fot. PAP/Leszek Szymański

Ataki z politycznej nienawiści

Kolejni politycy Prawa i Sprawiedliwości padli ofiarą wandalizmu  motywowanego polityczną nienawiścią. Zaatakowane zostały biura poselskie m.in. Moniki Pawłowskiej i europosła Witolda Waszczykowskiego. We wtorek młody mężczyzna wtargnął do głównej siedziby PiS, domagał się spotkania z Jarosławem Kaczyńskim i groził śmiercią ochroniarzowi.

We wtorkowe popołudnie do głównego biura Prawa i Sprawiedliwości przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie przyszedł dwudziestoletni mężczyzna. Był on bardzo agresywny. Żądał spotkania z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim.  Mężczyzna nie został wpuszczony do pomieszczeń partii. Groził ochroniarzowi.

Na miejsce została wezwana policja, a sprawą już zajmuje się prokuratura. Okazuje się jednak, że to nie odosobniony przypadek.

„W tym miesiącu jedno z moich biur poselskich też było celem ataku. Wandale? Ponoć taki wandal już został złapany. Na szczęście nikomu nie wyrządził krzywdy” – poinformował Witold Waszczykowski, poseł do Parlamentu Europejskiego.

W środę doszło do ataku także na biuro poselskie Moniki Pawłowskiej. Mężczyzna wtargnął do jej biura we Włodawie i groził śmiercią jednemu z pracowników.

Została zaatakowana moja pracownica, napastnik powiedział, że wszystko rozwali. Powiedział, że ją utopi w szambie i ją wystraszył – mówiła Monika Pawłowska, poseł PiS.

Również i ten napastnik został już zatrzymany przez policję. Nie da się ukryć, że fala ataków na posłów Prawa i Sprawiedliwości nasila się. Pada pytanie, kto stoi za podsycaniem politycznej nienawiści?

Jeżeli pan Donald Tusk twierdzi, że będą siłą wyprowadzać ludzi z instytucji publicznych, to jest realizowanie właśnie tego scenariusza. Apeluję do przewodniczącego Donalda Tuska, aby zakończył operowanie tego typu językiem, bo są ludzie, którzy są niezrównoważeni, którzy tego typu słowa odbierają bardzo dosłownie – powiedział Piotr Müller, rzecznik rządu.

Słowa lidera Platformy Obywatelskiej przyzwalające na siłowe rozwiązania wobec politycznych konkurentów to niejedyne słowa nienawiści płynące z szeregów PO. W 2007 roku, w czasie kampanii wyborczej, Radosław Sikorski mówił o dorżnięciu watahy. Cztery lata temu ówczesny lider PO, Grzegorz Schetyna, nawoływał do „strząśnięcia z drzewa PiS-owskiej szarańczy”.  Psycholog społeczny, dr Krystyna Kmiecik-Baran, wskazuje, że agresywne zachowania wyborców to efekt radykalnego utożsamiania się ze słowami polityków.

Przypinanie negatywnych etykietek budzi w dużej grupie ludzi złe emocje, a za nimi idą niestety bardzo niepożądane zachowania – wskazała dr Krystyna Kmiecik-Baran.

W październiku 2010 r. z powodu politycznej nienawiści zginął działacz i pracownik biura PiS w Łodzi, Marek Rosiak. Napastnik planował dokonać zamachu także na prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego.

TV Trwam News

drukuj