Spróbuj Pomyśleć


Pobierz Pobierz

 

Szczęść Boże!

Obserwatorom naszej rzeczywistości, a zwłaszcza osobom nolens volens aktywnie w niej uczestniczącym z racji wypełniania rozmaitych ról społecznych, nieraz przychodzi na myśl przekonanie, że Polacy, jak mało który naród, dysponują wyjątkowym doświadczeniem w obszarze odróżniania ziarna od plew. Z ideologiczną młócką mamy do czynienia od niepamiętnych czasów i to doświadczenie, najczęściej okupione okropnymi ofiarami, daje nam niezwykłą biegłość rozeznania czyjeż to mocarne ramiona okładają naszą świadomość cepem propagandy. Rozumieją to dobrze współcześni Polacy jako ostatnie ogniwo kulturowej ewolucji narodu dającej szanse na przeżycie tylko tym nacjom, które są najlepiej potrafią się dostosować do stale zmieniających się warunków środowiska. W tym przypadku środowiska politycznego. To proste jak budowa cepa.

Produkcje propagandowe mają ostatnio charakter numerów kabaretowych dla pijanej widowni w koszarach ZOMO lub wręcz dla zaćpanej hołoty, stąd ich twórcom warto zadedykować recenzję Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który tak oto ocenił podobne przedstawienie tych samych reżyserów sprzed aż czterdziestu lat: „Czechowicz był najmniej szkodliwy ze wszystkich, bo był tak prymitywny i reprezentował tak niski poziom, że bardziej szkodził bezpiece aniżeli nam swymi wystąpieniami”. Na wypadek sądu na telefon, zastrzegam, że w przywołaniu tego cytatu nie ma nic osobistego w stosunku do funkcjonariusza w stanie spoczynku, który w strukturze instytucji państwa totalitarnego zwanej „firmą” wykonywał otrzymany rozkaz publicznie i w taki sposób, jaki mu polecono, aby uzyskać najwyższą skuteczność akcji pt. „Jędruś Czechowicz odsłania całą prawdę o Wolnej Europie”. Inni z „firmy” też wykonywali rozkazy posłusznie i skutecznie, jak choćby ten: „Uciszcie tego księdza, przecież wiecie jak to się robi”, za co po krótkotrwałych przykrościach cieszą się zasłużoną nagrodą do dzisiaj. Najbardziej bolesna lekcja historii wynika z właśnie z porównania sposobu, w jaki rozkazodawcy w „firmie” traktowali Polaków w 1971 r. i w jaki traktują obecnie, co wprost prowadzi do postawienia pytania czy w 2012 r. aby na pewno prymitywni i reprezentujący niski poziom funkcjonariusze bardziej szkodzą decydentom aniżeli nam swymi wystąpieniami.

Najczęstszym przedmiotem sporu jest ocena zmyśleń prezentowanych jako prawda przekazywana do wierzenia. Jednym z kilku architektów popadającego właśnie w ruinę światowego porządku, a dla jego beneficjentów – autorytetem w zakresie definiowania prawdy, jest Henry Kissinger, w czerwcu 2012r. przyjęty na czerwonym dywanie Polsce jako wyrocznia dla rządzących. Dla niego „Nie liczy się to, co jest prawdą, ale to, co jest postrzegane jako prawda” („It’s not a matter of what is true that counts but a matter of what is perceived to be true.”). Ten cytat z Kissingera musi być rozpatrywany łącznie z drugą jego wypowiedzią, wyjaśniającą cel fabrykowania pseudo- i półprawdy: „Kto kontroluje zaopatrzenie w żywność, ten kontroluje ludzi, kto kontroluje energię, ten może kontrolować całe kontynenty, kto kontrolule pieniądz, ten może kontrolować świat” („Who controls the food supply controls the people; who controls the energy can control whole continents; who controls money can control the world.”). Chyba nie trzeba szczegółowo i na bezspornych przykładach objaśniać jak zakłamanie służy sprawującym niczym nie ograniczoną władzę nad ludźmi, całymi kontynentami i światem.

Jednak kłamstwo ma krótkie nogi. Porządek zaprowadzony przez Kissingera i spółkę z nieograniczoną nieodpowiedzialnością właśnie rozpada się na naszych oczach. Młode i najmłodsze pokolenia narodów, które dotychczas żyły w dostatku, na własnej skórze odczuwają skutki życia w oparach kłamstwa lansowanego jako prawda. Z tak wysokiego konia jak inni, Polacy wprawdzie nie spadli, ale zanim doszło do obrabowania nas z majątku narodowego i ludności, z rynków zbytu z krajowym na czele, jakoś ludzie dawali sobie radę, dosiadając post-peerelowskiego kuca. Teraz każdy widzi, że gwałtownie mnożą się powody uczestniczenia w marszach i manifestacjach skupiających w jednym miejscu setki tysięcy ludzi, choćby po to, aby się policzyć i przekonać, że tych, którym brakuje wolności słowa, pracy, płacy, szpitala, szkoły i transportu jest wielokrotnie więcej niż żerujących na cudzym nieszczęściu, bezwzględnie zarabiających na unijnym i globalnym systemie naczyń połączonych, w którym wewnętrzna kasta obsługująca Wielkiego Brata nie spocznie zanim nie puści z torbami już nie tylko bezwolne masy prolów, ale i gwałtownie kurczącą się kastę zewnętrzną. Nawet George Orwell nie przewidział, że spektakularna katastrofa systemu grupy Bilderberg odbierze rewolucyjną chwałę przeciwnikom załganych dyktatur. Pisał przecież: „Mówienie prawdy w czasach uniwersalnego fałszu jest czynem rewolucyjnym” (“In times of universal deceit, telling the truth will be a revolutionary act.”). Wyeksploatowane masy biorące udział w buntach społecznych ostatnich lat też myślały, że zło nazwane po imieniu czym prędzej czmychnie albo spali się ze wstydu. Nic podobnego. Nawet gdyby OWS było skrótem nie od Okupuj Wall Street a od Okupuj Wiejska Street, i tak samo głoszenie prawdy niczego nie zmieni. Demaskatorów kłamstwa jest garstka i łatwo ich uciszyć. Innym, daje się do zrozumienia, że albo powtórzą lojalkę „w Polsce sprawy idą w dobrym kierunku i gospodarka kwitnie”, albo zostaną wpisani na listę terrorystów podejrzanych o gromadzenie trotylu tonami, a właściwie podejrzanych o chęć gromadzenia trotylu tonami. Nawet tysiącom rodzin małych pacjentów Centrum Zdrowia Dziecka oraz Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, rodziców maleństw skazanych na cierpienie i zagrożonych śmiercią w wyniku nieludzki decyzji urzędników, którym to pieniędzy na pensje, premie i stadiony jednak nie brakuje, wiedza o tym, jaka ta władza jest naprawdę jest zbyt dobrze znana i ma charakter bólu nie do zniesienia. A przecież, słyszymy: Prawda was wyzwoli. Owszem, Veritas vos liberabit. Ale wyzwoli nas nie tylko i nie przede wszystkim prawda o zamachach dokonanych i fabrykowanych lub o innych coraz to bardziej podłych czynach grupy niemal nieprzerwanie trzymającej władzę. Jak zostało wykazane, stosowanie jako bon mot stwierdzenia „prawda was wyzwoli” po wyrwaniu z kontekstu Ewangelii według św. Jana traci wszelki sens w zderzeniu z rzeczywistością. Trzeba więc sięgnąć do źródła Pisma Świętego: Jan 8: 12-36 [ http://www.nonpossumus.pl/ps/J/8.php ].

Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat

drukuj