Sympozjum naukowe: „Oblicza autorytetu” : Autorytet w mediach
Wykład JE ks. bp. Adama Lepy wygłoszony podczas sympozjum "Oblicza
autorytetu" w WSKSiM
Zmierzch autorytetów?
Z licznych wypowiedzi na temat autorytetu wynika, że jest on obecnie w stanie
kryzysu i przestaje się liczyć w takim stopniu jak dawniej. Na oczach
społeczeństwa dochodzi do sytuacji, gdy autorytet bywa demaskowany i w końcu
okazuje się, że był wielkim nieporozumieniem. Tak się dzieje, gdy ktoś chciał
zostać jedynie gwiazdą, a stał się dla wielu autorytetem. Najwięcej mają do
powiedzenia media, które są największą fabryką iluzji, dlatego autorytety z ich
nadania tak łatwo się sprzedają, zwłaszcza w telewizji. Iluzja jest przecież
subiektywnym przekonaniem o czymś, co w rzeczywistości nie istnieje. Przed
iluzją nierealnych ambicji przestrzegał już św. Paweł: "Bo kto uważa, że jest
czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi samego siebie" (Ga 6, 3). Wszak na manii
wielkości nie można zbudować autorytetu moralnego.
Słowo "autorytet" znika powoli z języka codziennego Polaków. Tak jakby się
lękano tego słowa, a człowiek naszych czasów nie dorastał do takiego tytułu. Być
może zakłada się, że termin ten jest reliktem przeszłości, i dlatego ktoś
"postępowy" nie powinien się nim posługiwać. Lepiej więc mówić "człowiek
legenda" czy "człowiek z klasą" albo po prostu "guru"… Również w nekrologach
prasowych nie spotyka się słowa "autorytet", nawet gdy dotyczą one ludzi
wybitnych i zasłużonych.
Problematyka autorytetu wymaga dziś pogłębionej refleksji, a nawet publicznej
debaty pedagogów, etyków, socjologów wychowania, a także przez kręgi ludzi
mediów i publicystów. W artykule podejmuje się próbę odpowiedzi na pytanie, jaką
rolę spełniają media w budowaniu i obalaniu autorytetów. Odpowiedź staje się tym
trudniejsza, że dziś same media stają się autorytetem człowieka, na który on się
powołuje i którego dyrektywy posłusznie realizuje.
Wprawdzie w języku codziennym słowa "autorytet" używa się sporadycznie, to
jednak osoby publiczne na ogół traktowane są w społeczeństwie na równi z
autorytetami. W taki sposób ludzie odnoszą się do różnego rodzaju "gwiazd" –
znanych pisarzy, aktorów, sportowców czy polityków. Cytowane są ich myśli i
opinie, naśladuje się ich styl życia, zbiera się ich autografy. Są przedmiotem
podziwu, a nawet uwielbienia. Przy czym w ocenie społecznej najbardziej liczy
się wysoki stopień popularności, a nie walory osobowościowe człowieka. Dlatego
tak dużą rolę spełniają na tym polu media. Przykładem potwierdzającym tę
prawidłowość może być sondaż przeprowadzony w 2009 r. na temat mężów stanu.
Uzyskano zaskakujące wyniki, dlatego że termin "mąż stanu" nie jest dokładnie
znany i kojarzy się społeczeństwu z oceną popularności danego polityka1. W
sondażu wytypowano więc osoby najbardziej popularne (często kontrowersyjne), a
nie te, które mogłyby zasługiwać na miano męża stanu.
Funkcję autorytetu ktoś podejmuje również dlatego, że za takiego uznały go media
i ze względów politycznych lub ideologicznych konsekwentnie realizują swój
zamysł. Najczęściej taki "autorytet" kierowany jest do wypełniania określonych
zadań, a więc traktuje się go instrumentalnie. W budowaniu nowych autorytetów
media posługują się bogatym arsenałem środków: stereotypem, mitem, plotką i
kamuflażem2. Dziś pytanie, czy działają one pod jakimś wpływem, stało się
pytaniem retorycznym. Obecnie szuka się odpowiedzi na pytanie, kto za danymi
mediami stoi – ugrupowania polityczne, rynki finansowe, służby specjalne czy
presja reklamy3.
