Nauka rekolekcyjna wygłoszona podczas wielkopostnych rekolekcji dla rolników i mieszkańców wsi (5)
KONFERENCJA PIĄTA
Sobota po III Niedzieli Wielkiego Postu, 17 III 2012 r.,. godz. 18,15
Oz 6,1-6:; Łk `8,9-14
NA MODLITWIE PRZED BOGIEM – MODLITWA
I. Wprowadzenie do Mszy św.
Przybliżamy się powoli do końca naszych rekolekcji. Dzisiaj, w dzień sobotni przywołujemy z nieba do naszej liturgii Matkę Najświętszą, która uczestniczyła w męce i śmierci swojego Syna, a dziś duchowo towarzyszy nam w drodze naszego ziemskiego życia. Jest zawsze duchowo obecna z nami na naszej modlitwie, zwłaszcza podczas sprawowania Eucharystii. Jest także z nami wtedy, gdy cierpimy, gdy jesteśmy w potrzebie. Cieszy się jak o tym pamiętamy. Bogu Miłosiernemu polećmy w tej Eucharystii wszystkich chorych. rolników, mieszkańców wsi o tych, którzy są odpowiedzialni za kondycję rolnictwa w naszym kraju.
Uznajmy przed Bogiem nasze grzechy, abyśmy mogli godnie sprawować tę wielką Tajemnicę naszej wiary
II. Homilia-Konferencja
Wstęp
Stajemy w naszym rozważaniu przed drugim uczynkiem pokutnym, jakim jest modlitwa. Temat ten koresponduje z dzisiejszą Ewangelią . W prezentacji tematu zastosujemy ten sam klucz co i przy pierwszym uczynku pokutnym – jałmużnie. A więc spojrzymy na modlitwę w nauczaniu i w życiu Chrystusa, następnie w życiu Kościoła i w naszym życiu osobistym, rodzinnym i publicznym.
1. Modlitwa w nauczaniu i życiu Chrystusa
Jezus Chrystus wiele mówił o potrzebie i ważności modlitwy. Wszystkie ewangelie są wypełnione zachętą do modlitwy i ukazują Jezusa bardzo często modlącego się. Spośród licznych tekstów tyczących modlitwy przywołajmy niektóre, najpierw pouczenie ewangeliczne ze Środy Popielcowej: „Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6,5-6). Jesteśmy więc zachęcani przez Jezusa do modlitwy dyskretnej, osobistej, w ukryciu. Chrystus przestrzega nas też przed wielomówstwem i gadatliwością: „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie” (Mt 6,7-8). To ostrzeżenie nie stoi w kolizji z zachętą Pana Jezusa do modlitwy wytrwałej: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem, każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje, a kołaczącemu otworzą” (Mt 7,7-8) : „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mk 14,38).
Ważne uwagi na temat duchowej postawy na modlitwie zawiera dzisiejsza ewangelia, przywołująca przypowieść o faryzeuszu i celniku, którzy przyszli do świątyni na modlitwę. Faryzeusz stając przed Bogiem wyraża swe zadowolenie i przechwala się przed Bogiem swymi dokonaniami. Celnik natomiast ma poczucie swoich grzechów, win, swojej małości, niegodności i prosi pokornie o przebaczenie. Bohaterzy przypowieści w oczach Jezusa zyskują różną oceny.
W modlitwie faryzeusza podmiotem jest „ja”: „Boże, dziękuje Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam” (Łk 18, 11-12). W modlitwie celnika podmiotem jest Bóg: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika” (Łk 18, 13b). W pierwszym przypadku protagonistą zbawienia jest człowiek, w drugim – Bóg. U obydwu bohaterów
przypowieści daje się zauważyć różne punkty odniesienia. Faryzeusz jest człowiekiem Prawa Starego Testamentu; celnik – reprezentuje ducha Ewangelii. Faryzeusz traktuje dobre uczynki jako przyczyny usprawiedliwienia, podczas gdy są one tylko jego efektem. W postawie faryzeusza Bóg traktowany jest jako dłużnik, który winien odwdzięczyć się człowiekowi za spełnione dobre uczynki. Funkcjonuje tu logika: muszę robić to, a unikać tego, aby się zbawić, będę zachowywał przepisy, abym uchodzić w oczach Boga i ludzi za sprawiedliwego, aby mnie inni chwalili, aby zjednywać sobie przychylność Boga.
