Jak Bóg dociera do naszego serca?
Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?»
Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił.
A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».
(Mt 3, 13-17)
„Bóg wychodzi naprzeciw człowiekowi z potrzeby swego ojcowskiego serca. Jezus staje w wodach Jordanu, które są brudne grzechem grzeszników przyjmujących od Jana chrzest nawrócenia. Nic nie mówi. On, jedyny Sprawiedliwy zanurza się w kałużę błota ludzkiego grzechu. Wynurzając się wyniesie na sobie konsekwencje ludzkiego grzechu, jako Baranek Boży” – tak Benedykt XVI w pierwszym tomie książki „Jezus z Nazaretu” przybliża Święto Chrztu Pańskiego, które w niedzielę 8 stycznia kończy okres Bożego Narodzenia.
Ustąp teraz
Dokładne miejsce chrztu Jezusa do dziś jest sporne – ewangelicy sytuują je w górnym, a katolicy w dolnym biegu Jordanu, gdzie wpada do niego Wady-Seir. To najniżej położony obszar na naszej planecie – 400 m p.p.m. Gdy Jan gwałtowanie wzbraniał się, Jezus spokojnym szeptem prosił: „Ustąp teraz”. To nie była tylko prośba o chrzest, to także prośba o zaufanie. Propozycja złożenia losu w ręce Boga, uwolnienia się od lęku i od ciężarów codzienności.
Czy z ufnością każdego dnia powierzam się Bogu?
To ja potrzebuję chrztu
Chrzest Janowy był dla przyjmujących go aktem przemiany życia. Pełne jego znaczenie wyjaśni dopiero Krzyż i Zmartwychwstanie, jednak już wtedy w Jordanie Jezus wziął na swe ramiona ciężar win całej ludzkości. Rozpoczął swoją działalność, zajmując nasze miejsce, wziął wszystkie nasze grzechy na siebie.
Jak często dziękuję Jezusowi za dostęp do dzieła zbawienia?
Ujrzał…, a głos z nieba mówił
Ogromne znaczenie w naszym życiu ma: ujrzeć i usłyszeć Boga. Uszy otwarte i słyszące, oczy otwarte i widzące oraz serce rozumiejące – to dary Boże. Z ufnością prośmy o dar otwarcia na Słowo Boga. To Słowo otworzy nasze uszy, otworzy nasze oczy i otworzy nasze serce, nie łamiąc wolności, nie używając przemocy. W jaki sposób? U każdego inaczej.
Tylko sam Bóg to wie, jak dotrzeć do naszego serca.
Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów – Kraków







