10 lat łagrów za kontrrewolucję

W wyniku tajnego paktu Ribbentrop – Mołotow z 23 sierpnia 1939 r., a następnie dodatkowych ustaleń między ZSRS a rządem niemieckim z 28 września 1939 r. pod okupacją sowiecką po 17 września znalazło się 52,1 proc. obszaru Polski, a na nim w całości, niekiedy częściowo, tereny 6 diecezji obrządku łacińskiego (wileńskiej, pińskiej, łuckiej, lwowskiej, przemyskiej i łomżyńskiej), z około 1300 parafiami, 2,5 tys. kapłanów i ponad 4 mln katolików obrządku łacińskiego. Władze sowieckie widziały w Kościele katolickim groźną dla nich siłę kontrrewolucyjną i główną przeszkodę na drodze do ustroju komunistycznego.

Celem władz sowieckich była szybka i bezwzględna sowietyzacja zajętych ziem. Już 22 października 1939 r. odbyły się „wybory” do Zgromadzeń Ludowych tzw. Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy, które były wielką farsą. Terrorem, zastraszeniem i siłą fizyczną zmuszono ludzi do udania się do lokali „wyborczych” i wrzucania odpowiednich kart do urn. Wszyscy czuli się tym poniżeni, bo zrobili coś wbrew swym najgłębszym przekonaniom. O to właśnie chodziło władzom sowieckim. Zajęte ziemie zostały włączone do ZSRS. Oznaczało to wprowadzenie ustawodawstwa sowieckiego, w tym dotyczącego religii. Wydany został zakaz nauczania religii do lat 18. Konspiracyjna katechizacja była traktowana jako działalność kontrrewolucyjna i karana wyrokiem 10 lat łagrów. Własność kościelna została upaństwowiona i na kilka miesięcy rozdzielona chłopom małorolnym. Odebrano ją wiosną 1940 r., gdy rozpoczęło się tworzenie kołchozów. Instytucje kościelne – seminaria duchowne, szkoły katolickie, zakłady wychowawcze, charytatywne, opiekuńcze, stowarzyszenia, prasa, wydawnictwa itp. – zostały zamknięte. Ich siedziby i mieszkania księży w mieście zajęły urzędy sowieckie, milicja i wojsko. Upaństwowione kościoły obłożono szybko rosnącymi podatkami niemożliwymi do zapłacenia. Miało to na celu ich zamknięcie z przyczyn formalnie niezwiązanych z religią. Niezapłacenie podatków było interpretowane jako wyraz opinii parafian, że kościół jest im niepotrzebny. Zabroniona została działalność charytatywna.