Autorytet moralny i pseudoautorytet
Autorytet nazywany moralnym oznacza wpływ danej osoby lub instytucji na innych
ludzi, budzący w nich uznanie, szacunek, a nawet urzekający ich. Wielkość
autorytetu mierzona jest intensywnością i zakresem oddziaływania, trwałością
wpływu i poziomem kredytu zaufania. Wpływ autorytetu nie może być epizodyczny,
powierzchowny i dorywczy. Jest to wpływ kształtujący osobowość ludzi, którzy
znaleźli się w orbicie jego działalności.
Oprócz autorytetów moralnych, ocenianych jako wiarygodne i niekwestionowane,
pojawiają się pseudoautorytety tworzone na konkretne zamówienie i w następstwie
odpowiednich działań ze strony mediów. Dziś mówi się, że media są największą
fabryką "autorytetów" – nie tych wiarygodnych i sprawdzonych, które stają się
autorytetami charyzmatycznymi – lecz takich, które budowane są najczęściej na
płytkim gwiazdorstwie, na gonitwie za karierą i dla doraźnych potrzeb
dysponentów propagandy4. W tym sensie mówi się o "inwazji autorytetów",
szczególnie takich, których pozycję legitymizuje wyłącznie obecność nazwiska na
pierwszych stronach gazet. Niektóre media są w tej działalności rekordzistami.
Nie trzeba dowodzić, że rola tzw. autorytetu opiera się na perfekcyjnie
kamuflowanej manipulacji i dlatego staje się działalnością wysoce nieetyczną.
Obecnie w obliczu eksplozji medialnej wzywa się dziennikarzy do szczególnej
odpowiedzialności moralnej za przekaz słowa i obrazu, za jego następstwa oraz za
kształtowanie opinii publicznej – również w odniesieniu do autorytetów5.
Moralny autorytet ma to do siebie, że nieustannie pracuje nad sobą, pogłębia
swoje kompetencje, wszechstronnie się doskonali. Czyni wszystko, żeby osiągnąć
poziom nieprzeciętnej indywidualności. Permanentnie kontroluje swoje zachowania,
broni się przed postawą małostkowości, próżności i zarozumialstwa. Unika też
zniekształceń w pełnieniu swojej misji, takich jak: autorytaryzm, postawa
despoty czy kuglarza, który zręcznie operuje iluzją autorytetu, gdyż może mu to
przynieść jakąś korzyść. W procesie wychowania taki autorytet jest najważniejszy
i niezastąpiony. Tym bardziej że autorytet moralny z natury ma to do siebie, że
jest wychowawczo twórczy i wyzwalający. Jednocześnie potrafi być atrakcyjny i
prowadzi do naśladowania własnych cech osobowych, a nawet do identyfikowania się
z nim przez innych. W pedagogice personalistycznej postuluje się wychowanie do
uznawania autorytetu oraz do bycia autorytetem. Zawsze przy założeniu, że Bóg
jest najwyższym autorytetem religijnym i moralnym.
O funkcjach autorytetu
O roli i znaczeniu autorytetu mówią jego funkcje. Autorytet jest osobowym
wzorcem do naśladowania. Odznacza się dużą siłą oddziaływania i skutecznością,
ponieważ jako wiarygodny budowany jest na cechach osobowych i na postawach
moralnych. A więc nie powstaje automatycznie w następstwie podjętych decyzji, na
mocy urzędu czy w oparciu o osiągnięcia (naukowe, polityczne, sportowe itp.).
Jest obiektem podziwu oraz uznania i staje się dla innych mistrzem.
Autorytet moralny oddziałuje na innych także w zakresie głoszonych przez siebie
ideałów. Nie chowa ich wyłącznie dla siebie. Wiążą się one z jego systemem
wartości, którym daje odważne świadectwo. W tej dziedzinie jest zawsze sobą,
również wtedy (a raczej przede wszystkim wtedy), gdy jego poglądy traktowane są
przez innych jako niepopularne, a nawet wsteczne i szkodliwe; albo gdy stają się
przedmiotem zaciekłych ataków przynoszących szkodę (utrata stanowiska,
nagłośnienie oszczerczych zarzutów itp.). Ponadto autorytet niejako z definicji
nie może być chorągiewką na wietrze i nie zmienia poglądów pod wpływem
zewnętrznych uwarunkowań, dlatego imponuje tym, którzy go znają. W ich
przekonaniu, taki człowiek przede wszystkim jest autorytetem, a nie tylko
"posiada go". Choć media kształtują stopień popularności danego autorytetu, to
jednak, gdy ktoś jest tylko "posiadaczem" autorytetu, poprzez formułowane sądy
moralne również może w jakimś stopniu oddziaływać na ich odbiorców, a w
szczególności na wydawane opinie6.
