fot. https://www.bishopsheen.com/

Ks. prof. J. Perszon o ks. abp. F. Sheenie: Był w historii XX wieku najlepszym obrońcą prawdy o Bogu, prawdy o człowieku, prawdy o religii katolickiej i o jej wiarygodności

Arcybiskup Fulton John Sheen jest w historii Kościoła XX wieku najlepszym – dodałbym: od razu po świętym Janie Pawle II – apologetą, czyli obrońcą prawdy o Bogu, prawdy o człowieku, prawdy o religii katolickiej i o jej wiarygodności – mówił ks. prof. Jan Perszon z Katedry Teologii Systematycznej Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w przeddzień beatyfikacji Sługi Bożego ks. abp. Fultona Johna Sheena, w wywiadzie udzielonym TV Trwam.

Beatyfikacja ks. abp. Fultona Johna Sheena odbędzie się 24 września 2026 roku w The Dome at America’s Center w Saint Louis w Stanach Zjednoczonych [czytaj więcej]. Jak przypomniał ks. prof. Jan Perszon, duchowny bardzo wiele zawdzięczał swoim studiom i rodzinnej atmosferze, która – jak określił – była na wskroś katolicka.

Jego siostrzenica wspomina, że stryjek był bardzo pilnym uczniem, bardzo dużo czytał, zadawał trudne pytania i po święceniach kapłańskich w 1919 roku, wtedy seminarium trwało cztery lata, został skierowany na studia i zrobił dwa doktoraty w Europie – na Uniwersytecie w Leuven i na „Angelicum” w Rzymie, z filozofii i z teologii. Proszę pamiętać, że to były czasy, kiedy Uniwersytet w Leuven prezentował jeden z najwyższych poziomów na świecie. Otrzymał więc znakomite wykształcenie filozoficzne i teologiczne, parę lat studiował w Rzymie – wyjaśnił ksiądz profesor.

Duchowny zaznaczył, że w nauczaniu księdza arcybiskupa uderza logika jego wypowiedzi, wniosków, jakie wysuwał. Bardzo jasno odróżniał – jak wskazał ks. Jan Perszon – to, co jest pewne, od tego, co jest tylko hipotezą.

On właściwie całe swoje życie był niesłychanie aktywny jako kaznodzieja, prowadził dziesiątki, setki dni skupienia, rekolekcji i dla biskupów, i dla kapłanów, dla rozmaitych zgromadzeń zakonnych, żeńskich i męskich – przypomniał ksiądz profesor.

Dziełem księdza arcybiskupa, na które zwracał uwagę rozmówca TV Trwam, jest książka „Lift Up Your Heart” – W górę serca.

On w niej pokazuje – to są, proszę pamiętać, wczesne lata 60-te – jako bystry obserwator życia publicznego tzw. opinii publicznej, jak współczesna psychologia, zwłaszcza ta behawioralna, demoluje życie duchowe chrześcijan i w ogóle demoluje myślenie o człowieku, a więc wyobrażenia ideaantropologiczne we współczesnym społeczeństwie na przykład amerykańskim. On analizuje psychologię głębi Karla Gustava Junga i tak dalej, pokazując, że ta antropologia, że ta wizja człowieka jest właściwie bardzo ułomna, jednostronna. Pojawia się tam także Erich Fromm i inni. On ich analizuje, oczywiście ich dorobek, ich publikacje przedwojenne i powojenne, ale on to robi jako filozof, jako człowiek, który ma bardzo szeroko pojętą wiedzę humanistyczną, jako miłośnik Pana Jezusa i znawca teologii – wyjaśnił.

Ks. prof. Jan Perszon uważa jednak, że największym dziełem ks. abp. Fultona Johna Sheena jest książka o życiu Jezusa Chrystusa.

