PAP/EPA

Kryzys polityczny w Korei Południowej

W Korei Południowej wstrząs polityczny. Po ogłoszonym we wtorek stanie wojennym został już tylko gorzki smak kryzysu władzy. Możliwy jest impeachment prezydenta.

Sześć partii opozycyjnych w Korei Południowej złożyło w środę wniosek o wszczęcie impeachmentu wobec prezydenta Jun Suk Jeola, który dzień wcześniej ogłosił stan wojenny.

„Ogłaszam stan wojenny, aby chronić wolną Republikę Korei przed zagrożeniem ze strony północnokoreańskich sił komunistycznych” – ogłosił prezydent Korei Południowej, Jun Suk Jeol.

Oskarżenia o zdradę i mnożenie zarzutów wobec opozycji o działanie na rzecz Korei Północnej wywołały chaos. Zwołane zostało posiedzenie parlamentu. Debacie towarzyszyła atmosfera napięcia. Budynek został otoczony przez jednostki wojskowe.

Decyzja parlamentu zaważyła na zniesieniu stanu wojennego. Prezydent zaakceptował porażkę, jednak sytuacja polityczna w Korei Południowej pozostaje niestabilna. Pojawiła się lawina dymisji. Ze swoich funkcji rezygnują doradcy prezydenta. Zrezygnować chce również minister obrony, Kim Jong Hjun, uznany za inicjatora pomysłu wprowadzenia stanu wojennego. Grozi mu zarzut zdrady stanu, za który w Korei Południowej przewidziane są surowe kary – od dożywocia po karę śmierci. Opozycja chce objąć rozliczeniami prezydenta. Wzywa do jego impeachmentu, twierdząc, że stwarza on duże ryzyko konfliktu zbrojnego z Koreą Północną.

„Ryzyko sprowokowania Korei Północnej i ostatecznego doprowadzenia do konfliktu zbrojnego jest znacząco wysokie” – mówił Członek Zgromadzenia Narodowego Korei Południowej.

Konflikt zbrojny między Koreą Północną a Południową z lat 1950-1953 zakończył się jedynie podpisaniem rozejmu, a nie traktatu pokojowego. Niestabilna sytuacja na Południu może mieć zatem globalny wydźwięk.

„W zestawieniu z sytuacją globalną, przede wszystkim Ukraina, ale również Bliski Wschód, to wystarczy, by Republika Korei budziła szczególne zainteresowanie. W warunkach polskich nakłada się na to oczywiście czynnik bardzo poważnych zakupów zbrojeniowych” – ocenił prof. Krzysztof Kubiak.

O bezpieczeństwo tych kontraktów pytany był w środę minister obrony.

„Niezależnie – moim zdaniem – od jakichkolwiek wydarzeń politycznych, interesem żywotnym Korei jest to, żeby te kontrakty, które są, były zrealizowane” – stwierdził Władysław Kosiniak–Kamysz.

Korea Południowa dostarcza polskiej armii m.in. myśliwce i czołgi.

TV Trwam News

drukuj