W. Brytania: A. Burnham nowym szefem Partii Pracy, w poniedziałek ma zostać premierem
Andy Burnham został w piątek nowym liderem Partii Pracy. To dla niego ostatni krok do objęcia urzędu brytyjskiego premiera. Podczas nadzwyczajnej konferencji laburzystów w Londynie nowy przywódca ugrupowania ogłosił, że zmieni sposób, w jaki od dekad zarządzane było Królestwo.
Andy Burnham zapowiedział po wyborze, że Zjednoczone Królestwo czekają największe zmiany od czterdziestu lat.
„Musimy przyznać, że to pokolenie polityków, ze mną włącznie, nie potrafiło zakwestionować kultury politycznej i modelu gospodarczego, które po prostu nie służą wystarczająco dobrze zwykłym ludziom” – mówił.
Nowy szef Partii Pracy podkreślił, że rząd będzie chciał „odzyskać kontrolę” nad „podstawowymi rzeczami”, takimi jak mieszkalnictwo, transport publiczny, rynek energii czy dostarczanie wody.
„Jeśli nie mamy wystarczającej kontroli publicznej nad kosztami podstawowych dóbr i usług, jak możemy zapanować nad inflacją, wydatkami publicznymi i całą resztą gospodarki?” – pytał retorycznie nowy szef laburzystów.
Andy Burnham wyraził przekonanie, że Partia Pracy nie powinna się wstydzić swojej tożsamości.
„Nie będziemy próbowali być bardziej zieloni od Zielonych ani przelicytowywać Reform UK. Nie będziemy też powtarzać tego, co robiliśmy w przeszłości i przebierać się za bardzo w ubrania Torysów” – deklarował.
„Zwyciężamy będąc sobą” – podkreślił.
Były burmistrz Manchesteru powtórzył też, że będzie dążył do decentralizacji i przekazania władzy do regionów i krajów Królestwa.
„Odbierzemy władzę Westminsterowi i Whitehallowi (dzielnice rządowe Londynu – przyp. PAP) i przekażemy ją tam, gdzie mieszkacie” – zadeklarował.
Polityk zapewnił, że – wbrew doniesieniom medialnym – nie zdecydował jeszcze, kto będzie członkiem jego rządu, ale podkreślił, że w jego składzie znajdą się przedstawiciele różnych frakcji ugrupowania.
Andy Burnham zapowiedział, że ma zamiar łączyć ludzi o różnych poglądach w stronnictwie podkreślając, że skłonność Partii Pracy do dzielenia się na frakcje od zawsze utrudniała jej funkcjonowanie.
„Nie pokonamy nowej brytyjskiej prawicy, jeśli pochłoną nas wewnętrzne spory i każdy będzie ciągnął w swoją stronę” – powiedział.
W poniedziałek – według planów – Burnham ma pojechać do Pałacu Buckingham na rozmowę z królem Karolem III i stać się 59. premierem Zjednoczonego Królestwa; siódmym od 2016 roku. Tego samego dnia, po przemówieniu na Downing Street, Burnham zacznie kompletować skład swojego rządu.
Przed nowym leaderem laburzystów stoi wiele wyzwań: od słabych wyników sondażowych Partii Pracy, przez pogrążoną w stagnacji brytyjską gospodarkę i problemy ze znalezieniem pieniędzy na modernizację armii, kryzys w sektorze opieki nad osobami starszymi, deficyt mieszkań w Anglii, po zagrożenie ze strony prawicowej partii Reform UK Nigela Farage’a.
Brytyjskie media podkreślają, że wiele pozostaje niewiadomą, bo w ostatnich tygodniach Andy Burnham unikał rozmów z dziennikarzami.
Konferencja była formalnością, bo już na początku miesiąca okazało się, że nikt nie ma zamiaru stawić czoła Burnhamowi. Brytyjskie media nazwały proces wyłaniania nowego lidera laburzystów „polityczną koronacją”. Nawiązała do tego Shabana Mahmood, szefowa komitetu wykonawczego partii. Tuż przed ogłoszeniem oczywistego zwycięzcy powiedziała: „Nie da się ukryć, moi drodzy, emocji tu raczej nie ma”.
By wejść do wyścigu polityk musiał zebrać 81 nominacji partyjnych kolegów, a poparło go 379 osób. Jego kandydaturę poparło też 11 związków zawodowych stowarzyszonych z Partią Pracy.
56-letni Burnham to były burmistrz Wielkiego Manchesteru, minister zdrowia i minister kultury. Popularność zdobył zarządzając aglomeracją manchesterską. Media nadały mu wtedy przydomek „Król północy”.
Odchodzący szef rządu, Keir Starmer, został premierem 5 lipca 2024 roku jako pierwszy polityk lewicy od 2010 roku. Odejście ze stanowiska – w wyniku słabych wyników sondażowych i niezadowolenia swojej partii – zapowiedział 22 czerwca.
Trzy dni wcześniej Andy Burnham wywalczył mandat do Izby Gmin w wyborach uzupełniających w Makerfield. Tym samym spełnił wymóg regulaminu Partii Pracy, która od bycia posłem uzależnia możliwość ubiegania się o stanowisko lidera ugrupowania. Burnham chciał już szefować ugrupowaniu dwa razy: w 2010 i 2015 roku. Wtedy wyścig wygrali jednak odpowiednio: Ed Miliband i Jeremy Corbyn.
PAP




