fot. PAPJarek Praszkiewicz

[Nasz Dziennik] Karol Nawrocki – prezydent naszych spraw

Dziś dojdzie do historycznej zmiany warty. Po dekadzie urzędowania Andrzej Duda oddaje ster państwa w ręce Karola Nawrockiego.

To nie jest zwykła zmiana – to symboliczny zwrot, na który wielu Polaków czekało z nadzieją.

„Andrzej Duda nie szczędził sił w służbie Polsce. Ale to Karol Nawrocki jest prezydentem, który wyrasta nie ze środowiska elit, lecz z codzienności – z polskich rodzin, z ulic, z historii zwykłych ludzi. To jest pierwszy obywatelski prezydent. To człowiek Narodu” – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Janusz Olewiński, przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych w Siedlcach.

I dlatego zaprzysiężenie dr. Karola Nawrockiego budzi tak wielkie emocje. Do Warszawy ściągają na to wydarzenie tysiące Polaków.

„Jego sztandarem jest normalna Polska. Bo właśnie to nie modne ideologie są dziś fundamentem, którego najbardziej nam brakuje, ale zdrowy rozsądek, wartości chrześcijańskie, odwaga i przede wszystkim dbanie o Polskę, której nie trzeba się wstydzić” – wskazuje Andrzej Śniegula, wiceprzewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” województwa łódzkiego.

Punktualnie o godz. 10.00 Karol Nawrocki złoży dzisiaj przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, obejmując tym samym urząd Prezydenta RP.

„Cieszy mnie to, że Karol Nawrocki został prezydentem dzięki zaangażowaniu młodych Polaków. To właśnie oni 1 czerwca 2025 r. powierzyli swój los oraz przyszłość naszego Narodu w jego ręce. To pewien symbol, bo pokazuje, że powoli kończy się już okres patologii III RP i zaczyna coś nowego” – zwraca uwagę Andrzej Śniegula.

W uroczystościach planują uczestniczyć tysiące Polaków z kraju i ze świata.

„To wyraz tego, że prezydentem został kandydat obywatelski i nie pozwolimy sobie odebrać tego święta. Przyszedł już czas, aby przyszłość kraju pisało społeczeństwo, a nie salon. To wielka szansa na cywilizacyjną zmianę. Polska może stać się krajem, który słucha swoich obywateli i rozumie ich potrzeby. Czekaliśmy na to przez dekady” – podnosi Janusz Olewiński.

Jak deklaruje, wraz z grupą opozycjonistów okresu komunizmu weźmie udział w uroczystościach.

„Od tygodni przygotowywaliśmy się do tego wydarzenia. Będzie duża grupa osób z Siedlec, ale też opozycjoniści z całego kraju” – precyzuje rozmówca „Naszego Dziennika”.

Już o godz. 12.00 w bazylice archikatedralnej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela odprawiona zostanie uroczysta Msza święta w intencji Ojczyzny i Prezydenta RP.

„Spotkałem się z Karolem Nawrockim, gdy był jeszcze kandydatem na urząd głowy państwa, w miejscu nieprzypadkowym – w Strachocinie, tam gdzie urodził się św. Andrzej Bobola. Wtedy, podczas rozmowy z przedstawicielami środowisk katolickich, złożył nam konkretne deklaracje – choćby że w swoich działaniach będzie kierował się nauką Kościoła” – wspomina w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Kazimierz Grajcarek, były szef Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”.

Z kolei na Zamku Królewskim nowy prezydent zostanie oficjalnie ustanowiony Wielkim Mistrzem Orderu Orła Białego i Orderu Odrodzenia Polski. Ten punkt rozpocznie się o godz. 14.00. Następnie, o godz. 15.15, nastąpi uroczyste wejście już prezydenta Karola Nawrockiego do Pałacu Prezydenckiego. Będzie mu w tym towarzyszyła małżonka Marta Nawrocka.

„To jest punkt, przy którym trzeba się zatrzymać. Karol Nawrocki był atakowany. A to, że pracował jako ochroniarz, a to, że nie pochodzi z elity, a to, że nie ma >>salonowego rodowodu<<. Tylko że ci, którzy mu to wytykają, zapomnieli chyba, jaka była rzeczywistość lat 90. i początku XXI wieku” – argumentuje Kazimierz Grajcarek.

