Ważą się losy subwencji Prawa i Sprawiedliwości
Dopiero pod koniec sierpnia Państwowa Komisja Wyborcza zdecyduje o przyszłości finansowej Prawa i Sprawiedliwości. PKW przesunęła posiedzenie dotyczące przyznania subwencji dla największej partii opozycyjnej w Polsce. Tymczasem pojawiają się poważne wątpliwości dotyczące prowadzenia kampanii przez Platformę Obywatelską.
Państwowa Komisja Wyborcza już drugi raz przesuwa w czasie decyzję dotyczącą Prawa i Sprawiedliwości. Członkowie PKW zwrócili się do Rządowego Centrum Legislacyjnego i do NASK z prośbą o dodatkowe informacje w sprawie rzekomego wykorzystywania tych instytucji w kampanii wyborczej przez Prawo i Sprawiedliwość. Państwowa Komisja Wyborcza próbuje też szczegółowo obliczyć potencjalną korzyść finansową partii Jarosława Kaczyńskiego związaną z tego typu działaniami.
– Elementem niezbędnym uchwały negatywnej jest wskazanie wielkości przysporzonych korzyści – mówił Ryszard Kalisz, członek Państwowej Komisji Wyborczej.
Kodeks Wyborczy nakazuje odrzucenie z automatu sprawozdania finansowego partii, jeśli ponad jeden procent środków został pozyskany lub wydany z naruszeniem przepisów. W przypadku Prawa i Sprawiedliwości kwotą graniczną jest 400 tysięcy złotych. Politycy koalicji rządzącej liczą, że PKW pozbawi ich rywali środków.
– W przeszłości były sytuacje, gdzie – czy to była Nowoczesna, czy Polskie Stronnictwo Ludowe, czy Polska 2050 – drobne nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy generowały problemy prawne. Tutaj mamy do czynienia z niebywałym złodziejstwem – wskazał Michał Szczerba, poseł PO.
Do PKW trafiły głównie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, a nie dowody czy ostateczne rozstrzygnięcia sądów potwierdzające nieprawidłowości. Prośby o dodatkowe wyjaśnienia spotykały się z krytyką rządzących.
– Jeżeli PKW nie umie na to zareagować, to może powinna zamknąć na klucz biuro i pójść do chałupy. Co ma być więcej, co się ma wydarzyć? – pytał Paweł Kowal, poseł Koalicji Obywatelskiej.
Państwowa Komisja Wyborcza jest pod dużym naciskiem politycznym i medialnym. Członkom PKW mają być oferowane m.in. awanse i intratne stanowiska w zamian za korzystną dla rządzących decyzję. To efekt słabych podstaw do odebrania subwencji.
– Musiałyby być bardzo poważne przestępstwa. Afera z Ministerstwem Sprawiedliwości, Funduszem Sprawiedliwości miała na pewno pomóc, ale się rozmyła – stwierdził dr Andrzej Mazan, publicysta „Naszego Dziennika”.
Prawo i Sprawiedliwość traktuje próbę odebrania mu subwencji jako zamach na demokrację i mówi o hipokryzji Platformy Obywatelskiej, która prowadziła działania kampanijne poza oficjalnym trybem i korzystała z zewnętrznych źródeł finansowania. Przykładem był Campus Polska organizowany przez Rafała Trzaskowskiego, który wspierały niemieckie fundacje. Politycy Platformy Obywatelskiej chętnie wykorzystywali też publiczne środki do swojej promocji.
– Oficjalnie były to wydarzenia, które miały promować województwo opolskie, jednak były to wydarzenia, na których nie brakowało akcentu – to tak delikatnie mówiąc – politycznych agitacji za kandydatami konkretnych opcji. Tutaj mówimy o kandydatach PO – powiedział Wojciech Komarzyński, radny sejmiku opolskiego.
Najbardziej promowany był marszałek województwa opolskiego, Andrzej Buła. Polityk Platformy Obywatelskiej pojawił się w telewizyjnej kampanii promującej region na miesiąc przed wyborami do Europarlamentu.
Najbardziej jaskrawym przykładem był koncert „Wolność jest w nas” za ponad 1,2 mln złotych.
– Nie tylko agitowano, ale także obrażano przeciwników politycznych ze sceny. Organizatorzy tłumaczyli to po mojej interwencji, że było to podyktowane emocjami i sytuacją w kraju – zaznaczył Wojciech Komarzyński.
Wszystkie nieprawości zostały zgłoszone do Państwowej Komisji Wyborczej.
TV Trwam News



