PAP/Radek Pietruszka

Komisja śledcza ds. wyborów korespondencyjnych rozpoczęła prace

Komisja ds. wyborów korespondencyjnych z 2020 r. rozpoczęła śledztwo. Posłowie będą ustalać, dlaczego wydano ponad 70 mln zł na wybory prezydenckie, które się nie odbyły. Jednak już po piątkowym posiedzeniu widać, że komisja będzie działała na zlecenie polityczne.

Pierwsza z sejmowych komisji śledczych zbada potencjalne nieprawidłowości w przygotowaniu i przeprowadzeniu wyborów prezydenckich w 2020 roku. Pierwsze merytoryczne posiedzenie zaczęło się od awantury nad planem pracy komisji. Politycy Prawa i Sprawiedliwości żądali debaty w czasie przyjmowania harmonogramu.

– Trzy strony propozycji, z którą mieliśmy się zapoznać w 10 minut i to ma być plan pracy komisji na najbliższy rok? To jest, Panie Przewodniczący, niepoważne. Niech Pan sobie pracuje wobec tego harmonogramu pracy, a my będziemy pracować wobec wspólnego harmonogramu komisji – zaznaczył poseł Waldemar Buda z PiS.

Harmonogram ostatecznie został przegłosowany głosami liberalno-lewicowej koalicji z przewodniczącym Dariuszem Jońskim z Koalicji Obywatelskiej na czele.

Komisja śledcza chce zwrócić się o wszelkie dokumenty ws. wyborów korespondencyjnych m.in. do kancelarii premiera, Najwyższej Izby Kontroli, Poczty Polskiej, Prokuratury Generalnej oraz Państwowej Komisji Wyborczej.

– Chcemy tylko, żeby te wszystkie wnioski były dostarczone w terminie 14 dni od dnia doręczenia wezwania – zaznaczył Dariusz Joński.

Komisja śledcza zadecydowała o przesłuchaniu czołowych polityków Zjednoczonej Prawicy z 2020 roku. Przed komisję mają stawić się m.in. Jarosław Gowin, Elżbieta Witek, Mateusz Morawiecki, Jacek Sasin, Mariusz Kamiński, Michał Dworczyk i Jarosław Kaczyński. Z kolei liberalno-lewicowa większość nie zgodziła się na powołanie świadków z ówczesnej opozycji: Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Rafała Trzaskowskiego i Tomasza Grodzkiego.

To hucpa polityczna – podkreślał członek komisji i poseł PiS, dr hab. Przemysław Czarnek.

– Jeżeli Państwo możecie zgłaszać, to dlaczego my ich nie możemy zgłaszać? No chyba, że Państwo na wstępie chcecie uciąć możliwości normalnego funkcjonowania komisji i wyjaśnienia całości spraw – mówił polityk.

Odmowa powołania na świadków polityków byłej opozycji (a dziś koalicji rządzącej) wskazuje na polityczny charakter prac komisji. Przesłuchanie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej czy Rafała Trzaskowskiego jest kluczowe w wyjaśnieniu sprawy ze względu na ich działania i wypowiedzi tuż po zablokowaniu wyborów korespondencyjnych. O wyborach w 2020 r. wypowiadała się Małgorzata Kidawa-Błońska tuż po wycofaniu się z kandydowania.

– Będę bardzo dumna, jeżeli Rafał wygra, jeżeli będę mogła powiedzieć, że miałam w tym swój udział, bo (…) wywaliłam wybory majowe i doprowadziłam do nowego otwarcia – i jestem skoncentrowana na tym, żeby Rafał wygrał – podkreślała wówczas polityk.

W czwartek wieczorem została powołana i ukonstytuowana druga sejmowa komisja śledcza ds. zbadania nieprawidłowości przy wydawaniu wiz dla cudzoziemców. Komisja liczy 11 posłów, w której większość ma liberalno-lewicowy rząd. Przewodniczącym komisji został poseł Platformy Obywatelskiej, Michał Szczerba.

– Ci ludzie przyjeżdżali z różnych części świata z odległej Azji czy z Afryki. Nie byli weryfikowani, były gotowe listy osób, które miały wjechać bez weryfikacji – oznajmił przewodniczący komisji śledczej.

Rząd koalicyjny przekonuje, że za czasów drugiej kadencji Zjednoczonej Prawicy przehandlowano i wydano w sposób nielegalny ok. 250 tys. wiz. Tymczasem postępowania prokuratorskie toczą się tylko w kilkuset przypadkach.

Nie mamy nic do ukrycia, bo afery wizowej nie ma – przekonywał członek komisji i poseł PiS, Andrzej Śliwka.

– Chcemy obnażyć to kłamstwo wizowe, które politycy Platformy Obywatelskiej wtłoczyli w obieg medialny w czasie kampanii wyborczej – zaznaczył.

Komisja śledcza będzie sprawdzać nieprawidłowości przy wydawaniu wiz w okresie od listopada 2019 r. do listopada 2023 roku. Politycy Prawa i Sprawiedliwości chcieli rozszerzyć ten okres na termin, od kiedy MSZ rządził po raz pierwszy Radosław Sikorski. Komisja nie zgodziła się na to.

Obecnie rządzącym chodzi tylko o upokorzenie PiS – analizował prof. Mieczysław Ryba.

– Przypomnijmy: praktycznie wygasili komisję ds. wpływów rosyjskich, bo wiadomym jest, jak by to mocno obciążało Tuska. Więc inne komisje mają zajmować się sprawami PiS-owskimi i nie dotykać tych spraw, które dotyczą Platformy – zwrócił uwagę ekspert.

Na powołanie czeka jeszcze trzecia sejmowa komisja śledcza. Ta z kolei ma zająć się rzekomym inwigilowaniem polityków opozycji przez oprogramowanie szpiegowskie Pegasus.

TV Trwam News

drukuj