fot. PAP/EPA

Rzecznik koordynatora ONZ w Jemenie: 20 naszych pracowników jest przetrzymywanych przez rebeliantów Huti

Rzecznik koordynatora ONZ w Jemenie, Jean Alam, poinformował w niedzielę, że 20 pracowników organizacji jest przetrzymywanych przez proirańskich rebeliantów Huti w budynku ONZ w Sanie. 15 z nich to cudzoziemcy, jest wśród nich przedstawiciel UNICEF na Jemen.

„Pięciu członków personelu krajowego i 15 członków personelu międzynarodowego jest przetrzymywanych w budynku ONZ, na który rebelianci Huti przeprowadzili w sobotę nalot” – powiedział Jean Alam, cytowany przez AFP.

„Siły bezpieczeństwa Huti weszły na teren obiektu bez zezwolenia” – podkreślił rzecznik koordynatora ONZ w Jemenie.

Zajęcie budynku oznacza eskalację napięć między szyickimi rebeliantami sprawującymi kontrolę m.in. nad stolicą kraju, a agencjami ONZ działającymi w Jemenie. Pod koniec sierpnia siły Huti przeprowadziły już nalot na kilka biur ONZ w Sanie, aresztując co najmniej 11 pracowników. Zarzucono im szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Jean Alam powiedział agencji Associated Press, że ONZ utrzymuje kontakt z Huti i innymi stronami, aby „jak najszybciej rozwiązać obecną poważną sytuację, zakończyć przetrzymywanie całego personelu i przywrócić organizacji pełną kontrolę nad placówkami w Sanie”.

Drugi urzędnik ONZ, wypowiadający się pod warunkiem zachowania anonimowości, powiedział, że bojownicy zabrali z placówki m.in. telefony, serwery i komputery.

Portal Arab News przypomniał, że akcje Huti wymierzone w organizacje międzynarodowe i pomocowe trwają od dłuższego czas. Zatrzymano dziesiątki osób, jedna z nich zmarła w areszcie na początku roku.

W czwartkowym przemówieniu telewizyjnym przywódca rebeliantów, Abdelmalek al-Huti, powiedział, że jego siły rozbiły „jedną z najniebezpieczniejszych komórek szpiegowskich (…) powiązaną z organizacjami humanitarnymi, takimi jak Światowy Program Żywnościowy i UNICEF”. Rzecznik sekretarza generalnego ONZ, Stephane Dujarric, określił w sobotę oskarżenia jako „niebezpieczne i niedopuszczalne”. Stephane Dujarric dodał, że „poważnie zagrażają one bezpieczeństwu personelu ONZ i pracowników organizacji humanitarnych oraz utrudniają prowadzenie operacji”.

W obliczu pogarszającej się sytuacji bezpieczeństwa Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) w połowie września przeniosło swoją siedzibę z Sany do Adenu, tymczasowej stolicy Jemenu kontrolowanej przez uznany przez społeczność międzynarodową rząd.

Po ponad dekadzie wojny domowej Jemen wciąż zmaga się z jednym z najgorszych kryzysów humanitarnych na świecie. Organizacje humanitarne oceniają, że w Jemenie połowa ludności cierpi z powodu głodu, a blisko 50 proc. dzieci poniżej piątego roku życia jest chronicznie niedożywiona. Z niedawnego raportu ONZ wynika, że do początku 2026 roku ponad 18 mln ludzi w Jemenie będzie musiało zmierzyć się z kryzysem głodu, w tym około 41 tys. będzie zagrożonych klęską głodu. Jemen ma populację przekraczającą 41 mln osób.

PAP

drukuj