Toruń geotermią stoi

Złożami wód geotermalnych w Toruniu można ogrzewać miasto, a także
wykorzystać je w balneologii (kąpiele lecznicze). Firma Poszukiwania Nafty i
Gazu Jasło Sp. z o.o., która na zlecenie Fundacji Lux Veritatis wykonała badania
wód geotermalnych w Toruniu, potwierdziła bardzo dobre parametry tamtejszego
odwiertu geotermalnego. Wydajność wody i chłonność otworu zatłaczającego wynosi
320 m sześc. na godzinę przy ciśnieniu 6,5 atmosfery. Temperatura wody w złożu
sięga 64 st. C, a po jej wydobyciu 61 st. C. – To rewelacyjne wyniki – ocenia
prof. Ryszard Kozłowski z Instytutu Inżynierii Materiałowej Politechniki
Krakowskiej, współtwórca projektu geotermii toruńskiej.

Profesor zaznacza, że najważniejsze jest to, iż uzyskano taką temperaturę przy
dużej wydajności otworu eksploatacyjnego i chłonności otworu zatłaczającego. To
właśnie te parametry stanowią podstawę do oceny danego złoża geotermalnego i
sposobu jego wykorzystania.
Można wykorzystywać tylko taką ilość wód geotermalnych o dużym stopniu
mineralizacji, jaką da się po odzyskaniu z nich ciepła zatłoczyć z powrotem do
ziemi. Dlatego właśnie ilość wody, jaką można zatłoczyć na powrót do ziemi, jest
podstawą do określenia tzw. udokumentowanej wydajności danej inwestycji
geotermalnej. – W geotermii ważna jest nie tyle temperatura, ile możliwość
zatłoczenia wód geotermalnych do otworu chłonnego – wskazuje Marek Balcer,
prezes Geotermii Mazowieckiej Sp. z o.o., właściciela zakładu geotermalnego w
Mszczonowie, gdzie wody termalne mają 42 st. Celsjusza. Zaznacza, że właśnie
chłonność otworu zatłaczającego decyduje o opłacalności inwestycji geotermalnej.
Tymczasem wiele działających zakładów geotermalnych ma otwory zatłaczające o
niższej chłonności niż ten w Toruniu (np. Uniejów, Stargard Szczeciński, liczone
oddzielnie odwierty w Pyrzycach).
Wody termalne wydobywane są na powierzchnię orurowanym otworem wiertniczym. Taki
odwiert nazywany jest eksploatacyjnym. Jego wydajność określana jest zwykle
poprzez zbadanie ilości wody geotermalnej wyrażonej w liczbie metrów
sześciennych, jaka wypływa z otworu w ciągu godziny. Po wykorzystaniu jej, np.
do ogrzewania pomieszczeń, w balneologii itd., wody o dużym poziomie
mineralizacji muszą być z powrotem zatłoczone pod ziemię. Do tego celu wykonuje
się drugi odwiert, w który zatłacza się wykorzystaną energetycznie wodę
geotermalną pod ziemię. Jeśli eksploatowana woda geotermalna jest słodka i
dobrej jakości, po schłodzeniu można ją wykorzystać do spożycia. To jednak
zdarza się rzadko. W Polsce takie złoża mają zakłady geotermalne w Mszczonowie i
Poddębicach.
Jeśli zaś wydajność wody uzyskiwanej z otworu eksploatacyjnego jest wyższa niż
chłonność otworu zatłaczającego, firma ma do wyboru albo wykorzystać tylko tyle
wody, ile można zatłoczyć do otworu chłonnego, albo wywiercić dodatkowe otwory
chłonne, co podnosi koszt inwestycji. Niektóre firmy decydują się na takie
rozwiązania, ponieważ mogą wówczas w pełni wykorzystać swoje zasoby geotermalne.
Mimo dodatkowych inwestycji również takie projekty geotermalne w Polsce się
rozwijają (np. zakład w Uniejowie, który ma 1 otwór eksploatacyjny i 2 chłonne),
a NFOŚiGW nie zgłasza zastrzeżeń do ich parametrów. W dodatku sam jest
udziałowcem wielu z nich.
Profesor Ryszard Kozłowski zaznacza, że wody geotermalne o takich parametrach
jak te w Toruniu można wykorzystać zarówno do ogrzewania pomieszczeń, jak i w
balneologii czy np. do podgrzewania szklarni. Możliwość szerszego wykorzystania
wód geotermalnych umożliwia szybszy zwrot takiej inwestycji.
Ciągły rozwój technologii energetycznych, a także samej energetyki geotermalnej
umożliwia obecnie zapewnienie opłacalności inwestycji, które mają niektóre
parametry niższe od tych w Toruniu. – W każdym otworze geologicznym występują
inne warunki geologiczne, każda woda jest inna, dlatego każdy projekt
geotermalny trzeba indywidualnie projektować i przygotowywać biznesplan –
podkreśla prezes Balcer.

