Duchowy Maj
Tak
nazywano piąty miesiąc roku od czasów mistyka Henryka Suzo (= 1366),
który te najpiękniejsze dni roku powiązał z nabożeństwem do
najpiękniejszej tajemnicy naszej wiary – tajemnicy Krzyża. Był to czas
maryjny, ale jakby „z tyłu sceny”, bowiem na pierwszym planie
trwającego trzydzieści jeden dni kultu widniał chwalebny Krzyż
Zbawiciela: przedmiot adoracji, rozmyślań, zachwytu. Majowe dni wybrano
nieprzypadkowo – z jednej strony oddawano Chrystusowi, Dawcy nowego
życia, to, co najpiękniejsze. Z drugiej, w dniu 3 maja obchodzono
wówczas święto znalezienia Krzyża Świętego. Gdy dodamy do tego uwagę,
że majowy tydzień poprzedzający Wniebowstąpienie był czasem wielkiej
modlitwy błagalnej, zarysowuje nam się ogólny schemat średniowiecznego
nabożeństwa majowego.
Począwszy od XVII w. tydzień modlitwy
błagalnej połączono z proszeniem Boga o dobrą pogodę – była to tzw.
modlitwa majowa. W jej centrum tkwiła prośba o dobre urodzaje: by
delikatne kwiaty nie ucierpiały i mogły zawiązać się owoce. Z czasem
wątek kwiatu powiązano pobożnością maryjną. Ostatecznie jednak
ograniczono go do kwiatu roślin ozdobnych; tym samym zaginął główny
wątek modlitwy błagalnej: modlitwy o urodzaj.
Majowe
nabożeństwo maryjne wyszło z Włoch, wiemy bowiem, że pierwszy raz
maryjną majówkę odprawiono w kościele kamilianów w Ferrarze w 1784 r.
Niebawem podobne nabożeństwo odbyło się w Grezzano pod Weroną, tam
jednak już wcześniej było ono nabożeństwem do prywatnego odprawiania, a
już w 1747 r. arcybiskup Genui nazwał je „nabożeństwem domowym”. Pół
wieku później odprawiano je w co najmniej dwudziestu kościołach Rzymu,
zaś na początku XIX w. przeszczepiono do Francji (miało ono być
antidotum na „frywolne święta wiosenne rewolucjonistów”). Potem
przychodzi czas na Belgię i Holandię. W Luksemburgu przybiera ono
postać modlitw do „Pocieszycielki strapionych”. W drugiej połowie XIX
w. do nabożeństwa majowego dochodzą niedzielne kazania maryjne głoszone
na Mszach św. (tzw. kazania majowe). W tym czasie maryjne majówki zna
już cała Europa, Irlandczycy zawożą je do Ameryki, zaś misjonarze
przenoszą do Indii, na Filipiny, do Afryki i Ameryki Południowej, gdzie
jednak nabożeństwo ze względów klimatycznych przeniesiono na czas
zimowy.
Połowa XIX w. to czas, kiedy nabożeństwo majowe zaczyna
przybierać określone formy i „dopasowywać się” do aktualnych znaków
czasu. Stąd w różnych okresach w zależności od politycznych i
kościelnych wydarzeń podkreślano w nim inne elementy. Na przykład po
ogłoszeniu prawdy o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny w
bardzo wielu diecezjach Europy w ramach nabożeństw majowych omawiano
nowy dogmat maryjny, a po wybuchu I wojny światowej Benedykt XV związał
je z modlitwami o pokój. Podobnie uczynił Pius XII w 1939 r., do
majowych modlitw o pokój zachęcając szczególnie dzieci.
Historycznie
mamy dwie formy majowego nabożeństwa: oficjalną i domową. W ramach tej
pierwszej szczególnie uroczyście celebrowano pierwszy i ostatni dzień,
także niedziele i święta (Wniebowstąpienie, Zesłanie Ducha Świętego).
Początkowo odprawiano je wczesnym rankiem lub wieczorem, ale w XX w.
brak już świadectw, by majówkę odprawiano rano. Na jej potrzeby
tworzono specjalne pieśni i rozważania, a nawet całe gotowe
nabożeństwa. Wśród ich autorów są św. Wincenty Pallotti, św. Jan Bosko,
a także ks. kard. Henry Newman.
Nabożeństwo liturgiczne trwało pół
godziny. Składały się na nie: kazanie (często uzupełniane przez
rozważanie), śpiewy, Litania Loretańska oraz modlitwy i
błogosławieństwo.
Majówka odprawiana w domowym kręgu, która
historycznie bardzo przyczyniła się do upowszechnienia oficjalnego
nabożeństwa, wyglądała nieco odmiennie. Podczas nabożeństwa śpiewano
pieśni, odmawiano Różaniec i Litanię, czytano rozważanie z książeczki.
Dziś przetrwała ona przede wszystkim w diasporach, gdzie wierni nie
mogą chodzić do kościoła.
Rozkwit nabożeństwa majowego przypadł
w czasie określanym mianem „stulecia maryjnego” (1859-1950). Dziś jego
rola zdaje się być coraz mniejsza. Wprawdzie w Polsce nie utraciło ono
nic ze swej popularności i umiłowania przez ludzi, ale w większości
krajów poszło w niepamięć. Nawet maryjne królestwa, jak Francja,
Anglia, Walia, Niemcy, Austria wyrzekły się dziś swoich ślubów i
zobowiązań. My, kiedyś zaliczani w maryjności do drugiego szeregu,
staliśmy się obecnie maryjną awangardą, maryjnymi prorokami. Czyżby
znów ukazywała się nasza dziejowa misja? Potwierdzamy głosy
nowoczesnych teologów, którzy twierdzą, że to nabożeństwo, podobnie jak
inne, jest wpisane w potrzeby czasów. Oni sądzą, że dziś świat nie
potrzebuje Maryi i jej majówek. My – przeciwnie. Dla nas Matka
Najświętsza to jedyne ocalenie na dzisiejsze trudne czasy.
Wincenty Łaszewski
