ZUS wznawia wysyłkę listów do ubezpieczonych

Ok. 19 mln Polaków dostanie informację o stanie swojego konta w ZUS i prognozowanej wysokości przyszłej emerytury. Dziś ZUS po dwóch latach przerwy wznawia wysyłkę listów do ubezpieczonych. Korespondencja ma być jaśniejsza niż do tej pory.

W liście będzie podana suma naszych składek w ZUS oraz wyliczone na ich podstawie świadczenie.

Prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów przy tym temacie zwraca uwagę na trzy zmienne, które decydują o naszych emeryturach, których nikt dokładnie nie zna.

– Najważniejsza zmienna to jest to prawo, które będzie obowiązywało w momencie wypłaty tychże świadczeń. Czyli może być tak, że dzisiaj bym nabył prawo do emerytury np. za 1800 zł. a wtedy kiedy ją rzeczywiście dostanę okazuje się, że prawo które będzie wtedy obowiązywać będzie nakazywało wypłatę tylko 900 zł. Po drugie chodzi o prognozę funduszu ubezpieczeń społecznych. Jak wiemy on jest od lat dotowany z budżetu państwa. Czyli nie pokrywa on swoich wydatków. Jak wiadomo, wpływają składki, wypłaca się z tego świadczenia i niestety różnica jest już od dawna finansowana z budżetu. Tu można mówić o pewnych prognozach, ale to są przecież tylko prognozy – zaznacza prof. Witold Modzelewski.

Trzecia równie ważna zmienna – jak dodaje ekspert- zależna jest od naszego stanu demograficznego kraju. Jeżeli przyrost naturalny się nie polepszy to trudno będzie znaleźć pieniądze na przyszłe emerytury.

– Już dzisiaj wiemy, że ilość płacących składki będzie na tyle mała, że dopłata z budżetu przy bardzo niskim poziomie emerytur byłaby tak duża, że nikt tych pieniędzy nie znajdzie. Pieniądze pochodzą od podatników jeżeli ich nie będzie, nie będzie tych pieniędzy. Więc zakładamy jednak wszyscy, że coś się zdarzy ważnego i będziemy bronić naszego przetrwania biologicznego. Czyli zwiększy się nasza dzietność. A jaki będzie skutek tej polityki? Nie wiemy bo jeszcze tej polityki nie ma więc nie wiem po co ta cała operacja. Może chodzi o to żeby uświadomić nam , że w OFE będzie jeszcze gorzej. Ale to i bez tych listów wiemy, że będzie jeszcze gorzej – dodaje prof. Witold Modzelewski.

RIRM

drukuj