Mielec będzie walczył o Black Hawki
Mielec upomina się o kontrakt na Black Hawki. Miasto obawia się o przyszłość zakładów lotniczych, w których produkowane są śmigłowce.
Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu miały dostarczyć armii 32 śmigłowce S70i Black Hawk. Przetarg został unieważniony. Rząd przekonuje, że zmieniły się priorytety – za pilniejsze uznał pozyskanie m.in. śmigłowców szkolno-bojowych, a zakup Black Hawków odłożył w czasie.
– Jesteśmy mocno zdeterminowani, żeby działać – stwierdził poseł Fryderyk Kapinos z Prawa i Sprawiedliwości.
Decyzja rządu spotkała się z reakcją całej lokalnej społeczności. Samorządowcy podejmują kolejne uchwały. Stają oni w obronie zakładów w Mielcu, bo obawiają się o ich przyszłość. Dzisiaj pracuje w nich 1700 osób – przypomniał Waldemar Barnaś, przewodniczący Klubu PiS w Radzie Powiatu Mieleckiego.
– To są także miejsca pracy w szeroko pojętym łańcuchu dostaw, to jest jeszcze kilka tysięcy dodatkowych miejsc pracy – zaznaczył Waldemar Barnaś.
Rezygnacja z zakupu Black Hawków to kolejny cios dla Mielca – zauważył wiceprezydent miasta, Krzysztof Szostak.
– Miasto Mielec straciło już zapewnione finansowanie na budowę dworca PKP. Tego też nie mamy – zwrócił uwagę samorządowiec.
Przewodniczący „Solidarności” w PZL Mielec, Bartłomiej Duszkiewicz, ostrzegł, że decyzja rządu przypomina tę sprzed kilku lat, gdy cenny kontrakt, zamiast do Mielca, trafił do Airbusa.
– Na terenie Polski mamy dwie fabryki śmigłowców: w Świdniku i w Mielcu, a polski rząd chce wybrać śmigłowce francuskie – mówił związkowiec.
W sprawie Black Hawków interweniują posłowie. 57 z nich podpisało interpelację w obronie zakładów w Mielcu.
– Żądamy od Ministerstwa Obrony Narodowej, od premiera rządu polskiego, żeby wznowił to postępowanie i wrócił do negocjacji z Polskimi Zakładami Lotniczymi w Mielcu – podkreślał poseł Fryderyk Kapinos z PiS.
Resort obrony przekonuje, że Mielec nie zostanie z pustymi rękami, ale w przyszłości skorzysta na modernizacji polskich myśliwców F-16.
TV Trwam News



