fot. flickr.com

Polska nie pozwoli na darmowy tranzyt gazu

Polska nie pozwoli, by przesył gazu z Rosji do Niemiec przez nasze terytorium odbywał się za darmo – zapowiada pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej minister Piotr Naimski. Nie wiadomo jednak, czy nitka gazociągu jamalskiego idąca przez Polskę, będzie w ogóle potrzebna. Trwają przecież prace nad budową Nord Stream II.

W 2022 roku wygasa umowa Polski z Gazpromem. I wtedy można usiąść do rozmów. Dziś Warszawa nie ma wyboru. Ale po powstaniu gazociągu Baltic Pipe, ten wybór już mieć będzie – tłumaczy dr inż. Aureliusz Miklaszewski.

– W roku 2022 możemy z gazu rosyjskiego zupełnie zrezygnować. To będzie zupełnie inna pozycja wyjściowa do negocjacji – podkreśla dr inż. Aureliusz Miklaszewski, ekspert ds. energetyki.

Możemy zrezygnować z gazu, ale nie musimy zrezygnować z tranzytu. Przez polski odcinek gazociągu jamalskiego wciąż może płynąć błękitne paliwo z Rosji do Niemiec. Ale już nie za takie kwoty jak to wygląda dziś – mówi dr inż. Bogdan Sedler z Fundacji Naukowo-Technicznej „Gdańsk”.

– 21 mln zł rocznie za przesył gazu Jamałem, to jest prawie nic w porównaniu z miliardem metrów sześciennych, które idą tranzytem do Europy Zachodniej – wskazuje.

Polska wciąż płaci za gaz najwięcej w Europie. I to w połączeniu z niskimi opłatami za tranzyt budzi już teraz sprzeciw rządu. Dlatego pełnomocnik ds. strategicznej infrastruktury energetycznej minister Piotr Naimski podkreśla, że przesył gazu musi odbywać się na zasadach rynkowych.

„To jest kwestia po prostu biznesowa. I będziemy starali się doprowadzić do tego – i to jest też nasza strategia, żeby przesył gazu przez Polskę do Niemiec – nie odbywał się darmo, jak w tej chwili. […] Tak się nie powinno dziać” – akcentuje Piotr Naimski, minister, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Jednocześnie z gazociągiem Baltic Pipe, na którym ma skorzystać Polska, powstaje druga nitka gazociągu północnego. I to Nord Stream II może sprawić, że odcinek gazociągu jamalskiego, idący przez Polskę, nie będzie Rosjanom potrzebny.

– To są olbrzymie inwestycje, które mogą całkowicie zablokować przesył gazu przez Jamał – podkreśla dr inż. Bogdan Sedler.

Budowa Nord Stream II zbliża się już do Danii, a przecież kraj ten wciąż nie podjął decyzji, czy zgodzić się na prace na swoim terytorium. I nie wydał niezbędnej tutaj decyzji środowiskowej. Konsekwencją takich działań może być nawet 8 miesięcy opóźnienia. A to z kolei oznacza i rosnące koszty, o ponad 0,5 mld euro, ale też potrzebę zawarcia nowej umowy na tranzyt z Ukrainą.

TV Trwam News/RIRM

drukuj