Wynik pokazuje potencjał Polski
Eksperci wskazują, że projekt w Toruniu ma dobre wyniki również w porównaniu z
już działającymi inwestycjami geotermalnymi w innych krajach. Uzyskanie wody o
temperaturze 64 stopni (w złożu) przy podanej wydajności jest sukcesem jak na
europejskie warunki – zwraca uwagę prof. Kozłowski. Co prawda, wiele z nich
charakteryzuje się dużo wyższą temperaturą, ale posiada niższą jednostkową
wydajność odwiertu. Nikt tam jednak nie wątpi w celowość takich inwestycji.
Także dr Marek Kaźmierczak z Instytutu Chemii Ogólnej i Ekologicznej
Politechniki Łódzkiej, prezes zarządu Stowarzyszenia Zrównoważony Rozwój –
Geotermia w Polsce im. św. Królowej Jadwigi, uważa, że odwiert w Toruniu
charakteryzuje się dobrymi wynikami, nawet w skali Europy, wskazując na jego
bardzo dobrą wydajność.
– W Islandii jeden z największych zakładów ma wydajność 1710 m3/h wody (o
temperaturze 90 st. C), ale jest ona pozyskiwana z 13 ujęć produkcyjnych –
wskazuje ekspert. To znaczy, że na 1 ujęcie przypada uśredniona wydajność 131,5
m3/h, czyli ponad 2 razy mniej niż w Toruniu. Ekspert zaznacza, że na tej wyspie
panują nieporównywalne do polskich warunki geologiczne. Doktor Kaźmierczak
podaje też inny przykład z południa Europy. Jak mówi, zakład geotermalny w
Izmirze w Turcji produkuje 1050 m3/h wody o temperaturze 118 stopni C. – Jednak
wykorzystuje do tego 22 ujęcia – podkreśla. Oznacza to, że na jedno ujęcie
przypada średnia wydajność 47,7 m3/h. – Zaś w Niemczech największą wydajność ma
ujęcie geotermalne eksploatowane w Bawarii, niedaleko Monachium – mówi dr
Kaźmierczak. Wynosi ona 540 m3/h.
Ekspert zaznacza, że uzyskując wydajność gorących wód w Toruniu na poziomie aż
320 m3/h, udowodniono, że mamy w Polsce ogromne zasoby geotermalne, które dają
duże możliwości produkcji energii. – Jestem bardzo wdzięczny Ojcom
Redemptorystom za tę inwestycję – zaznacza dr Kaźmierczak.
Podobnie jak inni eksperci podkreśla, że projekty o parametrach podobnych do
tych w Toruniu są z powodzeniem realizowane zarówno w Polsce, jak i w Europie.
Są one wspierane przez państwo jako odnawialne źródła energii, przyjazne dla
środowiska naturalnego. Jak widać, polskie władze robią jednak wyjątki od tej
reguły, kierując się… "inną polityką".