Jak podkreśla, wtedy dobre posady zarezerwowane były dla dzieci establishmentu III RP.

„Reszta – ci z blokowisk, z rodzin robotniczych, z zakładów i stoczni – musiała się łapać jakiejkolwiek pracy, żeby przeżyć. To była patologia gospodarcza – bezrobocie, prywatyzacja dla swoich, cynizm władzy” – zaznacza Kazimierz Grajcarek.

Właśnie z takiego środowiska wywodzi się Karol Nawrocki – z Gdańska.

„Z rodzin ludzi pracy, gdzie nie było lekko, gdzie ludzie tracili pracę i nie było za co żyć. Rodzice jego kolegów siedzieli w więzieniach za opór wobec socjalistycznych rządów, za strajki, za bunt. Takie były realia” – przypomina Janusz Olewiński.

„I teraz proszę spojrzeć: człowiek, który wyszedł z takiego miejsca, wspiął się nie po to, by świecić orderami, ale po to, by mieć realny wpływ na Polskę. Od zawsze potrafił działać z tymi, którzy byli niepokorni – by ich ukierunkować, także poprzez sport. Wiem, co mówię, trenowałem boks. Sport to szkoła charakterów. Wiem też, że to nie są zajęcia dla słabych ludzi” – ocenia Kazimierz Grajcarek.

Jak dodaje, miał okazję obserwować nowego prezydenta dużo wcześniej.

„Nie sądziłem wtedy, że nim zostanie. Ale ludzie w Gdańsku o nim wspominali, stoczniowcy, robotnicy, chłopaki i dziewczyny z osiedla. Mówili o nim z szacunkiem. Za to, że nie dał się złamać, nie sprzedał się systemowi. Teraz, kiedy patrzę na jego drogę – z tamtego świata blokowisk do tytułu doktora i najwyższego urzędu w państwie – to naprawdę mam ochotę powiedzieć jedno: czapki z głów” – akcentuje Kazimierz Grajcarek.

Nie przed funkcją, ale przed człowiekiem.

„Bo przejść taką drogę, wbrew wszystkiemu, to mistrzostwo świata. Dlatego dziś jestem całym sercem za nim, bo wiem, że to nie jest polityk z plakatu, ale to człowiek, który zna życie, który pracował ciężko, też fizycznie, aby utrzymać swoją rodzinę, a przy tym znalazł czas na naukę. To jest mężczyzna, który nie bał się zaopiekować kobietą i jej dzieckiem, gdy tego najbardziej potrzebowali” – dodaje Andrzej Śniegula.

Pole bitwy

Ostatni punkt oficjalnych uroczystości będzie miał miejsce o godz. 16.30 na pl. Piłsudskiego. Tam odbędzie się ceremonia, podczas której nowy prezydent przejmie zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi Rzeczypospolitej Polskiej.

„Zmiany w Polsce są możliwe, ale nie będą łatwe. W tych czasach, gdy Polska staje się polem bitwy o duszę Europy, oczy całego świata są zwrócone na nas. Obecna władza próbuje nas przeobrazić w niemiecki protektorat, systemowo rozmontowując nasze instytucje, kulturę, edukację. Przecież nie trzeba wiele, aby to zobaczyć” – ostrzega Janusz Olewiński.

Jak dodaje, dlatego tak ważne jest, byśmy prezydenta nie zostawiali samego.

„On nie zrobi tego wszystkiego, co jest potrzebne, bez naszego wsparcia. Musimy stanąć murem – modlitwą, obecnością, działaniem. Bo choć prezydent ma swoje prerogatywy, to siła wspólnoty czyni cuda. I nie ma co się łudzić – będą nas atakować, będą podkopywać, będą drwić, ale nie możemy się temu dać” – apeluje Janusz Olewiński.

Dziś wiele środowisk patriotycznych widzi w nim nadzieję.

„Wiemy, że Karol Nawrocki będzie prezydentem zwykłych ludzi, a nie koterii. Bo on wie jedno – Polska bez krzyża nie istnieje. On rozumie wartość uczciwej pracy i trudnych początków. Sam tego doświadczył. Dlatego dziś wielu z nas czuje dumę i nadzieję – bo do Pałacu Prezydenckiego wchodzi człowiek z krwi i kości” – podsumowuje Andrzej Śniegula.

Rafał Stefaniuk/Nasz Dziennik

drukuj