Artykuł „Nowe święto Narodu Polskiego” z Naszego Dziennika – 15 września 2009 r


Pobierz Pobierz

Kiedy prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński przedstawił propozycję, aby 1 sierpnia był obchodzony jako specjalne święto Narodu Polskiego, pomyślałem, że idea ta wymaga pogłębienia i utrwalenia w świadomości Polaków, ponieważ chodzi o rzecz wielką. Mamy już wprawdzie pewną liczbę świąt, w których odnosimy się do dziejów naszego Narodu (3 maja, 15 sierpnia, 11 listopada), ale wydaje się, że jest potrzebna jakaś wielka synteza i wielki program inspirowany tym wydarzeniem, któremu na imię Powstanie Warszawskie.

Kiedy wyzwolenie Polski wydawało się już przekreślone w obliczu militarnych postępów Armii Czerwonej, kiedy ogół posunięć strategicznych i politycznych stopniowo utrwalał sytuację zaplanowaną w Teheranie, dotyczącą podziału Europy między tzw. zwycięzców, gdy wskutek zdrady ze strony tzw. sojuszników stało się niemożliwe, aby świetnie uzbrojona polska armia walcząca poza terenem kraju mogła wkroczyć do Polski, łącząc się z liczną przecież armią podziemną, to jest Armią Krajową, by potwierdzić wolę Polaków odzyskania utraconej niepodległości, wtedy okazało się, że Polacy mogą liczyć tylko na siebie i na Pana Boga. W tych okolicznościach wola bycia Narodem, wola trwania i potwierdzenia swojego prawa do istnienia, wola bycia sobą w duchu prawdy i sprawiedliwości dziejowej, wola obrony suwerenności należącej przecież do treści prawa naturalnego, a więc prawa Bożego – ta wola karmiona mocą ducha, mocą płynącą z góry, gdy ludzie nas opuścili, musiała wystarczyć za wszystko: za broń, amunicję i wszelkie militarne środki. W obliczu wyraźnej przewagi materialnej sprzymierzonych armii ludobójców ta wola nie mogła uzyskać sukcesów militarnych. Musiało na razie zwyciężyć brutalne prawo siły, ale ta wola uwidoczniona w zrywie powstańczym była tą energią, dzięki której duch Narodu nie zamarł, lecz niezwykle ożywił się nadzieją i pragnieniem wolności.

Ratunek w Chrystusie

Mocne światło na to zagadnienie rzucają słowa Jana Pawła II wypowiedziane 2 czerwca 1979 roku, a więc 30 lat temu. Papież powiedział wtedy: „Dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia. Dzieje Narodu zasługują na właściwą ocenę wedle tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury. To jej najmocniejszy zrąb. To jej rdzeń i siła. Otóż tego, co Naród Polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co w ten rozwój również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa”. Właśnie przez swój zryw niepodległościowy Naród Polski wniósł do ogólnego skarbca kultury niezwykle jasne świadectwo: prymatu ducha nad materią, etosu nad sukcesem, wolności nad wegetacją płatnych niewolników systemu, honoru nad pozorami bezpiecznego pokoju. To jest specyfika tego, co nazywamy oryginalnym kształtem polskiego ducha i to doszło do głosu niezwykle jasno w wydarzeniu dziejowym, któremu na imię Powstanie Warszawskie. W tym duchu należy odczytać dalsze słowa Jana Pawła II z cytowanej homilii: „Nie sposób zrozumieć tego Narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, a zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus – Zbawiciel, ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu”. Dłoń Chrystusa skierowana ku niebu zdawała się podpowiadać słowa wyrzeźbione na pomniku: „Sursum corda”. To jest właśnie wymowny symbol pokazujący wyraźnie, skąd Polacy mają czerpać światło i siłę do budowania własnej teraźniejszości i przyszłości.
To miałby być podstawowy cel nowego święta: zrozumienie prawdy, ugruntowanie jej w sercach Polaków, że Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa i tego porządku moralnego i duchowego, który jest zakorzeniony w Jego krzyżu i zmartwychwstaniu, że Polski nie można budować bez Chrystusa, nie można Polską rządzić bez Chrystusa, nie można pielęgnować wychowania, kultury, sztuki bez Chrystusa, bez tego światła, które pozwala – i każe – widzieć niepojętą godność osoby ludzkiej, świętość życia i nienaruszalność praw osoby, rodziny i Narodu.