Autorytet to ktoś, kto potrafi się dzielić z innymi trafną diagnozą
rzeczywistości, formułowaniem przemyślanych wskazań i rad, zdrowym krytycyzmem,
ambicją działania "powyżej mediów" i niezrażania się trudnościami, a sprawy
prywatne i osobiste podporządkowuje zawsze osiąganiu dobra nadrzędnego. Dlatego
jest tak ważny i niezastąpiony w każdej społeczności. Takie autorytety należy
chronić i o takie zabiegać. Powinno się to stać pilnym zadaniem polskich mediów.
W szponach propagandy
Roli mediów w budowaniu autorytetów nowych i obalaniu starych nie można dziś
przecenić. Ich wpływy na tym polu są ogromne. Wystarczy przypomnieć, że media
stanowią dziś najważniejszy czynnik w kształtowaniu opinii publicznej7. Ponadto
o skuteczności wpływów propagandowych decyduje w dużej mierze fakt, że w Polsce
mamy do czynienia z niezrównoważonym pluralizmem mediów o wyraźnej przewadze
opcji liberalnej i lewicowej. Znajduje to swoje odbicie w charakterze
lansowanych autorytetów. Nie wolno też zapominać, że wprowadzanie przez media do
obiegu społecznego nowych autorytetów ma zawsze otoczkę polityczną lub
ideologiczną.
W skutecznym propagowaniu nowych autorytetów pomaga duży stopień naiwności
społeczeństwa, które staje się coraz bardziej zmediatyzowane i daje się łatwo
zmanipulować. Dowodem tego są choćby wyniki wyborów ze znanym kazusem Stana
Tymińskiego. Wskazują na to również badania opinii publicznej na temat tzw.
mieszania się Kościoła do polityki. Wynika z nich, że aż 66,6 proc. badanych
twierdzi, iż Kościół jednak miesza się do polityki8. Należy dodać, że badania te
wykonano w czasie, gdy Kościół w Polsce wykazywał dużą pasywność w sprawach
publicznych. Niepokoi fakt, że Polacy budują społeczeństwo obrazkowe. Wolą
oglądać, niż czytać. Dlatego 70 proc. Polaków powyżej 15. roku życia nie rozumie
w pełni tekstów, które czyta. Skutki tego dają znać o sobie nie tylko w
nadmiernej konsumpcji obrazów. Idą dalej, gdyż wpływają negatywnie na intelekt
człowieka. Nieprzypadkowo wybitny programista komputerowy Bill Gates przestrzega
dziś, twierdząc, że "ci, którzy rządzą obrazami, rządzą umysłami ludzi"9.
Trawestując ostrzeżenie Gatesa, można powiedzieć, że "ci, którzy manipulują
obrazami, manipulują umysłami ludzi", a więc nie tylko ich wyobraźnią czy
przekazywaną informacją.
Należy podkreślić, że sama percepcja autorytetu moralnego nie zawsze jest łatwa,
a często może być w dużym stopniu utrudniona. Wszak nie jest on hałaśliwy, a
nawet stroni od zgiełku mediów. Jego wyjątkowości czy wręcz wielkości nie są
zdolni dostrzec inni ludzie, choćby dlatego, że są pod wpływem takich
oddziaływań, jak "cywilizacja mediów" czy "cywilizacja konsumpcji"10. Dodatkowym
utrudnieniem jest okoliczność, że media, a w szczególności telewizja, coraz
skuteczniej banalizują całą sferę wartości człowieka, a wśród nich autorytety
moralne11. Być może, tworzące się obecnie "społeczeństwo opinii" stanie się
okolicznością, która ułatwi odkrywanie autorytetów moralnych, wzbudzi nowy
podziw wobec nich i potrzebę naśladowania12.
W rozumieniu ważnych zjawisk życia politycznego i mechanizmów propagowania
nowych autorytetów ważna jest jeszcze jedna okoliczność. Oto od 1989 r.
zmieniają się w Polsce parlamenty, koalicje, rządy, natomiast wciąż w tych
samych rękach znajdują się najważniejsze centra opiniotwórcze.
