fot. arch

Dzieci z Burundi wołają o szkołę

Skończyły się wakacje. Rozpoczął się rok szkolny. Rodzice zaopatrzyli swoje pociechy w tornistry i wszystkie niezbędne przybory szkolne. Powitały je pięknie wysprzątane klasy i uśmiechnięte twarze nauczycieli. Niestety, nie wszystkie dzieci mogą się cieszyć rozpoczęciem roku szkolnego. Dotyczy to bardzo dużej ilości dzieci w Afryce i na innych kontynentach – pisze misjonarka siostra Zygmunta, Karmelitanka Dzieciątka Jezus.

Pozwólcie, że przedstawię Wam jak wygląda życie dzieci w Burundi, Afryce Centralnej, gdzie posługiwałam przez 18 lat.

Jeszcze przed wschodem słońca wyruszają one na pole z rodzicami, z koszykiem na głowie i motyką na ramieniu. Najmłodsze dzieciątko przymocowane jest do pleców mamy, a reszta rodzeństwa idzie obok. Tylko niektóre mogły pójść do szkoły.  Mamy nie zabierają nic do jedzenia i picia. Nie ma sklepów, żeby coś kupić a to, co było ugotowane poprzedniego dnia musiało być spożyte, bo z powodu upału do rana by się zepsuło. Dopiero około godz. 16 zbierają na polu to, co będą gotować tego dnia, szukają suchych patyków. Idą do źródła po wodę, tam się napiją, umyją i do domu przynoszą tylko tyle, ile do ugotowania posiłku jest potrzebne.

Mama klęka w środku małej chatki przy trzech kamieniach, na których stawia naczynie. Podkłada patyczki i dmucha. Musi uważać, by nie buchnął płomień, ponieważ niska chatka pokryta trawą  mogłaby się spalić. Gdy po około trzech godzinach jedzenie jest ugotowane, siadają w kółeczku i spokojnie spożywają posiłek. Robią to tak spokojnie, że trudno uwierzyć, że jest to pierwszy i ostatni posiłek tego dnia. Rodzice cieszą się, gdy mogą dodać do gotowania trochę fasoli, która jest tam podstawowym źródłem białka roślinnego.

Niestety, uprawiają poletka na zboczach gór i bardzo często upalne słońce albo silne deszcze niszczą plony. Wówczas cierpią głód, który najbardziej doskwiera dzieciom. Głód w Afryce wygląda inaczej niż u nas. Oni zawsze uzbierają coś do jedzenia. Są to banany, bulwy, trawa. Jednak gdy zabraknie fasoli, posiłek bez białka powoduje zatrucie pokarmowe, które objawia się odbarwieniem skóry, obrzękami i prowadzi do śmierci. Małe niemowlęta karmione są mlekiem ich mamy, ale gdy go nie ma, umierają.

Misjonarze mają pełne ręce roboty, by zaradzić temu wszystkiemu. Ich podstawowym celem jest głoszenie Słowa Bożego, by jak najwięcej ludzi poznało i ukochało Boga. Widząc otaczające ich cierpienie starają się leczyć, dokarmiać, budować ośrodki zdrowia, szkoły, kościoły, by poprzez te uczynki miłosierdzia przybliżyć ludziom Boga.

Nasze siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus zgromadziły małe dzieci, organizując coś w rodzaju przedszkola. Wszystkie dzieci chcą tam przychodzić, bo oprócz opieki dostają kubek mleka i miseczkę gotowanej fasoli a przed wieczorem wracają do domu, gdzie spożywają drugi posiłek z rodziną. To wystarczy by uchronić je przed śmiercią głodową.

Obecnie, gdy podrosły do wieku szkolnego, nie chcą odejść, by ustąpić miejsca młodszym i chorym. Nie chcą odejść, bo nie mają gdzie iść. Bardzo chciałyby się uczyć, niestety szkół jest za mało. Brak budynków, ławek, książek, zeszytów. Nauka w cieniu drzew z wypisanym na materiale alfabetem jest mocno uciążliwa, bo przez sześć miesięcy codziennie pada deszcz.

Dlatego, Kochani, ośmielam się prosić was o pomoc. Zbudujmy szkołę dla dzieci w Burundi, w której mogłyby się uczyć, uczęszczać na lekcje religii a także, by mogły być dożywiane pod opieką misjonarzy. One bardzo chcą się uczyć. Już nawet nazbierały kamieni i mają wielką nadzieję, że ich marzenie się spełni.

Ja wracam tam wkrótce, by podjąć to zadanie, ale sama bez Was nic nie zrobię, bowiem misjonarz tyle wykona, na ile wspomoże go modlitwa Rodaków i pomoc materialna.

Moje Zgromadzenie Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus w Sosnowcu, w domu macierzystym prowadzi biuro misyjne. Tam pracuje siostra, która z wdzięcznością przyjmuje każdy grosik i nam go przekazuje, a my na miejscu realizujemy to dobro, które płynie z waszych serc i wyciągniętych dłoni.

***

Adres biura misyjnego:
Dom Zakonny SS. Karmelitanek
ul. M. T. Kierocińskiej 25,
41- 209 Sosnowiec

Z dopiskiem: „ Na szkołę”.

Bank Pekao SA Katowice
ul. Warszawska 8
40-006 Katowice

nr konta:

03 1240 2959 1111 0010 0182 1625

Dla wpłat zagranicznych w euro:
numer IBAN: PL 81 1240 2959 1978 0010 2356 8018

kod BIC Bank Pekao SA (SWIFT) PKOPPLPW

S. Zygmunta, Karmelitanka Dzieciątka Jezus

drukuj