W Polsce brakuje pracowników sezonowych

Brakuje rąk do pracy sezonowej – alarmują plantatorzy owoców miękkich. Rolnicy martwią się, że owoce w wielu miejscach pozostaną na polu i zgniją. Największy problem to brak pracowników. Polskie rolnictwo potrzebuje ich aż pół miliona. 

Choć zaczyna się sezon zbioru truskawek, owoce na wielu polach mogą się zmarnować. Plantatorzy martwią się, bo chętnych do zbierania truskawek jest coraz mniej.

Ogłoszeń o pracę jest wiele: zakwaterowanie, dowóz – to tylko niektóre z udogodnień. Problem jednak w tym, że ogłoszenia pozostają bez większego zainteresowania. Większość osób zniechęcają zbyt niskie zarobki. Za pracę przy zbiorze truskawek pracownik zarobi ok. 1,50- 2,50 zł za łubiankę. Dziennie na plantacji można zarobić od 150 do 200 zł. Wiele osób nie chce pracować za oferowane wynagrodzenie – woli poszukać pracy w innej branży.

– Ciężka też praca. Nie każdy chce pracować dorywczo czy sezonowo – powiedział Jerzy Hinca, plantator z Reskowa.

Na brak pracowników narzekają też rolnicy z woj. lubelskiego.

– Brakuje rąk do pracy. Wśród Polaków też, ale wśród obcokrajowców tym bardziej – zaznaczył Gustaw Jędrejek, wiceprezes Lubelskiej Izby Rolniczej.

Rolnicy starają się pozyskać osoby zza wschodniej granicy. Od połowy maja w życie weszły nowe przepisy, pozwalające na zatrudnianie pracowników sezonowych przy zbiorach warzyw i owoców na nowych zasadach. To ułatwia sprawę – wskazała Elżbieta Hinca z Reskowa.

– Jest to umowa o pomocy przy zbiorach. Też możemy ubezpieczyć ich w KRUS-ie, co jest dla nas bardzo ważne, dlatego że w poprzednich latach, jak była umowa o dzieło, to nie ubezpieczaliśmy ich i zawsze to jest dla nas stresujące, bo jak się cos stanie, to wiadomo, że chcemy, żeby było wszystko legalnie – powiedziała Elżbieta Hinca.

Zatrudnieni przy zbiorach sezonowych dostaną ubezpieczenie wypadkowe, zdrowotne, a nawet macierzyńskie. Ale zatrudniając cudzoziemca, w grę wchodzi procedura wydania pozwolenia na pracę sezonową. I tutaj pojawiają się  schody, bo urzędy działające przy wojewodach nie radzą sobie z ich obsługiwaniem. Tworzą się długie kolejki, a pracownicy potrzebni są na już.  Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed – uspokaja.

– Te okresy są skracane, ale one faktycznie są jeszcze długie. Stąd też decyzja, że przeznaczyliśmy środki w ramach opłaty przy oświadczeniach na dodatkowe etaty w urzędach wojewódzkich. To jest prawie 300 etatów. Część urzędów szybciej rozwiązuje te kolejki, a w części myślę, że w najbliższych miesiącach też będzie łatwiej – zaznaczył polityk.

Resort zachęca do składania wniosków drogą elektroniczną.

– Naszym głównym celem jest, aby maksymalna liczba wniosków była składana elektronicznie. Jeżeli większość urzędów będzie tę metodę stosowała, to myślę, że jeszcze 2-3 dni, a te terminy się skrócą, jeśli chodzi o wydawanie zezwoleń – dodał Stanisław Szwed.

Czasu jest mało, bo niektóre owoce czekają już na zerwanie, a klienci na ich skosztowanie. Według szacunków resortu, w Polsce przebywa już około 1.5 mln osób, głównie obywateli Ukrainy i Białorusi.

TV Trwam News/RIRM

drukuj