Inwigilacja Kościoła przez NKWD
Pomimo terroru wprowadzonego na zajętych przez Sowietów ziemiach w 1300 kościołach ludność polska odważnie manifestowała nie tylko uczucia religijne, ale i patriotyczne, co czyniło z kościołów ośrodki duchowego oporu przeciwko nowej władzy. Ze względu jednak na wielki autorytet moralny Kościoła nie podejmowano przeciwko niemu bardziej drastycznych działań. Mogłyby one bowiem wywołać niepokoje społeczne i zakłócić proces wstępnego jeszcze umacniania sowieckiej władzy na zajętych terenach.
Wobec duchowieństwa, niewykraczającego w swojej działalności poza funkcje czysto liturgiczne, stosowane były jedynie dokuczliwe działania administracyjne, głównie pozbawiające je źródeł utrzymania. Było ono od początku intensywnie rozpracowywane przez niezwykle rozwiniętą sieć konfidentów i agentów NKWD. Już 11 października 1939 r., a więc trzy tygodnie po agresji na Polskę, Główna Komenda NKWD w Moskwie wydała rozkaz nr 001223, który zawierał sformułowane w 15 punktach szczegółowe polecenia i wskazania dotyczące walki z Kościołem katolickim na zajętych terenach. Pierwszy z nich nakazywał zaprowadzenie dokładnej ewidencji wszystkich księży w postaci teczek personalnych, a trzeci – stworzenie sieci tajnych informatorów w celu ich dokładnej obserwacji, śledzenia ich wypowiedzi publicznych i prywatnych oraz wszystkich działań i składanie odpowiednich raportów. Polecenia te były dokładnie realizowane. Nawet organistom i kościelnym przydzielono konfidentów zwerbowanych w ich najbliższym otoczeniu.
Działalność duszpasterska została ograniczona do murów kościelnych i tu w zasadzie nie napotykała trudności. Nie powiodła się, na skutek oporu ludności, próba likwidacji niedzieli przez wprowadzenie dnia wolnego od pracy w sobotę. Dni świąteczne poza niedzielą zostały jednak zlikwidowane i były dniami roboczymi. Poza liczącą 800 m strefą przygraniczną, oddzielającą okupację niemiecką, kościoły pozostały otwarte. Natomiast leżące w tej strefie zostały sprofanowane i zdewastowane pomimo ich historycznej i artystycznej wartości. W Drohiczynie nad Bugiem w kościele Św. Trójcy urządzono stajnię, w kościele pofranciszkańskim – śmietnik, a w kościele Sióstr Benedyktynek – latrynę dla wojska.
Wszechobecna stała się niesłychanie agresywna i nachalna propaganda antyreligijna. Służyły jej prasa, radio, głośniki instalowane na placach miejskich, kino, przymusowe mityngi ateistyczne w zakładach pracy i w innych miejscach dla mieszkańców z wyznaczanych dzielnic. Aktywiści partyjni śledzili dzieci i młodzież, sprawdzając, czy przestrzegają zakazu modlenia się przed lekcjami, który nierzadko był przez nich łamany. Aktywistki ateizacji wygłaszały w szkołach antyreligijne pogadanki.
Atmosferę panującą w szkołach ukazuje opublikowany 17 listopada 1940 r. w sowieckim czasopiśmie „Dziennik Nauczyciela” list komunistki, kierowniczki szkoły w Białymstoku, opisujący przykład młodej Polki, Zosi, przeciwstawiającej się antyreligijnej propagandzie w szkołach: „W wieku lat 14 Zosia dowiedziała się, że Boga nie ma. Lekcje religii zniesiono, ku żalowi Zosi i jej kolegów i koleżanek, a nowy nauczyciel wyjaśnił uczniom, że też kiedyś wierzył w Boga, ale w końcu przekonał się, że to farsa, narkotyk dla ludu. Zosia wybuchła płaczem i wykrzyknęła: „Nie, Bóg jest i zawsze będę w Niego wierzyła”. Kiedy ostatecznie zniesiono poranną modlitwę przed lekcjami, czego dzieci bardzo żałowały, Zosia wstawała codziennie w momencie wejścia nauczyciela, aby odmówić na głos modlitwę, a cała klasa wstawała za nią. Trwało to przez trzy dni. Czwartego dnia, w wyniku uwag i ostrzeżeń nauczycieli, młodsze dziewczynki już nie miały odwagi głośno się modlić. Z końcem tygodnia cała klasa wprawdzie wstawała, ale odmawiała modlitwę szeptem. Zosia tymczasem zawsze żegnała się otwarcie, co było przyczyną szeregu zajść. Niemniej w końcu zapanował spokój. Wiele dziewczyn przestało chodzić do kościoła, ale duża ilość nadal doń uczęszczała. Zosia należała do tej drugiej grupy i oświadczyła władzom szkolnym, że chodzi do kościoła codziennie, aby odmówić modlitwę, którą zawsze odmawiała w szkole”.
Na tereny tzw. Zachodniej Białorusi władze skierowały armię kilkuset płatnych agitatorów ateizmu. Było wśród nich 72 profesorów, docentów i naukowych pracowników Akademii Nauk BSRS, Białoruskiego Uniwersytetu oraz Akademii Medycznej. Antyreligijna propaganda poniżała jednocześnie państwo polskie. Prymitywny charakter jednej i drugiej sprawiał, że była ona lekceważona i z pogardą odrzucana. Społeczeństwo było zastraszone przez trwające wciąż aresztowania, deportacje i wszechobecnych agentów.


