i przyczepionymi do nich ptasimi piórkami. Postkomuniści
skandowali też hasła: "Kaczki na taczki", "Trzy razy yes dla
premiera, co wziął na męża Andrzeja Leppera", "Więcej wody dla
Wasera, niech na wannę nową zbiera".
GDAŃSK
Równie niewielka grupka zwolenników lewicy wzięła udział w obchodach 1 maja
w Gdańsku, w trakcie których uczestnicy skandowali hasła z żądaniami powrotu
do systemu socjalistycznego (sic!). Doszło do słownych przepychanek z kontrdemonstrantami,
których od postkomunistów odgrodził kordon policji.
KIELCE
Najliczniejsza manifestacja 1-majowa miała miejsce w Kielcach. Wzięło w niej
udział ok. 300 osób. Maszerujący postkomuniści nieśli biało-czerwone flagi,
było też kilka flag czerwonych i unijnych oraz transparent z hasłem: "Ludu
Polan powstań z kolan".
W tym samym czasie działacze świętokrzyskiej "Solidarności" złożyli
kwiaty i zapalili znicze pod pomnikiem ks. Jerzego Popiełuszki oraz pod tablicą
upamiętniającą powstanie "S"; uczestniczyli też we Mszy św. w kościele
pw. św. Józefa Robotnika. Eucharystia poświęcona była osobom bezrobotnym oraz
tym, którzy mają problemy w miejscu pracy.
Niewielkie manifestacje 1-majowe lewica zorganizowała także m.in. w Toruniu,
Bielsku-Białej i Krakowie. Wszędzie tam obok zwolenników lewicy pojawili się
młodzi antykomuniści, którzy protestowali przeciwko udziałowi w wiecach spadkobierców
partii odpowiedzialnej za masakry Poznańskiego Czerwca ’56, Radomia, Gdańska…
Wojciech
Wybranowski