Polityczne embargo
Inwestycja geotermalna w Toruniu jest pierwszą w Polsce, która powstała bez
jakiegokolwiek dofinansowania. Inne tego typu inwestycje wspierał finansowo
Narodowy Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, jego wojewódzkie
oddziały. Środki przeznaczano też z funduszy unijnych.
Pierwotnie toruńską geotermię miał wesprzeć NFOŚiGW. W maju 2008 r. Fundusz
wypowiedział jednak Fundacji Lux Veritatis zawartą rok wcześniej umowę na
dofinansowanie prac przy innowacyjnym odwiercie badawczo-poszukiwawczym.
Stanisław Gawłowski, (ówczesny i obecny) wiceminister środowiska i
przewodniczący rady nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i
Gospodarki Wodnej, uznał, że parametry wód geotermalnych w Toruniu utwierdzają
go tylko w przekonaniu, że nie należało przyznawać Fundacji dofinansowania.
– Wyniki pokazują to, co wiedzieliśmy od 1970 r., tzn. że tam z punktu widzenia
przemysłowego nie należało takich działań zakładać i projektować. Tam nie było
ani odpowiedniej temperatury, ani ciśnienia [w rzeczywistości do oceny danego
odwiertu bierze się pod uwagę przede wszystkim jego wydajność, przeliczaną na
uzyskaną ilość metrów sześciennych wody na godzinę oraz chłonność otworu
zatłaczającego – przyp. red.], żeby instalować zakład wytwarzający energię ze
źródeł termalnych. Tam są wody pozwalające na wybudowanie basenu. Ale na to nie
trzeba wydawać pieniędzy – na same tylko badania – na poziomie 27 mln złotych.
To nie jest uzasadnione ekonomicznie – rozwodził się Gawłowski w wypowiedzi dla
TV Trwam.
– Pan Gawłowski widocznie nie posiada podstawowego wykształcenia z zakresu
choćby fizyki. Jeśli bowiem z otworu geotermalnego w Toruniu wypływa kilkaset
metrów sześciennych wody na godzinę o temperaturze 64 stopni [w złożu – przyp.
red.], to można sobie wyobrazić, ile trzeba zużyć energii, by taką ilość wody
podgrzać do takiej temperatury – wskazuje prof. Jan Szyszko.
Doktor hab. inż. Beata Kępińska, prof. PAN, prezes Polskiego Stowarzyszenia
Geotermicznego, nie chce komentować słów wiceministra środowiska. Zaznacza
jednocześnie, że takie zasoby geotermalne powinny być wykorzystane dla dobra
lokalnej społeczności. – Należy się cieszyć, że takie parametry zostały
uzyskane. Powinniśmy starać się zagospodarować jak najlepiej zasoby geotermalne,
które mamy w Polsce – podkreśla.
Opinią wiceministra zdziwiony jest natomiast inż. Henryk Biernat, dyrektor
Przedsiębiorstwa Geologicznego Polgeol SA, nadzorujący prace w Toruniu. –
Wszyscy powinni się cieszyć z takiego wyniku. Szkoda, że niektórzy bojkotują tę
inwestycję i rzucają kłody pod nogi. Inne inwestycje są dofinansowywane i
realizowane i nikt nie robi problemów – zauważa ekspert. Inżynier zaznacza, że
dzięki zastosowaniu w górnej części otworu eksploatacyjnego rur z włókna
szklanego, tzw. fiberglassów (na zlecenie Fundacji Lux Veritatis technologię tę
zastosowano do projektu geotermalnego po raz pierwszy w Polsce) wyeliminowano
problem korozji instalacji geotermalnej. Bez nich wysoko zmineralizowana woda
szybko doprowadziłaby do korozji rur, którymi woda jest wydobywana na
powierzchnię, co zmuszałoby do przeprowadzania kosztownych remontów.

Gawłowski podważa opłacalność inwestycji NFOŚiGW?
W okresie rządów PiS, gdy Fundacja Lux Veritatis składała wniosek o
dofinansowanie wykonania odwiertu badawczego o wsparcie do Funduszu zwróciła się
m.in. Geotermia Uniejów Sp. z o.o. Jednym z jej udziałowców jest Wojewódzki
Fundusz Ochrony Środowiska w Łodzi. W 2005 r. fundusz przyznał firmie dotację w
wysokości ok. 2 mln zł na rekonstrukcję i udrożnienie istniejącego wcześniej
odwiertu i przystosowanie go do celów geotermalnych.
Po dojściu PO do władzy nowy zarząd Fundacji nie cofnął decyzji poprzedników o
dofinansowanie, choć Geotermia Uniejów ma zbliżone parametry wód geotermalnych
do tych w Toruniu, niespełniających "norm" ministra Gawłowskiego. Pozyskiwana w
Uniejowie z poziomu poniżej 2000 m woda o temperaturze 68 st. C jest tylko o
kilka stopni cieplejsza od tej w Toruniu, ale ma niemal trzykrotnie mniejszą
zatwierdzoną wydajność. Firma wykorzystuje 1 odwiert wydobywczy i 2
zatłaczające, których chłonność wynosi w sumie 120 m3/h.
Z kolei w 2007 r. Fundusz (jeszcze przed wymianą zarządu po przejęciu władzy
przez PO) przyznał prawie 12 mln zł na dofinansowanie projektu geotermalnego w
Gostyninie. Inwestycja ta otrzymała też wsparcie ze środków Europejskiego
Funduszu Rozwoju Regionalnego w wysokości 72 mln złotych. Wykonano tam już
odwiert próbny do głębokości 2734 metrów. Natrafiono na wody termalne o
temperaturze 82 st. C. Według studium wykonalności, wydajność wody w odwiercie
próbnym wynosi od 200 do 250 m3/h, a więc jest niższa niż w Toruniu.
Mniejszą wydajność – 190 m3/h – ma też odwiert eksploatacyjny w Poddębicach.
Przed 2 laty NFOŚiGW dofinansował projekt kwotą prawie 5 mln złotych. Jak
informuje firma eksploatująca odwiert – Geotermia Poddębice, ma on głębokość
2101 metrów. Temperatura wody w złożu wynosi 72 stopnie, a po wydobyciu – 71.
Identyczną jak w Toruniu temperaturę ma zaś woda eksploatowana od 1997 r. przez
Geotermię Pyrzyce Sp. z o.o. NFOŚiGW ma w niej ponad połowę udziałów (prócz tego
część udziałów ma też WFOŚiGW w Szczecinie). Na projekt ten Fundusz przyznał
ponad 27 mln zł, a jego szczeciński oddział – prawie 9 mln złotych. Firma
pokrywa zapotrzebowanie miasta na ciepło w 60 procentach. Tam jednak trzeba było
wykonać aż 4 odwierty (w Toruniu 2) – 2 eksploatacyjne i 2 zatłaczające.
Sumaryczna chłonność tych ostatnich wynosi 340 m3/h.
Z kolei w należącym do Geotermii Mazowieckiej (udziały mają w niej WFOŚiGW w
Warszawie i w Łodzi, które przyznały dofinansowanie na tę inwestycję) Zakładzie
Mszczonów eksploatuje się wody geotermalne o temperaturze 42 st. C, pozyskiwane
z głębokości 1700 metrów. Wydajność wynosi 60 m3/h. Firma pokrywa większość
zapotrzebowania miasta na ciepło.
Jednak mimo tego, że niektóre parametry tych inwestycji geotermalnych nie
spełniają "kryteriów Gawłowskiego", żadnemu ekspertowi nie przyszło do głowy, by
uznać je za bezcelowe. Niemal wszystkie firmy mają plany rozwoju tych
nowatorskich przedsięwzięć, które mogą przynieść korzyści zarówno lokalnym
społecznościom, środowisku, jak i państwu.

