Rządowe „Nie” dla zakazu handlu w niedzielę
Rząd negatywnie ocenił poselski projekt ustawy o zakazie handlu w niedziele – podało Centrum Informacyjne Rządu. Obecnie Kodeks pracy określa, że praca w placówkach handlowych jest niedozwolona w święta. Posłowie chcieliby rozszerzyć zakaz na każdą niedzielę. Pod projektem podpisali się posłowie PiS, PO, PSL i SP. Zakaz handlu w niedzielę poparło również 114 tys. osób, które podpisały się pod obywatelskim projektem w tej samej sprawie.
Podstawowym ich argumentem jest fakt, że w polskiej i europejskiej kulturze niedziela przeznaczona jest na odpoczynek i życie rodzinne, co wynika z chrześcijańskich tradycji naszego kontynentu. W ocenie Rady Ministrów istniejące unormowania są kompromisowe i godzą w interesy pracowników, pracodawców i konsumentów. „Dalsze ingerowanie w system handlu mogłoby oznaczać ograniczenie liczby miejsc pracy” – uzasadnia swe stanowisko rząd.
Krzysztof Steckiewicz, pełnomocnik obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Wolna Niedziela” powiedział, że negatywna opinia rządu w sprawie zakazu handlu w niedzielę jest niezrozumiała w świetle standardów europejskich.
– Przykre jest to, że Donald Tusk, tak bardzo będący blisko z panią Angelą Merkel nie chce spojrzeć na to, co jest na Zachodzie. Może zobaczy, jak Niemcy świętują wolną niedzielę. Może zobaczy, jak jest w Europie. W końcu przymierza się do stanowiska w Brukseli, więc tam też będzie mógł zobaczyć, jak ludzie spędzają wolny czas w niedziele. Wszystko wskazuje na to, że rząd ciągnie nas na Wschód, bo tylko na wschodzie w niedziele się handluje – akcentuje Steckiewicz.
Rząd szacuje, że w wyniku zamknięcia sklepów w niedziele ok. 11 tys. etatów musiałoby zostać zlikwidowanych. Tymczasem wg badań organizacji, wspierającej Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Wolna Niedziela” miejsc pracy mogłoby przybyć.
– Nawet jeżeli minimalna ilość – bo to dopuszczamy – mogłaby zniknąć z placówek handlowych, to jesteśmy przekonani, że wówczas powstanie około 50 tys. nowych etatów powstanie wokół gastronomii, która będzie się bardzo rozwijać na skutek tych przyzwyczajeń ludzi, które wejdą. Rzeczą oczywistą jest, że ludzie nie pozostaną przecież w niedzielę w domu. Wyjdą do centrów miast, parków, rozwiną się ośrodki kulturalne: kina, teatry, infrastruktura związana z tym, na pewno sama gastronomia. Do tego dążymy. Chcielibyśmy ożywić centra miast. Na tę chwilę centra miast umierają, wszystko przenosi się do galerii. Uważamy, że to nie jest korzystne – zaznacza pełnomocnik obywatelskiej inicjatywy.
Cierpią na tym także polscy przedsiębiorcy, a zarabia zachodni kapitał – dodaje Steckiewicz.
RIRM
