Skazani na bierność?

Społeczeństwo obywatelskie w Polsce przeżywa dzisiaj poważny kryzys. Ex nihilo nihil. Aparat propagandowy w Unii Europejskiej usilnie pracuje nad tym, aby uniformizować i ujednolicać Polaków i innych obywateli tej struktury, zniechęcać ich do udziału w życiu publicznym, aby panować nad ich wolą, umysłami, ciałami. Zniechęcając naród do używania demokratycznych narzędzi, łatwiej się nim potem wysługiwać, łatwiej nim sterować. Jeżeli Polacy dadzą sobie wmówić, że ich obywatelska działalność nie przynosi żadnego skutku, świadomie zezwolą na jawne ograbianie ich ze swoich podstawowych praw.

Na szczęście wciąż istnieją żywotne siły stojące po stronie wolności. Katolicy w Polsce bardzo żywotnie reagują, kiedy obraża się ich uczucia religijne. Przykładem mogą tu być marsze w obronie życia dzieci poczętych, a także mediów katolickich, w końcu głośne sprzeciwy wobec bluźnierczych akcji i prowokacji.

Oprócz kontestowania i demaskowania antychrześcijańskich prowokacji w naszej Ojczyźnie udało się dzięki szerokiemu poparciu społecznemu m.in. wprowadzić jako dzień wolny od pracy święto Trzech Króli. Nie musi być to przecież ostatnia inicjatywa. Posłowie nie są zamknięci w Sejmie, mają swoje biura w terenie, warto, żeby poznali głos katolików. Dlatego chciałbym się skupić na konkretnych możliwościach praktycznego działania. To od nas zależy, czy wreszcie ten śpiący olbrzym, jak to określił o. dr Tadeusz Rydzyk, przebudzi się, poruszy i zacznie efektywnie działać.

Życiu zawsze TAK!

Na stronie za-zyciem.pl możemy zobaczyć, jak wielu ludzi wierzących, reprezentujących różne dziedziny sfery publicznej, opowiedziało się odważnie za życiem. Położyło swój autorytet naukowy i karierę na szali walki i obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Oprócz dziennikarzy, prawników, lekarzy ginekologów, psychologów, pedagogów, nauczycieli akademickich wśród nich są – co warto także zauważyć – ateiści!

Tak, ponieważ obrona tej podstawowej wartości, jaką jest życie, stanowi ideę wykraczającą poza światopogląd religijny. Bazując na prawie naturalnym i zdrowym rozsądku oraz nauce, nie kieruje się wypaczoną ideologią gender. A zatem możemy wspólnie z ludźmi dobrej woli, mającymi inne wartości i światopogląd niż chrześcijanie, walczyć o dobro człowieka jako takiego. Istnieją obszary, gdzie możemy się porozumieć i stworzyć wspólny front walki w obronie bezbronnych w łonie matek, chorych i starych.

Ratowanie dziedzictwa narodowego

Możemy konkretnie zaangażować się w obronę naszego dziedzictwa na obczyźnie. Muzeum Polskie w Rapperswilu, gdzie w latach 1892-1896 pracował Stefan Żeromski, zostanie zamknięte. Powód? Projekt modernizacyjny zamku nie uwzględnia dalszej obecności tej światłej instytucji. Jest to decyzja prezydenta miasta. Do podpisania petycji w internecie zachęcają pracownicy Muzeum Polskiego. Zachęcam również ja, ponieważ jest to bardzo realne zagrożenie i potrzeba wielkiego poruszenia społecznego.

Zachęcam także do wywierania presji na ministra Zdrojewskiego, który niestety broni antypolskich i obscenicznych spektakli Jana Klaty w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Dofinansowuje także bluźniercze instalacje w Warszawie, a zaniedbuje swoje podstawowe zadania, które są obowiązkiem jego resortu, czyli obronę wartości pa-triotycznych i dziedzictwa narodowego, jak wspomniane Muzeum Polskie w Rapperswilu.

„Jeden z nas”

Szerokim echem w świecie odbiła się Europejska Inicjatywa Obywatelska „Jeden z nas”. W Polsce także zbierano podpisy w celu zwiększenia ochrony życia ludzkiego w Unii Europejskiej, zaprzestania finansowania aborcji oraz niszczenia ludzkich embrionów w ramach badań i eksperymentów naukowych realizowanych z funduszy europejskich.

Idea piękna, ale żeby sprawą zajęła się Komisja Europejska, potrzeba było aż miliona podpisów z co najmniej 7 krajów członkowskich UE. Kampania cel osiągnęła, sądzę, że rezultat przerósł nawet oczekiwania inicjatorów. Zebrano 1,8 mln podpisów z 28 krajów UE, chociaż mainstreamowe, socjallibertyńskie media europejskie nie wspomniały o niej jednym słowem ani, co oczywiste, nie wsparły jej. To niezwykle budujące, że się udało. Czyli można. To zachęca i umacnia.

