fot. pixabay.com

[JESTEM W KOŚCIELE] 112 zdewastowanych kościołów i ani jednego grobu – gdzie przeprosiny?

W 2021 r. świat obiegły informacje, że przy jednej ze szkół dla Indian w Kanadzie znaleziono masowe groby dzieci. Doniesienia te posłużyły do oskarżenia Kościoła o zbrodnie na rdzennej ludności. Tymczasem okazało się, że cała ta historia była jednym wielkim kłamstwem, bo nie znaleziono żadnych ludzkich szczątków, a kanadyjski rząd oficjalnie wycofał finansowanie dla dalszych poszukiwań. Mleko jednak się rozlało – cały świat dowiedział się, że chrześcijanie mordowali indiańskie dzieci, a w wyniku medialnej nagonki zdewastowano lub spalono 112 kościołów w Kanadzie. Czy jednak ktokolwiek z odpowiedzialnych za nakręcenie tej antykościelnej histerii zadośćuczyni za swoje winy lub chociaż przeprosi?

Mimo długich i skrupulatnych poszukiwań nie udało mi się znaleźć w internecie jakichkolwiek przeprosin wobec Kościoła za powielanie fałszywych informacji i uczestniczenie w tej obrzydliwej nagonce. Najnowsze doniesienia o fiasku poszukiwań i zakończeniu ich finansowania przez kanadyjski rząd przemilczały największe media w Polsce, które przodowały w produkowaniu fejk newsów w 2021 r. To oznacza, że opinia publiczna wciąż może kojarzyć Kościół z wydumanymi zbrodniami na rdzennej ludności.

Kościół w Kanadzie stał się łatwym celem ataków, mimo że szkoły rezydencjalne dla indiańskich dzieci to nie był pomysł Kościoła, lecz kanadyjskiego rządu. Kościół katolicki, a także inne wspólnoty chrześcijańskie prowadziły je na zlecenie władz federalnych i przy jego (niedo)finansowaniu. Uczynienie kozła ofiarnego z Kościoła było zatem niezwykle wygodnym odwróceniem uwagi od prawdziwego sprawcy zła, a więc rządu Kanady. Politycy na czele z premierem tego kraju Justinem Trudeau aktywnie uczestniczyli w antykościelnej nagonce, strojąc się w piórka niewiniątek. Tymczasem przedstawiciele Kościoła przeprosili za prawdziwe, a nie wydumane winy związane z uczestniczeniem w przymusowej asymilacji Indian i uczynili to już w 1991 r. (Zgromadzenie Oblatów), a więc na 17 lat przed oficjalnymi przeprosinami kanadyjskiego rządu.

Nadużycia w szkołach prowadzonych przez Kościół (zwłaszcza biorąc pod uwagę ich niedofinansowanie przez państwo) to jednak nie to samo, co masowe mordy, które były przypisywane katolikom. Swoją drogą otwarte pozostaje pytanie, czy sytuacja rdzennej ludności byłby lepszy, gdyby Kościół odmówił prowadzenia placówek. Jakie inne podmioty bardziej niż Kościół przejmowałyby się wtedy ich losem?

Cała ta sytuacja doskonale obrazuje, jak łatwo dziś oskarżyć kogoś bezpodstawnie i bez żadnych konsekwencji. Czy w ogóle możliwe jest odbudowanie dobrego imienia po tak szeroko zakrojonej nagonce? Posługując się analogią – rozrzucenie pierza to żaden problem, ale jego pozbieranie jest w zasadzie nierealne. Historia pokazuje również, jak często obiektem tego rodzaju kampanii jest Kościół katolicki. Wystarczy wspomnieć czarną legendę inkwizycji, która ma za skórą nieporównywalnie mniej niż to funkcjonuje w powszechnej świadomości, polowania na czarownice, które wcale nie były domeną katolików, lecz protestantów, czy też przedstawianie Papieża Piusa XII jako biernego wobec Holocaustu a nawet kolaborującego z nazistami, co jest wytworem sowieckiej propagandy. Tak więc oskarżenia o masowe mordy w Kanadzie to nie pierwszy i zapewne nie ostatni przykład fałszywych oskarżeń. Ktoś może zapytać, dlaczego akurat Kościół tak często pada ich ofiarą. Jako odpowiedź i zarazem puenta niech posłużą słowa ks. abp. Fultona Sheena:

„Gdybym nie był katolikiem i chciałbym znaleźć prawdziwy Kościół w dzisiejszym świecie, szukałbym takiego Kościoła, który nie żyje w zgodzie ze światem; innymi słowy, szukałbym Kościoła, którego świat nienawidzi. Powodem, dla którego postępowałbym właśnie w ten sposób, byłoby to, że jeśli Chrystus jest w którymkolwiek z dzisiejszych kościołów na świecie, musi być wciąż tak samo nienawidzony, jak nienawidzono Go, gdy przebywał na ziemi w swoim Ciele.

Jeśli chcesz znaleźć dziś Chrystusa, szukaj Kościoła, który nie ma dobrych układów ze światem. Szukaj Kościoła, który jest znienawidzony przez świat, podobnie jak Chrystus był nienawidzony przez świat. Szukaj Kościoła, który oskarżany jest o zacofanie, tak jak naszego Zbawiciela oskarżano o ignorancję i nieuctwo. Szukaj Kościoła, z którego ludzie szydzą i na który spoglądają jak na coś gorszego, podobnie jak szydzili z naszego Pana, ponieważ pochodził z Nazaretu. Szukaj Kościoła, który oskarżany jest o to, że jest w nim szatan, podobnie jak nasz Zbawiciel oskarżany o to, iż opętał Go Belzebub, książę ciemności. Szukaj Kościoła, którego zniszczenia w imię Boga domagają się ludzie w każdej epoce fanatyzmu, podobnie jak ukrzyżowali oni Chrystusa myśląc, że służą w ten sposób Bogu. Szukaj Kościoła odrzuconego przez świat ze względu na to, że obstaje on przy swojej nieomylności, podobnie jak Piłat odrzucił Chrystusa za to, iż nazwał On samego siebie Prawdą. Szukaj Kościoła, który odrzucony jest przez świat, podobnie jak nasz Zbawiciel został odrzucony przez ludzi. Szukaj Kościoła, który pośród zamętu sprzecznych opinii miłowany jest przez swoich członków tak, jak miłują oni Chrystusa, szanując głos Kościoła jako głos jego Założyciela, aż zaczniesz coraz lepiej rozumieć, że jeśli Kościół nie cieszy się popularnością tego świata i jeśli nie jest z tego świata, to musi być z innego świata. A ponieważ jest z innego świata, jest on nieskończenie miłowany i nieskończenie nienawidzony, tak jak nasz Pan Jezus Chrystus. Tylko Boskość może być nieskończenie nienawidzona i nieskończenie miłowana. I dlatego Kościół jest Boży”.

Wojciech Grzywacz/RIRM

drukuj