W postawie celnika widać inną logikę: chcę kochać i kocham, albowiem zostałem pokochany. Człowiek tego pokroju wie,
że zbawienie jest darem Bożym, niczym niezasłużonym, nienależnym, ale udzielanym mu z nieprzebranego
miłosierdzia Boga. Człowiek ten podejmuje dobre działanie, poświęca się, daje siebie, nie po to, by coś zyskać, otrzymać, ale w odpowiedzi na doznaną miłość. Nie ma tu faryzejskiej logiki: daję ci, abyś mi oddał, lecz logika Ewangelii: daję ci, ponieważ ty pierwszy mnie obdarowałeś, ponieważ cię kocham. Jest tu postępowanie według ewangelicznego zapisu: „My
miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował” (1 J 4,19). Miłość człowieka jest więc odpowiedzią na
miłość Boga, a dokładniej, wiara w miłość Boga do człowieka przechodzi w miłość do Boga i człowieka, przechodzi po prostu w dobre uczynki. Człowiek o takiej postawie mówi sobie: czynię to, czynię tak, bo mnie pierwszy ukochałeś, czynię, bo Cię kocham.
Chrystus kończy opowiadanie stwierdzeniem: „Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten” (Łk 18, 14a) i konkluduje: „Każdy bowiem, kto się wywyższa będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 18,14b). Wywyższający się, pyszny faryzeusz zostaje poniżony. Odchodzi do domu nieusprawiedliwiony, zaś uniżający się, pokorny celnik, doznaje wywyższenia, wraca do domu usprawiedliwiony.
2. Modlitwa w życiu Kościoła
Jezus zlecił zadanie modlitwy Kościołowi. Spośród synów i córek Kościoła chcemy najpierw spojrzeć na Matkę Jezusa, która z Jego woli stała się Matką naszą, Matką Kościoła. Jest ona zarazem Matką i pierwszą Córą, najlepszą cząstką Kościoła. Jest dla nas wzorem we wszystkich sektorach życia.. Tego sobotniego wieczoru patrzymy na Maryję jako na wzór modlitwy. W Piśmie Świętym Nowego Testamentu widzimy ją modlącą się przynajmniej w trzech sytuacjach: w Ain Karim – u św. Elżbiety, podczas nawiedzenia, w Kanie Galilejskiej na weselu i w Jerozolimie podczas oczekiwania na zesłanie Ducha Świętego. U św. Elżbiety wypowiedziała modlitwę uwielbienia: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (Łk 1,46a-47). Dalej w niej wyznaje, że Bóg jest miłosierny i że wywyższa pokornych . W Ganie Galilejskiej była to modlitwa błagalna, wstawiennicza: „Nie mają wina” (J 2, 3). Przed zesłaniem Ducha Świętego była to także modlitwa błagalna z młodym Kościołem (por. Dz 1,14).
Dziś Maryja modli się z nami i za nas. Dba o nas, gdyż jest naszą najlepszą Matką, Matką nas wspomagającą. Nie zapominajmy o Niej. Kto o Niej pamięta ma wygrane życie doczesne i wieczne.
Drodzy bracia i siostry, patrzmy dalej na Kościół, na jego modlitwę. Modlitwa zawsze była jego siłą. Ludzie Kościoła przez wieki stali jakby na warcie przed Panem Bogiem . Nie tylko nieśli Bogu słowa uwielbienia, sława wdzięczności, ale także wstawiali się do Boga w różnych potrzebach Kościoła i świata. Pamiętali o znaczeniu modlitwy wstawienniczej.