Petycje i presja na rządzących

Międzynarodowe dzieło chrześcijańskie Open Doors rozpoczęło światową akcję zbierania podpisów pod petycją w obronie chrześcijan z Syrii. Przekazuje na bieżąco kolejne podpisy do krajowych rządów, Unii Europejskiej oraz ONZ, w sumie uzbierano ponad 200 tys., z czego z Polski – 1,5 tysiąca. Dołączając do tej akcji, możemy dodać sił prześladowanym braciom i siostrom w wierze, pokazać im, że nie zapomnieliśmy o nich, i zmusić do działania polityków.

Kilka lat temu w wyniku stałych ataków na Ojca Świętego Benedykta XVI międzynarodowe dzieło katolickie Pomoc Kościołowi w Potrzebie zbierało w Polsce podpisy poparcia dla atakowanego Papieża. Podpisało się wówczas dziesiątki tysięcy osób, a wszystkie podpisy zostały osobiście wręczone Ojcu Świętemu, którego ten fakt mocno podbudował i wzmocnił w posłudze na Stolicy Piotrowej.

Z kolei organizacja protestancka Głos Prześladowanych Chrześcijan zbiera podpisy pod petycją domagającą się uwolnienia pakistańskiej katoliczki Asii Noreen Bibi, która została skazana na karę śmierci za rzekomą obrazę osoby Mahometa. Do tej pory petycję sygnowało ponad 700 tys. osób, z czego z Polski niemal 100 tysięcy!

Facebook – infantylna zabawa w sieci?

Warto zatem do tych pożytecznych celów wykorzystywać potencjał, jaki dają nam nowoczesne media, i dołączyć różne kampanie na Facebooku. Zamiast „lajkować” inicjatywy niepoważne, wyrażajmy z odwagą nasze poparcie dla spraw Kościoła. To działa. Tworzy wirtualną masę krytyczną. Osoby, które prowadzą dane inicjatywy i akcje, są dzięki temu zachęcone i wzmocnione w walce o prawdę, dobro, a my zaczynamy być widziani. Z kolei przeciwnicy zaczynają się z nami liczyć.

„Nie trwóżcie się”

Czy mamy milczeć? Czy mamy być bierni? Czy możemy bezczynnie pozwalać na bezkarne akty agresji? Na szczęście jako chrześcijanie wiemy, że zgodnie ze słowami Jezusa Chrystusa bramy piekielne nie przemogą Kościoła, jednak nie oznacza to, że mamy siedzieć z założonymi rękami i czekać na samospełniające się proroctwo. Ten cud dokonuje się od ponad dwóch tysięcy lat, ale właśnie dzięki aktywności, odwadze, wytrwałości, świadectwom samych chrześcijan.

Ojciec Święty Benedykt XVI prosił swego czasu wierzących, aby modlili się za niego o ochronę przed wilkami, które wdarły się do owczarni. Czy jednak oprócz modlitwy, oprócz lamentowania i narzekania, że świat niszczy wartości chrześcijańskie, a wrogowie Kościoła atakują liderów, konsekrowanych i świeckich, możemy jako ludzie wierzący zaangażować się konkretnie na rzecz obrony naszej cywilizacji życia? Tak. Oczywiście.

Istnieją liczne inicjatywy podejmowane na całym świecie w celu obrony Kościoła i praw wiernych. Papieska Rada „Cor Unum” publikuje co kilka lat katalog wszystkich 1100 dzieł katolickich działających na całym świecie, o charakterze społeczno-charytatywnym, aby uświadomić kardynałom, biskupom, kapłanom, siostrom zakonnym i wiernym siłę naszej żywotnej wiary, która przejawia się w podejmowanych działaniach, a także umożliwić docieranie i bycie w kontakcie ze sobą.

I właśnie Kościół jest tą przestrzenią, gdzie podstawowe prawa człowieka są gwarantowane, respektowane i rozwijane, dlatego warto podejmować współpracę z nim w celu obrony swobód i wolności człowieka jako takiego. Jest to również powód, dla którego tak często znajduje się on na celowniku i jest poddawany brutalnym atakom.

Jezus nie obiecywał nam jako Jego wyznawcom łatwego i przyjemnego życia, mówił: „Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15, 20). Jednak gdy przestraszeni uczniowie pytali, co mają robić, gdy nastąpią zapowiedziane znaki końca świata, Zbawiciel odpowiedział spokojnie, a jego odpowiedź niech nas napełni otuchą, tak jak napełniła zatrwożonych apostołów: „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28).

Dr Tomasz M. Korczyński

Autor jest socjologiem, publicystą, ekspertem ds. zjawiska prześladowań chrześcijan.

drukuj