Odzyskać poczucie świętości bytu

To powinien być główny owoc i cel tego święta. Bo właśnie „święto” mówi o czymś, co jest święte, czyli przeniknięte w jakiś sposób obecnością Boga. Jan Paweł II przypomniał, że Chrystus stał się obecny w naszym Narodzie, w naszych dziejach, przez chrzest święty, przez bierzmowanie i inne sakramenty i „nie przestaje być wciąż otwartą księgą nauki o człowieku, o jego godności i jego prawach. A zarazem nauki o godności i prawach Narodu” (tamże). W wielu innych wypowiedziach Jan Paweł II – i w ogóle Kościół – uczy nas, że Chrystus jest obecny w życiu Narodu także przez Ewangelię, czyli Jego Słowo, które jest żywe i wciąż zdolne przemieniać ludzkie serca. Doświadczenie uzyskane przez wiarę, że życie ludzkie jest otoczone i przeniknięte wymiarem świętości, jest czymś koniecznym, aby człowiek i naród rozwijał się zgodnie ze swoją naturą i swoim powołaniem.
Tymczasem mamy do czynienia w życiu społecznym, w mediach i w tak zwanym sektorze kultury z narastającą falą zachowań obrażających wszystko, co święte. Nawet niektóre posunięcia władz wyglądają, jakby były celowo zaplanowane w taki sposób, aby być bezpośrednią profanacją jakiejś świętości chrześcijańskiej i bezczelną prowokacją pod adresem Kościoła katolickiego. Na przykład znana ze swego skandalicznego zachowania artystka została zaproszona do Warszawy właśnie w święto Matki Bożej Wniebowziętej, aby stać się czymś w rodzaju antytezy prawdziwej Madonny, tej wywyższonej przez Boga. Ci, którzy to organizowali, niech wiedzą, że obciąża ich wieczysta hańba za podłość tego czynu wymierzonego przeciw Bogu i przeciw Polsce. Narzuca się również uzasadnione pytanie, dlaczego pewne imprezy Owsiakowe odznaczające się poziomem poniżej kultury i poniżej człowieczeństwa, odbywają się właśnie w czasie, kiedy żyje pamięć Powstania Warszawskiego i gdy w kierunku Jasnej Góry zmierzają liczne pielgrzymki wypraszające Narodowi Polskiemu łaskę trzeźwości, opamiętania i świętości. Osobliwe, że tego rodzaju imprezy usiłują na siłę nobilitować pewne osobistości z tzw. wyższej półki, licząc na to, że swoim splendorem zrównoważą sumę obrzydliwości, jaka się dzieje na tej imprezie. Świętością, która wymaga uszanowania, są na przykład symbole i flagi narodowe. Tymczasem prasa donosi o kolejnym przykładzie bagatelizowania przez sąd polski faktu znieważenia flagi polskiej w programie TVN „Kuba Wojewódzki”. Podobnie już wcześniej prokuratura nie dostrzegła niczego obraźliwego dla Polski w propozycji, aby polski hymn narodowy zastosować w pozytywce umieszczonej w paczce prezerwatyw. Oto, na jakim poziomie działa TVN i jaka jest moralna świadomość polskich sądów.

Apel o prawdziwe wychowanie

Bez Chrystusa nie można zrozumieć Polski i bez Chrystusa nie można wychować Polaków w duchu patriotyzmu i w ogóle w duchu poszanowania istotnych wartości ludzkich. Wychowanie człowieka wymaga odwołania się do autorytetu nieskończonej mądrości Boga Stwórcy pozwalającej zrozumieć całą rzeczywistość i do autorytetu nieskończonej miłości Boga objawionej na krzyżu. Tylko w tym świetle człowiek – zarówno wychowawca, jak i wychowanek – będzie w stanie zrozumieć niezwykłą godność osoby ludzkiej i ciężar odpowiedzialności za obronę tej godności i za stworzenie warunków umożliwiających rozwój duchowy i moralny człowieka. Z tego względu należy przemyśleć cały program nauki szkolnej i konieczność przyznania nauce religii katolickiej właściwego miejsca w programie szkolnym i w systemie wychowawczym stosowanym w życiu dzieci i młodzieży szkolnej. Aktualna sytuacja pod tym względem pozostawia bardzo wiele do życzenia. Odnosi się wrażenie, jakby o tych sprawach decydowali wciąż ci sami ludzie, którzy byli poddani indoktrynacji bolszewickiej lub hitlerowskiej. Bo jak inaczej zrozumieć, że religia w wolnej – rzekomo – Polsce jest wciąż dyskryminowana i prześladowana, mimo że nieprzerwane doświadczenie dziejowe poucza, iż człowieka można prawidłowo wychować tylko w oparciu o prawo Boże, a nie w oparciu o mądrość noszącą wczorajszą datę.
Profesor Piotr Jaroszyński, snując refleksję nad poczwórnym ludobójstwem, jakiemu została poddana Polska od 1939 roku („Nasza Polska”, 1.09.2009), zwraca uwagę na poważne następstwa tych procesów historycznych utrudniających wybitnie każdy wysiłek wychowawczy. Mimo to należy podjąć ten trud jako niezwykle ważny dla Narodu, pamiętając wszakże, że „skutki tych bestialskich ludobójstw nie odeszły w przeszłość. Jesteśmy Narodem pokaleczonym, bo przez lata z premedytacją wybijano nam jednostki najwartościowsze. A odrodzenie nowych elit wcale nie jest łatwe, bo trwa obecnie inwazja medialna, czyli mentalna, której celem jest zabijanie polskiego ducha. Dlatego tym bardziej musimy się za siebie wziąć, narzucić dyscyplinę moralną i intelektualną, by ocalić choćby cząstkę z tego wielkiego dziedzictwa, któremu na imię Polska, a którego nie wolno nam nigdy utracić”. Z tego samego natchnienia przemawiał 2 września Papież Benedykt XVI, prosząc Polaków, by rozwijali w Europie wspólnotę opartą na wartościach duchowych i moralnych, zwłaszcza na prawdzie i miłości. A wyraźnie nawiązał do rocznicy wybuchu II wojny światowej. Uważał widocznie, że Polska jest jedynym narodem, który może Europie takie dobro zaoferować. Pewnie ze smutkiem stwierdził w duszy, że ojczyzna Schillera i Goethego nie zasługuje na takie wyróżnienie.