W kościele Świętej Trójcy w Drohiczynie Sowieci urządzili stajnię

Zbrodnie na duchowieństwie katolickim
Wrogi stosunek do Kościoła i duchowieństwa katolickiego stał się widoczny od pierwszego dnia inwazji Armii Czerwonej. 17 września 1939 r. i w ciągu następnych kilku dni zostało zamordowanych 9 księży oraz kilku kleryków. Morderstwa te były zarówno dziełem miejscowych band bolszewickich kierowanych przez agentów zza wschodniej granicy, jak i Armii Czerwonej. We wsi Snitowo, w powiecie Drohiczyn Poleski, miejscowa banda bolszewicka ukrzyżowała prawosławnego księdza, Żurawlewa, co było zemstą za jego polski patriotyzm okazywany przed wojną. Po zakończeniu działań wojennych tego rodzaju wypadki nie miały już miejsca.
Stosunkowo duży zasięg miały zbrodnie wojenne popełnione przez NKWD i wycofujące się oddziały Armii Czerwonej bezpośrednio po ataku Niemiec na ZSRS w dniu 22 czerwca 1941 roku. Na terenach wschodnich II RP, od granicy polsko-łotewskiej na północy, do polsko-rumuńskiej na południu, zostało zamordowanych wówczas 42 księży diecezjalnych i zakonnych. Można wyróżnić wśród nich 3 grupy ofiar. Do pierwszej należeli ci, którzy zostali zamordowani w więzieniach w Oszmianie, Wilejce, Mińsku, Łucku, Lwowie, Tarnopolu i Złoczowie. Masakrę kilku tysięcy więźniów na dziedzińcu więzienia w Łucku przeżyło trzech księży, a wśród nich Sługa Boży ks. Władysław Bukowiński, znany z późniejszej pracy duszpasterskiej w Kazachstanie w latach 50., 60. i 70. Drugą grupę stanowiło kilku księży zamordowanych na „drogach śmierci” podczas ewakuacji więźniów na Wschód z Berezwecza k. Głębokiego do Ułły i z Mińska do Borysowa. Do trzeciej grupy należeli ci, których od 22 czerwca do 2 lipca 1941 r. zamordowało NKWD i żołnierze Armii Czerwonej, w ich domach lub po uprowadzeniu w czasie wycofywania się jej pod wpływem ofensywy armii niemieckiej. Dochodziło do tego na terenie diecezji wileńskiej, łuckiej, lwowskiej i przemyskiej. Zginęło wówczas ośmiu dominikanów z Czortkowa. Zostali zamordowani strzałem w tył głowy przez funkcjonariuszy NKWD w nocy z 1 na 2 lipca 1941 roku.
Około 40 księży zginęło na terenie ziem okupowanych w latach 1939-1941 poza okresem działań wojennych. Część z nich poniosła śmierć w rozmaitych, często nieznanych okolicznościach, np. w czasie próby przejścia przez granicę do Rumunii lub w więzieniu. Niektórzy zaginęli bez wieści po aresztowaniu lub zostali rozstrzelani na mocy wydanego na nich wyroku śmierci za udział w antysowieckiej konspiracji.
Nie można pominąć 29 katolickich kapelanów wojskowych, jeńców wojennych, uwięzionych razem z oficerami polskimi w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie po inwazji sowieckiej na ziemie polskie. 27 z nich zostało zamordowanych w Katyniu, Twerze i Charkowie. Ocalało dwóch: ks. Franciszek Tyczkowski, obywatel USA, i ks. Kamil Kantak, obywatel Wolnego Miasta Gdańska. Do Polski nie wrócili. Tak więc w latach 1939-1941 pod okupacją sowiecką i poza jej terenem, lecz w jej wyniku, w różny sposób poniosło śmierć około 120 księży.
Nieco mniej liczną grupę stanowili ci, którzy po aresztowaniu na okupowanych terenach od września 1939 do maja 1941 r. zostali deportowani do ZSRS po wyroku skazującym na łagry, a niekiedy bez wyroku. Było ich ok. 100. Podobny los spotkał w tym czasie blisko 30 kleryków diecezjalnych i zakonnych. Przyczyny aresztowań były różnorodne: publiczna, krytyczna ocena systemu komunistycznego, odmowa przyjęcia paszportu sowieckiego lub pełnienia funkcji konfidenta NKWD, przedwojenna działalność społeczna, usiłowanie przejścia przez granicę do Rumunii lub pod okupację niemiecką i udział w antysowieckiej pracy konspiracyjnej. Zwykle groziła za to kara śmierci.
