Długa droga do odbudowy po powodzi
Południowo-zachodnia Polska wciąż zmaga się z tragicznymi skutkami powodzi. Rozpoczęło się sprzątanie, ale przed mieszkańcami długa droga do odbudowy swoich domów i życia.
Zalane domy, porozrzucane na podwórkach zniszczone meble, zmiażdżone przez żywioł samochody i drzewa wyrwane z korzeniami to widok południowo-zachodniej Polski. Trwa intensywne sprzątanie po powodzi. Jednak to dopiero pierwszy krok w długiej walce o odbudowę domów i całego dorobku.
– Zima jest najgorsza, bo samego drewna miałem za 7 tys. na podwórku. Powódź zabrała ogrodzenie razem z fundamentami – mówił jeden z poszkodowanych w powodzi.
Na pomoc poszkodowanym natychmiast ruszyły służby, obywatele i instytucje. W minioną niedzielę w kościołach w całej Polsce Caritas przeprowadziła zbiórkę pieniędzy. Środki zostaną przeznaczone na utworzenie programów pomocowych dla osób dotkniętych powodzią.
– Będziemy wspierać ich w remontach i odnowieniu swoich domostw oraz udzielać pomocy psychospołecznej. Chcemy również utworzyć program pomocy psychospołecznej w świetlicach parafialnych, dla dzieci z tych terenów oraz finansować kolonie, zimowiska w przyszłym okresie, tak aby mogły one odpoczywać od tej trudnej sytuacji – mówiła Małgorzata Jarosz-Jarszewska, zastępca dyrektora Caritas Polska.
Caritas przekazała już wsparcie o łącznej wartości ponad 3 mln zł. To m.in. agregaty prądotwórcze, osuszacze czy myjki ciśnieniowe. Rozdano tysiące narzędzi, śpiworów i koców. Wielu poszkodowanych nie ma już do czego wracać.
– Na drugi dzień chciałam do domu, ale mi nie pozwolili, bo było jeszcze pełno wody. Panowie powiedzieli, żeby może za dwa dni, jak woda opadnie, to wtedy będę mogła się tam dostać. Weszliśmy i to po prostu Armagedon (…). Uratowałam mokre zdjęcia rodzinne, bo bardzo mi zależało na tych zdjęciach, bo to wnuki i wnuczki, i dzieci – mówiła pani Mariola, poszkodowana w wyniku powodzi.
Zostały ból i cierpienie oraz pytania, czy tragedii można było uniknąć.
– Tylko przypomnę, że przecież twarzą tego rządu jest pani Henning-Kloska oraz pani Zielińska, które zrobiły wszystko, żeby zablokować inwestycje realizowane przez nas. Całe szczęście nie udało im się zablokować zbiornika w Raciborzu. On uchronił i uratował przede wszystkim ogromną populację Dolnego Śląska – wyjaśnił Marek Gróbarczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.
Fala kulminacyjna przemieszcza się w dół Odry. W województwie lubuskim stan alarmowy został przekroczony w 21 miejscach. Na nadejście fali kulminacyjnej przygotowuje się województwo zachodniopomorskie.
TV Trwam News