Zarysowano tło propagandowe w budowaniu autorytetów nowych, tzn. "otwartych" i
"postępowych", oraz w obalaniu starych, a więc "zaściankowych", "staroświeckich"
i "szkodliwych", żeby podkreślić, że kształtowanie autorytetów charyzmatycznych
i ich chronienie jest dziś zadaniem trudnym, ale wciąż ważnym i niezastąpionym.
Autorytet charyzmatyczny
Nie można pominąć pozytywnej roli mediów w budowaniu czy promowaniu autorytetów
charyzmatycznych. Przykładem jest osoba Papieża Jana Pawła II13. Choć zdarzały
się propagandowe próby, by rzucić cień na Sługę Bożego, np. gdy niedługo po jego
pogrzebie przed kamerami Telewizji Polskiej dokonano publicznego napiętnowania
dominikanina ojca Konrada Hejmy z osobistym udziałem ówczesnego prezesa
Instytutu Pamięci Narodowej14.
Wspomnieć należy, że media polskie włączyły się w promowanie bohaterów
narodowych, jak np. rotmistrza Witolda Pileckiego czy pułkownika Ryszarda
Kuklińskiego. Pozwoliło to społeczeństwu uświadomić sobie, że w Polsce autorytet
był często budowany na heroizmie.
Media, w szczególności publiczne, katolickie i konserwatywne przybliżały
sylwetki nowych polskich świętych, błogosławionych i sług Bożych, jak św.
Faustynę Kowalską, św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, bł. ks. Jerzego
Popiełuszkę, Sługę Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ludzie święci stanowią
dla Narodu charyzmatyczne wzorce moralnego autorytetu.
Należy odnotować również zaangażowanie takich mediów, jak wydawnictwa albumowe
oraz film (fabularny i dokumentalny) poświęcone postaciom wielkich Polek i
Polaków15. Odczuwa się jednak pewien niedostatek wypowiedzi publicystów na temat
roli autorytetu w życiu publicznym. Nie było też szybkich i stanowczych reakcji
wobec lekceważenia w mediach ważnych dla Narodu autorytetów.
Stosunek mediów do autorytetów jest zróżnicowany. Są autorytety nagłaśniane
przez określone media i przez nie chronione oraz autorytety, które nie cieszą
się sympatią mediów, dlatego stają się przedmiotem ich ataków, a nawet są przez
nie niszczone. W pierwszej grupie są autorytety stworzone przez media na mocy
decyzji propagandowych dysponentów. Wtedy daje znać o sobie autorytet
przeniesiony, któremu wyznacza się zadania specjalne. Stosuje się go przede
wszystkim w propagandzie politycznej, gdzie dysponenci posługują się techniką
autorytetu16. Podejmuje się w tym celu zabiegi, aby głoszone hasła i teorie
budziły duży respekt w odczuciu społeczeństwa. Dlatego wykorzystuje się osoby
cieszące się jakimś autorytetem. Wtedy znany twórca kultury wypowiada się na
temat aktualnych wydarzeń politycznych, a popularny dziennikarz ateista wyraża
negatywną opinię na temat Kościoła w Polsce.
Techniki niszczenia
Grupa autorytetów nielubianych przez pewne media staje się przedmiotem
niewybrednych ataków z ich strony. Zastanawia długa lista technik stosowanych w
takich działaniach.
Gdy w rozprawianiu się z autorytetem moralnym nie ma argumentów, rodzą się
niebezpieczne emocje, które stają się groźnym dyktatorem w stosunku do
dysponentów działań propagandowych17. Wtedy stosuje się najczęściej technikę
ośmieszania, która odnoszona jest do walorów umysłowych i moralnych danego
autorytetu, albo technikę kompromitowania go w mediach. Techniką dość trudną do
wykrycia, stosowaną wobec autorytetów nielubianych i atakowanych, jest technika
przemilczania. Taki autorytet jest po prostu skazany na ciszę medialną. Wobec
politycznych konkurentów media wykorzystują techniki będące podstawą czarnego
PR. Są to przede wszystkim technika plotki oraz technika clich�, która ukazuje
jednostkę lub instytucję wyłącznie w kategorii negatywnej. Stosuje się je także
w stosunku do Radia Maryja. Z kolei wobec autorytetów faworyzowanych przez media
najczęściej stosowana jest technika powtarzania. Są regularnie goszczeni w
studiach radiowych i telewizyjnych oraz wypowiadają się na łamach czasopism.
Często niewiele wnoszą do dyskursu publicznego, ale ponieważ występują
regularnie, robią wrażenie na widzach i czytelnikach, gdyż są dla nich po prostu
"kimś". Dla ludzi bezkrytycznych i naiwnych jest to bezsporna nobilitacja.