Znanych jest obecnie nieco ponad 20 wyroków śmierci wydanych na księży, co zapewne nie jest liczbą kompletną, z których 4 dotyczyły księży zamieszkujących tzw. Zachodnią Białoruś: Stanisława Kurka z diec. pińskiej, Stanisława Cudnika z par. Burzyn, Mariana R. Szumowskiego z par. Jedwabne w diec. łomżyńskiej oraz Kazimierza Świątka z diec. pińskiej, obecnie kardynała i byłego metropolity mińsko-mohylewskiego. Ten ostatni przebywał już w celi śmierci w Brześciu. Od wykonania wyroku ocalił go wybuch wojny 22 czerwca 1941 r. i atak wojsk niemieckich na twierdzę brzeską. Pozostałe wyroki wydano na tzw. Zachodniej Ukrainie, głównie we Lwowie, gdzie grupa księży wzięła bardzo aktywny udział w pracy konspiracyjnej. Tylko w 7 wypadkach z dotychczas nam znanych wyroki śmierci zostały wykonane w strefie okupacyjnej lub gdzie indziej. Miało to miejsce w okresie od 1 stycznia do 7 sierpnia 1941 roku. Rozstrzelani zostali księża: Adam Bogdanowicz, obrządku ormiańskiego, Jerzy Jaglarz z archidiecezji lwowskiej, Czesław Kaniak, dominikanin, Jan Kisiel ze Lwowa, kapucyn, Antoni Bałut, jezuita, Jerzy Moskwa i Stanisław Zientara z diec. łuckiej. Liczba ta była zapewne nieco wyższa. Nie można tego stwierdzić, gdyż akta osobowe 3435 osób, które zostały rozstrzelane na Ukrainie na podstawie decyzji Biura Politycznego WKP(b) i naczelnych władz ZSRS z 5 marca 1940 r. zostały w tym samym roku, według informacji obecnych władz ukraińskich, zabrane przez centralę NKWD do Moskwy. Władze rosyjskie utrzymują obecnie, że zostały one spalone za rządów I sekretarza KC KPZR Nikity Chruszczowa.
Podejrzany charakter miały wypadki śmierci w więzieniu. Dotyczy to np. ks. Józefa Panasia, kapelana Wojska Polskiego w stopniu pułkownika. Według oficjalnej wersji, popełnił on samobójstwo, wyskakując podczas śledztwa przez okno. Według wiarygodnych pogłosek wyrzucono go już martwego w celu upozorowania samobójstwa. Śmierć była wynikiem maltretowania podczas śledztwa. Sędziwy ks. Karol Bogucki z archidiecezji lwowskiej, emerytowany dziekan generalny Wojska Polskiego w stopniu generała, po aresztowaniu jesienią 1939 r. został zwolniony po interwencji Żydów – komunistów, przyjaciół z lat dziecięcych. Ponownie aresztowany w następnym roku zmarł w łagrze w Kazachstanie w 1942 roku. Niektórych, jak np. skazanego na śmierć za udział w konspiracji ks. Włodzimierza Cieńskiego ze Lwowa, ocaliło skierowanie do centralnego więzienia NKWD w Moskwie na dalsze śledztwo. Zastała go tam tzw. amnestia dla Polaków będąca wynikiem zawartej w Londynie umowy polsko-sowieckiej z 30 lipca 1941 roku. Kilkunastu aresztowanych i skazanych zniknęło bez śladu. Można sądzić, że zostali oni zamordowani lub zmarli w więzieniu, łagrze lub na zesłaniu.
Ponad 20 księży z aresztowanych po 17 września i deportowanych na Wschód zmarło w łagrach lub już po uwolnieniu jesienią 1941 roku. Większość zwolnionych – ponad 60 – przeżyła, dotarła do tworzonych w ZSRS od września 1941 r. Polskich Sił Zbrojnych pod dowództwem gen. Władysława Andersa i została przyjęta na etaty kapelanów. Razem z wojskiem, w wyniku jego ewakuacji ze Związku Sowieckiego, znaleźli się na Bliskim Wschodzie, później na Zachodzie. W grupie tej było również 10 kapelanów wojskowych z oddziałów Wojska Polskiego internowanych na Litwie i Łotwie we wrześniu 1939 roku. Latem następnego roku po zajęciu Litwy przez Armię Czerwoną zostali oni deportowani do obozu w Starobielsku. Później trafili do Armii Polskiej w ZSRS – tzw. armii gen. Andersa.
Do wymienionych wyżej kategorii duchownych należy dodać kilkuosobową, nietypową grupę tych, którzy w 1940 r. dobrowolnie dołączyli do deportowanych na Wschód Polaków, by służyć im opieką duszpasterską, lub udali się tam z innych powodów. Do pierwszych należeli trzej księża z archidiecezji lwowskiej: Tadeusz Fedorowicz, Leopold Dallinger i Tadeusz Teliga oraz salezjanin Józef Czerniecki. Jeden z nich (T. Teliga) zmarł po uwolnieniu z więzienia, pozostali mogli opuścić ZSRS. Do drugich zaliczali się dwaj jezuici – Walter Ciszek i Wiktor Nowikow (Cholewo), którzy jako ochotnicy do prac leśnych na Uralu wyjechali ze Lwowa. W następnym roku zostali aresztowani i skazani na wieloletnie roboty w łagrach. Po uwolnieniu w latach 50. nie wrócili do Polski. W sumie podczas okupacji sowieckiej straty osobowe, gdy chodzi o duchownych katolickich, wynoszą około 240 księży i około 30 alumnów. Osobną grupę stanowi ponad 30 sióstr zakonnych (nazaretanki, urszulanki, inne) deportowanych w tym okresie na Syberię z województwa wileńskiego. Przyczyną była odmowa przyjęcia obywatelstwa sowieckiego.
Z zachowanych źródeł archiwalnych wynika, że na okupowanych przez ZSRS ziemiach drastyczne i groźne dla Kościoła i duchowieństwa plany Sowietów w postaci masowych aresztowań i egzekucji były już przygotowane. W tym celu środowisko duchownych zostało dokładnie rozpracowane przez NKWD. Atak Niemiec na ZSRS 22 czerwca 1941 r. uniemożliwił ich wykonanie.