Możemy w tym miejscu przypomnieć sobie epizod z historii narodu wybranego, kiedy to Jozue miał stoczyć bitwę z Amalekitami. W pobliżu był Mojżesz, który nie brał udziału w walce, ale wyszedł na górę, by się modlić. Trzymał ręce uniesione w górę, ku Bogu. Gdy ręce Mojżesza były w górze, wzniesione ku Bogu, wtedy Jozue wygrywał, gdy ręce opadały z omdlenia, to wróg miał przewagę. Trzeba było podtrzymywać ręce Mojżesza. Dwaj mężowie to uczynili, żeby wojna mogła być wygrana. I zwycięstwo przyszło dzięki modlitwie wstawienniczej. Jest to bardzo wymowna scena wzywająca nas do wytrwałej modlitwy, przypominająca, że tak wiele, lepiej powiedzieć: że najwięcej zależy od Pana Boga.
W epoce trydenckiej, kiedy należało zreformować Kościół i bronić go przed reformacją, pasterze Kościoła wzywali kapłanów i lud wierny do modlitwy. Biskup Mediolanu, św. Karol Boromeusz, wielki pasterz tamtych czasów, wzywał swoich kapłanów do modlitwy w słowach: „Nie zaniedbuj swojej duszy. Jeżeli twoja własna dusza jest zaniedbywana, również innym nie możesz dać tego, co powinieneś dać, a zatem musisz znaleźć czas także dla siebie, dla swej duszy”.
Wiemy jak wielką mocą była modlitwa różańcowa w obronie Europy przez Islamem. Dziś za wzorem Węgier, jest podjęta Krucjata Różańcowa w intencji uratowania w naszej Ojczyzny wartości religijnych i narodowych. Już się do niej zapisało ponad 80 tys. ludzi.
Popatrzmy na niektórych naszych pasterzy. Zatrzymajmy się jedynie na dwóch : kard. Stefanie Wyszyńskim i bł. Janie Pawle II. Gdy późną jesienią 1965 r., po orędziu biskupów polskich do biskupów niemieckich, przed Millennium Chrztu Polski, miała miejsce wielka nagonka ideologiczna na polskich pasterzy, każdego dnia do sekretariatu Prymasa przychodziło mnóstwo anonimów. Gdy pewnego dnia przyszło takich listów ponad dwa tysiące, o czym powiadomił Prymasa ks. Hieronim Goździewicz, Ksiądz Prymas spokojnym głosem powiedział do obecnych: „Zapraszam wszystkich do kaplicy”.
Modlitwa zajmowała szczególne miejsce w życiu kard. Karola Wojtyły, dziś bł. Jana Pawła II. Wiedzieli o tym studenci na KUL-u. Wiedzieli studenci, z którymi przebywał na obozach wakacyjnych. Wiedzieli krakowianie. Gdy kardynał krakowski został wybrany na papieża, na pewnym spotkaniu zapytał swoich przyjaciół, co będzie głównym zadaniem nowego papieża. Dały się słyszeć różne propozycje. Ktoś powiedział, że najważniejszym zadaniem kolejnego, posoborowego papieża, będzie doprowadzenie do zjednoczenia chrześcijan. Ktoś inny wyraził pogląd, że tym zadaniem będzie powstrzymanie procesu sekularyzacji i laicyzacji. Jeszcze inny oznajmił, że powinno być nim obalenie komunizmu. Papież wysłuchał tych wszystkich rad i powiedział, że najważniejszym zadaniem nowego papieża będzie modlitwa wstawiennicza za Kościół i za świat. Papież pozostał wierny temu przeświadczeniu. Zapisał się w najnowszej historii Kościoła jako papież wielkiej modlitwy. Cały wielki pontyfikat zbudował na chwilach wyklęczanych przed Panem Bogiem. Zawsze dla niego najważniejszym czasem był czas modlitwy. Inne sprawy, nawet pilne, musiały poczekać, gdy w grę wchodziła modlitwa. W ostatnich latach jego życia, jak zaświadczył ks. kard. Dziwisz z całego świata przychodziły listy z prośbą o modlitwę wstawienniczą. W kaplicy papieskiej znajdował się na klęczniku koszyczek, do którego sekretarze i siostry składali listy z prośbami o modlitwę, które przychodziły z różnych kontynentów. Papież codziennie zaglądał do tych listów i modlił się. Z czasem przychodziły z różnych stron podziękowania za modlitwę i sygnały że modlitwa papieża została wysłuchana.