W tragicznym roku 2010 można było stwierdzić w sposób ewidentny metody
propagandowe stosowane w celu niszczenia niektórych autorytetów. Działania takie
osiągnęły apogeum w stosunku do Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Rzeczypospolitej.
Myśląca część społeczeństwa mogła się o tym przekonać, porównując obraz medialny
prezydenta tworzony za jego życia z tym, który pokazano w polskich kanałach
telewizyjnych tuż po katastrofie. Z pewnością ukażą się pełne analizy tego
zjawiska, które ujawnią wyrafinowane mechanizmy obalania niewygodnych
autorytetów.
Innym przykładem działań zmierzających do podważania autorytetów są akcje
wymierzone przeciwko Kościołowi w Polsce. Podejmowane są próby rozprawiania się
z autorytetem katechety, żeby przygotować opinię publiczną do usunięcia nauki
religii ze szkoły. W pewnych mediach atakuje się publicznie rzekome zachłanność
i materializm duszpasterzy, żeby podkopać ich autorytet. Zawsze stosuje się w
takich sytuacjach technikę nadmiernego uogólnienia. Ostatnio zaś z gigantycznym
rozmachem i niespotykaną lubością nagłaśniano krytykancką ocenę Episkopatu
Polski, co w efekcie miało podważyć jego autorytet. Od dłuższego czasu w mediach
liberalnych i lewicowych (i nie tylko) stosuje się metodę stałego zapraszania do
krytycznych wypowiedzi na temat Kościoła tych kapłanów, którzy z niego
wystąpili. Są traktowani jako autorytety moralne.
Niektóre wydawnictwa encyklopedyczne publikują biogramy osób, których obecność
budzi zdziwienie, zwłaszcza gdy znajdują się w sąsiedztwie wielkich polskich
autorytetów. Przykładem mogą być encyklopedie sławnych ludzi, którzy – jak się
zaznacza – zmienili bieg historii, a wśród nich tacy, jak Bolesław Bierut czy
Władysław Gomułka18.
Autorytetami moralnymi żongluje się w taki sposób, żeby zamazać granicę między
nimi a tymi, które sfabrykowano w celu doraźnych zadań. Chce się obniżyć wartość
i znaczenie tych pierwszych. Nadmienić należy, że sformułowania "autorytet
sfabrykowany" używa się analogicznie do "informacji sfabrykowanej"19. W ten
sposób podkreśla się, że podobnie jak informację "fabrykuje się" autorytet. Jest
zatem tworem skonstruowanym na użytek politycznego interesu, a więc dalekim od
prawdy i nieautentycznym.
Uwagi końcowe
Kościół otrzymał od Chrystusa zadanie, aby w Jego imieniu i Jego mocą nauczał,
uświęcał i kierował. Dziś w niektórych kanałach telewizyjnych usiłuje się
podważyć autorytet Chrystusa. Pokazuje się w tym celu filmy, które nie tylko
pozbawione są wartości poznawczej, lecz przede wszystkim zniekształcają fakty i
fałszują prawdę na temat początków chrześcijaństwa. Ich dopełnieniem są wydawane
równolegle publikacje, oparte również na fikcji i sensacji.
Należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden mechanizm w oddziaływaniu mediów na
tworzenie się nowych autorytetów. Z badań i ze zwykłej obserwacji wynika, że
media nie tylko wprowadzają nowe słowa do obiegu społecznego, lecz ponadto
pewnym słowom nadają odpowiednio zmienione znaczenie. Od nich więc w dużym
stopniu zależy, jakie skojarzenia budzą słowa: "polityk", "nauczyciel",
"duszpasterz", "policjant", tzn. od tego, jak przedstawiciele tych zawodów
prezentowani są w mediach i przez media, a nie od tego, jak te osoby siebie
pokazują w mediach20.
Niebezpieczeństwa, przed którymi znalazł się autorytet, są wyzwaniem chwili.
Wymaga to pogłębionej refleksji i wewnętrznego skupienia, żeby dostrzec rozmiary
problemu i opracować sposoby ratowania zagrożonych wartości.
Jak widać, zróżnicowany jest stosunek mediów w Polsce do autorytetu. Jedne z
nich traktują autorytet moralny odpowiedzialnie i z należytym szacunkiem, inne
zaś podchodzą doń komercyjnie, stawiają na szali sensację i korzyści polityczne.