Ksiądz Tadeusz Fedorowicz jako kapłan archidiecezji lwowskiej dobrowolnie wyjechał 13 kwietnia 1940 r., za zgodą swojego ordynariusza, z transportem Polaków deportowanych do Kazachstanu, by nieść rodakom posługę duchową. Swoje wspomnienia z zesłania opisał w książce „Drogi Opatrzności”. Był przyjacielem Jana Pawła II, który wyznał, że bardzo wiele zawdzięczał ks. Fedorowiczowi jako kierownikowi duchowemu.

Sytuacja Cerkwi prawosławnej
Warto wspomnieć o losach polskiej Cerkwi prawosławnej na zajętych po 17 września 1939 r. przez Armię Czerwoną ziemiach Rzeczypospolitej. Istniało na nich ponad tysiąc parafii prawosławnych i pracowało w nich 1460 księży tego wyznania [1]. Władze sowieckie podporządkowały ich Cerkwi rosyjskiej w ZSRS, niemal już całkowicie tam zniszczonej i zamierającej na skutek krwawych prześladowań. Oznaczało to dla niej powrót do życia. Egzarchą (zwierzchnikiem) Cerkwi na tzw. Zachodniej Ukrainie i Białorusi został mianowany sławiący Stalina i aktywnie współpracujący z NKWD metropolita Nikołaj Jaruszewicz. W latach powojennych z tego tytułu miał on mocną pozycję u władz i przeciwstawił się niszczycielskiej akcji antyreligijnej nakazanej przez Chruszczowa. Z tego powodu został zamordowany. Zmarł jako męczennik. Był wybitnym teologiem prawosławnym, do dziś bardzo cenionym [2].


Grób Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego, apostoła Kazachstanu.

Ks. prof. Roman Dzwonkowski SAC

1 Por. „Petit annuaire statistique de la Pologne 1939”, s. 353.
2 Por. Red. Karol Klauza, Stanisław Celestyn Napiórkowski OFMConv., Kazimierz Pek MIC „Więksi i mniejsi prorocy Europy Środkowo-Wschodniej XX wieku. Materiały I i II Forum Teologów Europy Środkowo-Wschodniej”, Lublin, 30 listopada – 1 grudnia 2001 r. Lublin, 6-8 maja 2003 r., Lublin 2003, s. 641.
drukuj