Nadchodzi czas, by zapytać o naszą modlitwę, o twoją modlitwę. Jak przeto wygląda nasza codzienna więź z Bogiem?
3. Nasza codzienna więź z Panem Bogiem
Drodzy bracia i siostry, modlitwa jest pierwszym wyrazem naszej wiary. Dojrzała wiara zawsze wyraża się w modlitwie. Dojrzała wiara to wiara modląca się. Nasze myślenie i mówienie o Bogu winno zamieniać się w mówienie do Boga, czyli w modlitwę. Już wspominaliśmy w naszych rekolekcjach o tym, że Ojciec Święty Benedykt XVI, gdy był w Polsce, w maju 2006 r., gdy mówił nam o wierze, to powiedział, iż we wierze nie tylko ważny jest element intelektualny, czyli prawdy wiary, które przyjmujemy naszą wolą, ale jest także ważny element osobistej więzi z Chrystusem. Papież mówił, że nie tylko jest ważne w co wierzymy, ale komu wierzymy. A to „komu wierzymy”, to jest nasza więź osobista z Chrystusem.
Ostatnio w różnych wypowiedziach ludzi znaczących, wielkich wskazuje się na wysoką wartość modlitwy w życiu każdego człowieka. Świat bez modlitwy staje się światem zimnym, pustym, beznadziejnym. Współczesna cywilizacja usunęła wszelką możliwość kontemplacji, wskutek tego odpłynęło piękno z życia człowieka, zubożała kultura i sztuka. Znikła metafizyka i mistyka, a wraz z nią modlitwa z życia człowieka. Słowa ludzkie stały się blade, anemiczne, słabe, bo nie zostały przeprowadzone przez żar modlitwy. Tylko w modlitwie mogą one otrzymać na nowo blask, siłę i moc. Powyższych słów nie wypowiedział żaden papież, biskup, czy kapłan. Pochodzą one od rosyjskiego filozofa Mikołaja Bierdiajewa. Niektórzy wprost mówią, że modlitwa jest środkiem kształtowania dzisiejszego świata. Jest prawdą, że zanik modlitwy wśród ludzi prowadzi do różnych tragedii i katastrof, W mechanizmie życia wewnętrznego każdego wierzącego jest coś spełniającego rolę sprężyny w zegarku. Tą sprężyną pobudzającą życie wewnętrzne w człowieku, jest modlitwa. Drzewo życia wewnętrznego człowieka usycha, gdy przestają je zasilać soki modlitewne.
Drodzy bracia siostry, modlitwa jest siłą duchową trzymającą nas w kręgu przyjaciół Boga i ludzi. Skoro tak, to pytamy, co robić, by posiąść ten skarb. Jaki lek zażywać, żeby wyzdrowiała nasza modlitwa, jaką witaminę pobierać, żebyśmy zawsze byli blisko Pana Boga. Jak w każdej dziedzinie, tak i w tej trzeba powrócić do Chrystusa i Go naśladować. Jezus udawał się na miejsca pustynne, aby się modlić. Lubił ciszę. Modlitwa żywa, głęboka rodzi się zawsze w warunkach wyciszenia. Trzeba niekiedy odejść od człowieka, by być sam na sam z Bogiem, a potem wrócić do człowieka, by mu lepiej służyć, by być dla niego lepszym. Nie jest dziś łatwo o ciszę, żyjemy bowiem w świecie rozgadanym, rozkrzyczanym, hałaśliwym, zagonionym, znerwicowanym. Jest coraz więcej ludzi, którzy nie znoszą ciszy, boją się ogromnie samotności. Ojciec Święty przypominał nam, że kto się modli nie jest sam, jest zawsze z Bogiem. Zauważamy, jak wielu ludzi zagubiło urok kontemplacji, także osób duchownych, sióstr zakonnych i osób żyjących w świecie. Może kiedyś tak będzie, że ludziom zagonionym, hałaśliwym zamiast tabletek trzeba będzie zapisywać na recepcie np. pięć minut, piętnaście minut spokoju. Krzyk, hałas, dzisiejszy pośpiech to wielcy wrogowie modlitwy. Jakże bardzo w naszych domach w modlitwie przeszkadza nam telewizor, który zostaje wyłączony dopiero aż ostatnia osoba kładzie się spać. Ci wcześniej udający się na spoczynek nie mają nawet warunków do spokojnej modlitwy.