Są też media, dla których temat autorytetu nie istnieje. Tymczasem nie można
przecenić znaczenia autorytetu w życiu jednostki i społeczeństwa. Trudno sobie
nawet wyobrazić rodzinę, szkołę czy państwo bez autorytetu. Przy czym tu już nie
może wystarczyć "autorytet z przymrużeniem oka", "jakby-autorytet" czy tym
bardziej "karykatura autorytetu". Należy wspólnymi siłami budować w Polsce
klimat przyjazny dla autorytetu moralnego w szeroko pojętej pedagogii –
rodzinnej, szkolnej i medialnej. Gdzie przestał istnieć, trzeba go odbudować i
wspierać jego wszechstronny rozwój. W najważniejszych sektorach życia
społecznego niszczenie autorytetów prowadzi do katastrofy.
1 Por. A. Rychard, Dobry mąż stanu, "Rzeczpospolita", 16.02.2009 (wywiad M.
Rafałowicza).
2 A. Lepa, Świat manipulacji, Częstochowa 1997, s. 60-64; J. Jaroszyński, Media:
idole i stereotypy kontra autorytety, "Cywilizacja" 2010, nr 35, s. 68-75.
3 P. Eveno, Les m�dias sont-ils sous influence?, Paris 2008.
4 A. Lepa, Media: Człowiek z autorytetem czy gwiazdor?, "Cywilizacja" 2010, nr
35, s. 61-67; L. Dyczewski, Spektakularność i gwiazdorstwo a prawda w przekazach
medialnych, w: Media w wychowaniu chrześcijańskim, red. D. Bis, A. Rynio, Lublin
2010, s. 99-106.
5 D. Cornu, Journalisme et v�rit�. L´�thique de l´information au d�fi du
changement m�diatique, Genřve 2009.
6 B. Szlachta, Autorytet, w: Słownik społeczny, Kraków 2004, s. 27-33; E. Mitek,
Autorytet, w: Leksykon pedagogiki religii, red. C. Rogowski, Warszawa 2007, s.
8-10.
7 V. Price. Public Opinion, Newbury Park 1992, s. 71-92; J. Lazar, L´opinion
publique, Paris 1995, s. 83-111; A. Zanacchi, Opinione pubblica. Mass media.
Propaganda, Roma 2006, s. 369-467; A. Lepa, Etyczne i wychowawcze aspekty opinii
publicznej, "Annales" 2009, t. 12, nr 2, s. 109-119.
8 Kościół katolicki w opinii Polaków, red. W. Zdaniewicz, S.H. Zaręba, Warszawa
2004, s. 212-213.
9 B. Darras, Multim�dia et �ducation ş l´image, w: Multim�dia et savoirs, Paris
2000, s. 143 ns.
10 V. Flusser, La Civilisation des m�dias, Dijon 200; B. Duguay, Consommation et
luxe, Montr�al 2007.
11 F. Jost, Le culte du banal, Paris 2007.
12 N. D´Almeida, La societ� du jugement, Paris 2007.
13 Zob. np. Odchodzenie Jana Pawła II do Domu Ojca w polskich mediach, red. L.
Dyczewski, A. Lewek, J. Olędzki, Katowice 2008.
14 J. Salij, Wstęp. Mój drogi współbrat, ojciec Konrad Hejmo, w: Moje życie i
mój krzyż. Nie lękam się prawdy. Z ojcem Konradem Hejmo OP rozmawia Andrzej
Gass, Warszawa 2008, s. 5-10.
15 Zob. np. film: Popiełuszko. Wolność jest w nas, reż. R. Wieczyński (2009); G.
Górny, J. Rosikoń, Ufam. Śladami siostry Faustyny, Warszawa 2010.
16 A. Lepa, Świat propagandy, Częstochowa 2008, s. 90-92.
17 X. Couture, La dictature de l´�motion, Paris 2005.
18 Zob. np. Ilustrowana Encyklopedia Sławnych Ludzi. 300 postaci, które zmieniły
historię Polski i świata, red. J. Illg, Chorzów 2008.
19 F. Aubenas, M. Benasayag, La fabrication de l´information, Paris 2009.
20 W. Pisarek, Język polski a media końca XX wieku, w: Kultura słowa w mediach
audiowizualnych, red. J. Szafraniec, Warszawa 1996, s. 9–15; M. Pergnier, La
d�sinformation par les mots, Monaco 2004.