Odwrócone priorytety
Czemu więc akurat projekt w Toruniu nie mieści się w granicach opłacalności? –
Nie ma merytorycznych argumentów dla odebrania dofinansowania akurat tej
inwestycji, ponieważ to, co tam uzyskano, to jest dobry standard – wskazuje
prof. Mariusz-Orion Jędrysek, były wiceminister środowiska i były główny geolog
kraju w okresie rządów PiS.
Na intencje wiceministra środowiska zwraca uwagę także prof. Ryszard Kozłowski.
– Pan Gawłowski od samego początku pełnienia swojej funkcji myśli politycznie, a
taki sposób myślenia nie ma pokrycia w wiedzy merytorycznej. Woda, którą
wydobywa się w Toruniu, pochodzi z poziomu liasu (ok. 2400 m), na którym nie
występują wody cieplejsze niż 70 stopni – zwraca uwagę ekspert.
O intencjach Stanisława Gawłowskiego świadczy też spotkanie zwołane przez niego
5 grudnia 2007 r. w Ministerstwie Środowiska. Uczestniczącym w nim pracownikom
NFOŚiGW polecił pilne zbadanie możliwości wypowiedzenia aneksu do umowy z
Fundacją Lux Veritatis o przyznaniu dotacji dla toruńskiego projektu.
Z kolei inżynier Biernat zauważa, że dla Funduszu Ochrony Środowiska i
Gospodarki Wodnej powinny liczyć się właśnie względy środowiskowe. – Przecież
można wyliczyć, o ile dzięki energetyce geotermalnej można zredukować emisję
gazów, w tym dwutlenku węgla, niektórzy chcą go nawet zatłaczać pod ziemię
ogromnym kosztem – wskazuje.
Część zakładów ciepłowniczych, które wcześniej korzystały z kotłów węglowych,
wyliczyły nawet, jak bardzo po uruchomieniu ciepłowni geotermalnej spadła emisja
różnych gazów. W przypadku zakładu w Mszczonowie, należącego do Geotermii
Mazowieckiej Sp. z o.o., jedna ciepłownia geotermalna zastąpiła aż 3 miejskie
kotłownie węglowe, które – jak wyliczyła firma – emitowały do atmosfery 15 ton
związków azotu, 60 ton związków siarki, 9700 ton dwutlenku węgla oraz 145 ton
pyłów rocznie. Firma zaznacza, że po zastąpieniu trzech ciepłowni węglowych
jedną geotermalną emisja pyłów spadła do zera, znikły związki siarki, związki
azotu spadły zaledwie do poziomu jednej tony, zaś emisja dwutlenku węgla
obniżyła się czterokrotnie, ale tylko dlatego, że ciepłownia geotermalna jest
wspomagana kotłem gazowym, głównie w okresach szczytowego zapotrzebowania na
energię.
Warto dodać, że Polska, tak jak pozostałe kraje Unii Europejskiej, została
zobowiązana do tego, by do 2020 r. podnieść udział energii odnawialnej w ogólnym
bilansie energetycznym (energii wytwarzanej z różnych źródeł) do 20 procent. O
tyle samo musimy podnieść efektywność energetyczną (służy temu np. ocieplanie
budynków czy eliminacja strat energii elektrycznej na jej przesyle liniami
elektrycznymi), a o kolejne 20 proc. zredukować emisję dwutlenku węgla.
Wykorzystanie energii geotermalnej jest ważnym sposobem spełnienia tych
standardów.

 

Mariusz Bober

drukuj