Przyroda zastąpi biologię i chemię?

Resort edukacji rozważa rezygnację m.in. z biologii i chemii w szkołach podstawowych. Ich miejsce może zająć przyroda. Przed taką zmianą ostrzega opozycja. Nauczyciele obawiają się o miejsca pracy.

Kierownictwo resortu edukacji idzie za ciosem i planuje kolejne zmiany w systemie nauczania. Tym razem rozważa, by w szkołach podstawowych biologię, geografię, fizykę i chemię scalić w jeden przedmiot, czyli w przyrodę.

Jeżeli mówimy o pewnych zjawiskach przyrodniczych np. o kwaśnym deszczu, to mówimy o zjawisku, które jest zarówno biologią, geografią, chemią, jest zjawiskiem, które obejmuje wiele obszarów. Bardzo często uczniowie w obecnym systemie mówią o tych samych zjawiskach na dwóch przedmiotach, nie widząc, że to jest to samo zjawisko – mówiła Katarzyna Lubnauer, wiceminister edukacji z Koalicji Obywatelskiej.

Duża reforma edukacji – według wstępnych zapowiedzi – ma  wejść w życie w 2026 roku. To powrót do tego, co już było, czyli tak zwanego nauczania blokowego, które zostało wprowadzone za czasów pierwszych rządów Platformy Obywatelskiej – wskazał poseł Dariusz Piontkowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, b. minister edukacji.

Według nas nie sprawdziło się to. Sami nauczyciele protestowali przeciwko takim zmianom – powiedział Dariusz Piontkowski.

Nauczyciele protestowali, bo każdy z tych przedmiotów to odrębna wiedza, która bazuje na różnych narzędziach badawczych. Ich połączenie realnie obniży poziom kształcenia, a także doprowadzi do chaosu poznawczego młodych ludzi. Na tym właśnie zależy przede wszystkim Lewicy – podkreśla prof. Przemysław Czarnek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, b. minister edukacji.

Próbują z polskiego ucznia zrobić „kulkę”, którą będzie można lepić na swoją modłę, która nie będzie wystarczająco wykształcona, żeby mieć świadomość tego: kim jest?; dokąd zmierza? To jest typowe działanie marksistowskie – zaznaczył prof. Przemysław Czarnek.

Propozycja resortu edukacji dla części nauczycieli będzie oznaczała konieczność przekwalifikowania się, ale nie tylko.

Może prowadzić przede wszystkim ze związkowego punktu widzenia do ograniczenia liczby etatów dla nauczycieli tych przedmiotów – zauważyła Bożena Brauer, przewodnicząca Międzyregionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Zwolnienia mogą dotknąć tysięcy nauczycieli.

TV Trwam News

drukuj