W Dachau skradziono fragment bramy z napisem „Arbeit macht frei”
W byłym niemieckim obozie koncentracyjnym Dachau pod Monachium skradziono fragment żelaznej bramy z napisem „Arbeit macht frei”. Skradziony element jest częścią wielkiej bramy wejściowej, mierzy około 190 cm na 95 cm. Policja nie wyklucza, że do wywiezienia bramy użyto pojazdu.
Prof. Wojciech Polak (historyk) mówi, że to nie pierwszy raz, kiedy dochodzi do takiej kradzieży. Regularność takich wydarzeń budzi duży niepokój – dodaje historyk.
– Kilka lat temu mieliśmy podobne wydarzenie. Podłoże incydentu w Dachau jest nieznane. Nie wiemy, czy stoi za tym jakiś kolekcjoner, czy jest to wybryk neonazistów lub jakichś innych skrajnych grup. Trudno powiedzieć. Zaniepokojenie budzi jeden aspekt tej sprawy, że Niemcy z coraz mniejszym szacunkiem odnoszą się do kwestii ofiar drugiej wojny światowej, ofiar zbrodni Niemieckich, które miały miejsce w czasie II wojny światowej. Wszystkie obozy koncentracyjne w muzeach są miejscami świętymi i powinny być pod szczególną ochroną – mówi prof. Wojciech Polak.Obóz w Dachau był poligonem doświadczalnym i „wzorem” dla innych obozów koncentracyjnych tworzonych przez Niemców w innych częściach Niemiec i Europy.
Początkowo był przeznaczony dla politycznych przeciwników Adolfa Hitlera – przede wszystkim komunistów i socjaldemokratów. Po ataku na Polskę we wrześniu 1939 roku do Dachau przewieziono 13 tys. więźniów z Polski. Deportowano też część polskich naukowców, aresztowanych w listopadzie 1939 roku w Krakowie.
Deportowano tam także polskich kapłanów, którzy stanowili największą liczbę wśród więzionych w Dachau księży katolickich. Spośród ponad 1,7 tysiąca polskich kapłanów 868 poniosło śmierć.
W ciągu dwunastu lat przez obóz i jego podobozy przeszło łącznie ponad 200 tys. osób z całej okupowanej przez Rzeszę Niemiecką Europy, w tym z Polski.
RIRM