Odbudować poczucie honoru

To zobowiązuje. Ale wychowanie rozwijane w świetle tajemnicy Chrystusa powinno objąć wszystkich, także dorosłych, a zwłaszcza rządzących. Bo jest nie do pomyślenia, aby na czele rządu stał jakiś człowiek, który nie rozumie, co to jest Polska i jaka jest relacja między tym Narodem a Chrystusem. Taki człowiek nie będzie zdolny do obrony honoru Polski w obliczu toczącej się podłej i podstępnej gry na współczesnej szachownicy świata. Czy na przykład wolno przymilać się do premiera Putina, który powinien być uznany za persona non grata po tym wszystkim, co powiedział obrażając Polskę i jej historię? Szef rosyjskiego rządu przecież bezwstydnie przesterował swój wywód w kierunku apologii wyczynów Armii Czerwonej, która rzekomo „wyzwalała” Polskę, choć czarno na białym jest widoczne, że ta armia realizowała plan Lenina, to jest „po trupie Polski do podboju świata”. Najazd na Polskę 17 września 1939 roku też nie był „wyzwoleniem”. Wszyscy to dobrze pamiętamy. A okupacja komunistyczna po 1945 roku była dokładnym zaprzeczeniem „wyzwolenia” i „przyjaźni”, którą nam obłudnie wmawiano, depcząc równocześnie wszystkie prawa Narodu i prowadząc planową eksterminację sił patriotycznych niezgadzających się na okupację sowiecką. Czy mamy dokładny bilans, ilu wtedy Polaków wymordowano i to w wielu wypadkach na podstawie akt pozostawionych przez gestapo? W ten sposób służalcy Lenina i Hitlera jeszcze raz podali sobie ręce. Przypominam, że dr Dora Kacnelson, wielka polska patriotka pochodzenia żydowskiego, mówiła: „Pamiętajcie, pakt Ribbentrop – Mołotow nadal obowiązuje”. Można to dostrzec w zawiłej logice przemówień „wielkich ludzi” zaproszonych na obchody rocznicowe 1 września albo w dobrze przemyślanych przemilczeniach. Rosja i Niemcy nadal myślą swoje i według zdania pewnych poważnych publicystów nie należało tych ludzi do Polski zapraszać. A jeżeli już zaproszono, należało im pomóc w sporządzeniu uczciwego rachunku sumienia i w nazwaniu zbrodni po imieniu. Tego domagał się honor, dla którego obrony zginęło niemal 6 milionów obywateli polskich. Honor domaga się widzenia rzeczywistości w prawdzie i niezamazywania kryteriów moralnych. Dlatego na przykład niejasna jest też sytuacja w prawosławnej Rosji. 2 września Radio Watykańskie podało, że najwyższy przełożony Cerkwi prawosławnej Rosji domagał się hołdu dla Armii Czerwonej, która rzekomo obroniła duchowe dziedzictwo narodu. Patriarcha zapomniał, że ta armia szerzyła bezbożnictwo i wszelakie zbrodnie przeciw człowiekowi, utrwalając władzę komunistycznej partii, która zwalczała religię i wszelką kulturę opartą na religii.

