Rządowa wyszukiwarka to bubel
1 mln 600 tys. zł tyle na pełną błędów wyszukiwarkę informacji zamieszczanych przez BIP wydało Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. O sprawie napisał jeden z portali.
Rządowa wyszukiwarka miała być przejrzysta i funkcjonalna. Jest jednak inaczej na przykład według systemu Leszno jest w Poznaniu.
Z kolei, gdy próbuje się w Wielkopolsce wybrać powiat, to dostępne do wyboru są wyłącznie powiaty z woj. śląskiego – informuje portal. Od marca br. nie poprawiono błędów systemu, który kosztował państwo 1 milion 600 tys. zł.
Poseł Jan Dziedziczak, podkreślił, że to bulwersujący jest fakt, iż za ogromne publiczne pieniądze daje się komuś zarobić, a potem obywatel nie może z tego korzystać.
– Bulwersujące jest to, że obywatele od tylu miesięcy, mimo że płacą za to ciężkie pieniądze, że dotyczy to instytucji podległej, nie mają dostępu do informacji. Dostęp do informacji jest standardem we wszystkich cywilizowanych krajach. Drugą sprawą w tej diagnozowanej sytuacji jest to, że ktoś najwyraźniej musiał jeszcze dodatkowo zarobić. Wydano bardzo duże pieniądze publiczne. Efekt jest taki, że ktoś, najwyraźniej zaprzyjaźniony z obozem władzy, zarobił nie małe pieniądze, a jednocześnie zwykły obywatel nie ma możliwości kontroli władzy, nie ma możliwości kontroli urzędów i sytuacja jest bulwersująca – mówił poseł Jan Dziedziczak.Biuletyn Informacji Publicznej to ujednolicony system stron internetowych, na których umieszczane są informacje o instytucjach publicznych m.in. ministerstwach, jednostkach samorządu, związkach zawodowych czy partiach.
RIRM
