Wpisy

„Quo vadis?” Język w służbie idei czy ideologia w służbie języka

Kiedyś język był jak dobrze skrojony garnitur: służył, nie krępował ruchów i nie potrzebował poprawek co sezon. Dziś przypomina ubranie szyte w pośpiechu na pokaz mody, z błyszczącymi wstawkami i ideologiczną metką wystającą z kołnierza. Najnowszym, choć coraz mocniej wkraczającym w świat mediów „krzykiem mody” są feminatywy. Kto nie mówi „ministra”, „psycholożka” czy „gościni”, ten podobno nie nadąża za „postępem”.  Tyle że język to nie wybieg w Paryżu, tylko dom kultury — naszej, polskiej, chrześcijańskiej. A w domu nie robi się rewolucji co dekadę.