Ocalić rodzinę

Mimo niewoli Naród nie tracił ducha, a wiara w Boga pozwalała wierzyć w zmartwychwstanie Polski poparte mężnym zrywem powstańczym, jak to napisał Krzysztof Kamil Baczyński w wierszu z kwietnia 1943 roku: „I zmartwychwstaniesz jak Bóg z grobu/z huraganowym tchem u skroni/ramiona ziemi się przed tobą/otworzą. Ludu mój! Do broni!”. W wierszu „Polacy” ten sam poeta domaga się odbudowania Polski na fundamencie prawdziwej miłości, aby Polska stała się domem bogatym w chleb i miłość: „O wybudujcie domy, o nazwijcie wreszcie/Polskę – Polską, a nie krzywdą, a miłość miłością,/i niechaj biegną rzeki, a na każdym mieście/niech słup srebrzystych skrzydeł tryśnie jako Kościół,/kościół ciał odkupienia”. Ostatnie zdanie to jakby zapowiedź prorocza traktatu o odkupieniu ciała wykładanego przez Jana Pawła II. Odkupienie ciała sprawia, że rodzina staje się rzeczywistością świętą. I tę rzeczywistość trzeba ocalić i objawić światu w Polsce niepodległej, ponieważ duch Narodu Polskiego jest szczególnie związany ze świadomością świętości rodziny. Musimy mieć pełną świadomość, że walka nieludzkich systemów totalitarnych toczy się nadal przeciw rodzinie ludzkiej i walka ta wspierana przez różne organizacje oparte na tej samej ideologii, co hitleryzm i stalinizm, to jest na socjalizmie marksistowskim, szerzy spustoszenie na całym globie. Dlatego nie można mówić z pełną prawdą i uczciwością słów o wolności i niepodległości, dopóki na naszej ziemi, ziemi bohaterów i męczenników, toczy się walka przeciw rodzinie, przeciw świętości małżeństwa, przeciw godności życia ludzkiego rozwijającego się w łonie matek. Nie można śpiewać peanów i podnosić dumnych sztandarów, dopóki to, co święte w człowieku i rodzinie odkupionej przez Krew Chrystusa, jest poniewierane i szargane ustami bluźnierców i plugawych orędowników wszelakiej rozwiązłości przemycanej pod płaszczykiem kultury.
W pewnej audycji radiowej 1 sierpnia bieżącego roku spiker przypomniał wiersz poety, który wzywał Naród (podobnie jak Baczyński) do budowania Polski jako domu – i padły ważne słowa upomnienia: „Ale ten dom niech nie będzie pusty!”. Szkoda, że nie zapamiętałem nazwiska tego poety. To wezwanie i to upomnienie jest nadal aktualne. Bo obserwujemy nieraz ładne, nowe domy, budowane przez tych, którym się powiodło, lecz w tych domach oprócz różnych udogodnień i zdobyczy cywilizacji jest pusto, nie ma życia. Coraz większy procent ludzi zapomina, że bycie mężczyzną czy kobietą oznacza powołanie i odpowiedzialność za Naród, i myślą tylko o własnej wygodzie, a także o rozwijaniu dobrobytu za wszelką cenę, zgadzając się na to, że Polska wymiera. W ten sposób bezwiednie i pewnie nieświadomie realizują cele, jakie postawili sobie tacy zbrodniarze, jak Lenin, Stalin czy Hitler, aby Polska zniknęła z mapy świata. Jest to nowa zakamuflowana wojna przeciw Polsce, jest to milcząca zdrada wspomagana przez zorganizowane grupy bojowników o wolność seksualną, o prawa kobiet do zabijania własnych dzieci, o prawo do demoralizowania i deprawowania dzieci i młodzieży. Tej wojnie trzeba postawić tamę przez nawrócenie, przez stworzenie programów wychowania do świętości, przez kształtowanie charakterów w oparciu o Ewangelię. W tej nowej wojnie trzeba użyć nowej broni, broni miłości, jak to pięknie wyraził Baczyński w „Modlitwie do Bogurodzicy”: „Która jesteś jak nad czarnym lasem/blask – pogody słonecznej kościół,/nagnij pochmurną broń naszą,/gdy zaczniemy walczyć miłością”.
Jest to ta miłość, której Pośredniczką jest Najświętsza Dziewica, a Jan Paweł II w Liście do Rodzin nazwie ją Miłością Piękną. Dla takiej miłości warto oddać życie, co także potwierdza nasz poeta: „Trzeba nam teraz umierać/by Polska umiała znów żyć”. By Polska umiała znów żyć własnym życiem, szlachetnym i czystym, ożywionym i uświęconym Chrystusową ofiarą krzyża.
W takim to duchu należy świętować to nowe święto Narodu Polskiego.


Ks. prof. Jerzy Bajda

drukuj