Zwróćmy jeszcze uwagę na ludzi, którzy w naszych wspólnotach parafialnych należą do róż żywego różańca. Członkinie czy członkowie tych róż czasem się żalą, że oni się już dziś nie liczą, że już nic nie znaczą, że są na marginesie życia, że nie tylko nic nie znaczą w tym wielkim świecie, ale także i w swoich rodzinach utracili prestiż. Tym wszystkim tak myślącym chciałbym powiedzieć, że jesteście ważni i potrzebni. Jesteście skarbem Kościoła, ale pod warunkiem, że się modlicie. Pamiętajcie – losy świata nie zależą w pierwszej mierze od polityków, prezydentów, premierów czy bankierów. Losy świata i Kościoła zależą przede wszystkim od tych, którzy się modlą. My przez modlitwę naprawdę zmieniamy świat. Matka Najświętsza w Fatimie to powiedziała, że świat można zmienić przez pokutę i przez modlitwę. Dlatego promujmy tych ludzi, którzy są w tych pierwszych szeregach ludzi modlących się, którzy pokutują przyjmując z poddaniem się woli Bożej krzyż cierpienia. To jest nasz pancerz, to jest nasza siła, która świat chroni przed zagładą. Dlatego też szanujmy i ceńmy ludzi cierpiących i modlących się. Okazujmy im wdzięczność za dar modlitwy i dar cierpienia.
Drodzy bracia i siostry, jest tyle wzruszających przykładów mocy wytrwałej modlitwy, opisanych w prasie katolickiej i w różnych książkach teologicznych. Pozwólcie, że już nie będę ich przytaczał, ale proszę pozwolić – na koniec – na wspomnienie z mojego, wiejskiego domu. Chcę wspomnieć naszą Mamę, która urodziła i z tatą wychowała ośmioro dzieci. Naszej Mamy nigdy nie pokazali w telewizji, ani nigdy nie było jej zdjęcia w gazecie, ale pozostała w sercach dzieci jako Mama modląca się i nas wszystkich bardzo kochająca.. Cieszę się, że mogę o niej złożyć świadectwo na falach Radia Maryja, którego codziennie słuchała i z którym się codziennie, w ostatnim, trudnym etapie życia, modliła. Ona we wczesnych latach zapisała mnie do Szkaplerza, a potem do Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Wymodliła moim dwom rodzonym siostrom powołanie zakonne a dla mnie kapłańskie. Przez wiele lat chodziła na piechotę do kościoła w każdą niedzielę, oddalonego o 10 k. od naszej miejscowości. Codziennie rano w domu śpiewała Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP. Odeszła do wieczności w 33. roku mego kapłaństwa. Gdy przyjeżdżałem do rodzinnego domu, zawsze ją zastawałem na modlitwie, z różańcem w ręku. Zawsze czekała aż przyjadę, nawet do północy. Wiedziałem, że modli się za wielu, także za mnie. Parę miesięcy przed śmiercią, gdy byłem przy niej sam, powiedziała mi: „Ignaś ja odchodzę, przychodzi czas, abym umarła, ale po mojej śmierci nie płacz. Będziesz miał w Maryi Matkę, która będzie czuwać nad tobą, która ci nigdy nie umrze”. Dziś doświadczam jej opieki z nieba.
Zakończenie
Drodzy bracia i siostry, zwróćmy się w tej Eucharystii do Pana z gorącą prośbą o dar, o łaskę dobrej modlitwy, dla naszych matek, ojców, dla mieszkańców wsi i miast, dla dzieci, młodzieży i dorosłych, dla ludzi prostych i uczonych, dla wszystkich. Panie Jezu, Tobie w tej Eucharystii składamy -za wzorem Apostołów – prośbę : Panie, naucz nas się modlić. Amen.
