Bułgaria: dymisja rządu po protestach Pokolenia Z walczącego z korupcją i o lepsze warunki życia
Pokolenie Z, wolne od pamięci o komunizmie i bolesnej transformacji ustrojowej, wyszło na ulice w Bułgarii, by sprzeciwić się korupcji w rządzie i domagać się lepszych warunków życia i pracy. Protestujący organizowali się na TikToku i Instagramie, a nośnikami społecznego niezadowolenia stały się memy.
Bułgarski premier Rosen Żelazkow w czwartek podał się do dymisji po tygodniach masowych protestów.
„Młodzi i starsi ludzie z różnych grup etnicznych przemówili i wezwali nas do rezygnacji. Wsłuchujemy się w tę energię obywatelską” – powiedział.
Po dymisji prezydent Rumen Radew zaprosi ugrupowania parlamentarne do utworzenia nowego rządu. W razie niepowodzenia powołany zostanie gabinet tymczasowy, który będzie rządził krajem do przyspieszonych wyborów. Od 2020 roku przedterminowe wybory parlamentarne w Bułgarii organizowano siedmiokrotnie.
Bezpośrednią przyczyną utrzymujących się od listopada masowych protestów stał się projekt ustawy budżetowej na 2026 rok, przewidujący m.in. podwyższenie o 2 proc. składek na ubezpieczenie i pokaźne noworoczne premie dla urzędników oraz członków służb bezpieczeństwa. Krytycy ocenili, że zawarte w projekcie wyższe podatki dla sektora prywatnego miałyby sfinansować podwyżki w sektorze publicznym, co z kolei dałoby rządzącym większą kontrolę nad administracją publiczną, wojskiem i policją.
Jak podkreślił portal Politico, do demonstracji doprowadziło powszechne niezadowolenie z rządu. Początkowy zryw, wywołany tematami gospodarczymi, szybko przerodził się w ruch domagający się od władz odpowiedzialności, przejrzystości i przywództwa. Ponadto Bułgaria od stycznia ma przyjąć euro, do czego około połowa społeczeństwa jest nastawiona sceptycznie.
Najnowsze protesty, do których doszło w środę, były najliczniejsze od 30 lat. Badane na przełomie listopada i grudnia przez agencję Myara poparcie dla demonstracji wyniosło 71,3 proc. Poza stołeczną Sofią manifestacje odbywały się też m.in. w Płowdiwie, Warnie, Burgas i Wielkim Tyrnowie.
Zdaniem wielu protestujących za obecną sytuację kraju odpowiadają w szczególności Bojko Borisow, trzykrotny premier i lider rządzącej partii GERB, oraz oligarcha Delan Peewski, objęty sankcjami przez USA i Wielką Brytanię. Jego partia DPS-NN popiera obecną mniejszościową koalicję.
Siłą napędową protestów są ludzie z Pokolenia Z, urodzeni pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku. Organizują się na TikToku i Instagramie, a postulaty rozpowszechniają za pomocą zyskujących coraz większą popularność w sieci memów. Na protesty przychodzą z transparentami głoszącymi: „Pokolenie Z was dorwie” i „Dajcie nam powód, by zostać”, odnoszącym się do problemu emigracji z kraju.
PAP