To jest znakomita analiza teologiczno-egzegetyczna. Nigdzie takiej nie spotkałem, która mogłyby się przydać każdemu kaznodziei, każdemu katechecie, ba! powiem jeszcze – rodzicowi, który chce poważnie porozmawiać o Panu Jezusie ze swoimi dziećmi czy wnukami. A na pewno jest to lektura duchowa, która ożywi nasze życie religijne, życie wewnętrzne wtedy, kiedy będziemy traktowali poszczególne rozdziały tej książki jako materiał do medytacji, do rozmyślania, do modlitwy – wskazał.

Duchowny przypomniał, że ks. abp Fulton John Sheen jest bardzo znany ze swojej działalności medialnej.

On zaczyna w 1930 roku The Catholic Hour, a potem, w 1951, audycję telewizyjną, nie dlatego, że chciał, bo był katolickim księdzem i biskupem (absolutnie nie pasowało to właścicielom ani sympatykom telewizji), natomiast był tak popularny, że trudno go było zignorować. Tyle milionów Amerykanów, także niekatolików, słuchało regularnie księdza doktora, księdza profesora Fultona Sheena. Mówił w radiu tak ciekawie, tak prosto, że otrzymywał, proszę sobie wyobrazić, tygodniowo około 10 tysięcy listów pisanych ręcznie od słuchaczy z pytaniami, z problemami, także od Amerykanów żydowskiego pochodzenia, wyznania mojżeszowego czy niewierzących komunistów, ateistów, ludzi poszukujących, różnych odłamów protestantyzmu. Dlatego poproszono go jako gwiazdora już wtedy do programu telewizyjnego. On wówczas zaproponował, że będzie głosił katechezę, kamera będzie rejestrowała i na bieżąco każdy odcinek będzie po prostu transmitowany – przypomniał ks. Jan Perszon.

Kiedy audycja się pojawiła, 1951-1952, świadkowie wspominali, że o godzinie bodaj 19.00, czyli o 7.00 wieczorem, ulice Chicago czy innych miast amerykańskich pustoszały, ponieważ o tej samej godzinie audycję w telewizji miał Frank Sinatra, a więc pierwszy gwiazdor scen śpiewaczych w Stanach Zjednoczonych i równolegle w innej stacji audycje miał ks. abp Fulton Sheen. Z biegiem czasu popularność przeniosła się na biskupa katolickiego, co zupełnie graniczy z cudem i w ten sposób Ameryka, nawet nie domyślając się, stała się polem ewangelizacji, nowej ewangelizacji, takiej bardzo zwyczajnej, prostej, bez żadnych nadzwyczajnych środków audiowizualnych, bez sztuczek, bez przeinaczania, po prostu live – dodał.

Rozmówca TV Trwam zwrócił uwagę, że amerykański duchowny w swoim przekazie nie miał sobie równych.

Chyba w historii Stanów Zjednoczonych, ale także jakiegokolwiek innego kraju na świecie, nie ma nikogo, nie było nikogo – myślę tutaj o Kościele katolickim, rzymskokatolickim – kto zdobyłby sobie taką popularność i w tak prosty sposób prowadził apologię wiary katolickiej, myślenia według Biblii, egzegezę biblijną, refleksję filozoficzną nad zjawiskami, społecznymi ideologiami, które hulają we współczesnej kulturze. Gdyby narodził się nowy Fulton John Sheen, gdyby pojawił się taki wybitny kaznodzieja, mówca i myśliciel, dzisiaj pewnie nie miałby szans, żeby się przebić w tym ogromnym hałasie i w tym nadmiarze informacji. Myślę, że dlatego właśnie możemy powiedzieć, że arcybiskup Fulton John Sheen jest w historii Kościoła XX wieku najlepszym – dodałbym: od razu po świętym Janie Pawle II – najlepszym apologetą, czyli obrońcą prawdy o Bogu, prawdy o człowieku, prawdy o religii katolickiej i o jej wiarygodności – zaznaczył.

radiomaryja.pl

drukuj