Niepewna przyszłość modernizacji polskiego wojska
Dokument opublikowany przez media dotyczący cięć w wydatkach na obronność jest prawdziwy – poinformował szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Jacek Siewiera. Rząd zaproponował wojskowym redukcję wydatków aż o 57 miliardów złotych.
Rządzący cały czas zaprzeczają, że planowali cięcia wydatków.
– Budżet na obronność w przyszłym roku będzie rekordowy – oświadczył wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Minister obrony nie odnosi się jednak do autentyczności dokumentu. Potwierdził ją za to szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Jacek Siewiera.
– Wydają się prawdziwe; nie ma powodów i podstaw do tego, aby taką prawdziwość podważać – zaznaczył Jacek Siewiera.
Cięcia wydatków na armię w kolejnych trzech latach uderzą w nasze bezpieczeństwo.
„Mniej środków trafiłoby na przykład na obecność wojsk sojuszniczych” – podkreślił były szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Antoni Macierewicz.
– Jednym z najważniejszych elementów zmniejszenia pieniędzy, jakie będą wydane, są właśnie pieniądze przeznaczone na obecność armii amerykańskiej, której działanie w Polsce jest jednym z najważniejszych elementów naszego bezpieczeństwa – mówił Antoni Macierewicz.
Ograniczenie wydatków może oznaczać zerwanie kontraktów zbrojeniowych ze Stanami Zjednoczonymi i Koreą Południową, na co zwraca uwagę prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński.
– Zagrożenie tych kontraktów? One już są zagrożone – akcentował prezes PiS.
Dokument jest częścią konsultacji między wojskowymi a rządem. Od kogo zależy to, czy cięcia będą realizowane?
– Kto ponosi odpowiedzialność i kto odpowiada za to, żeby nie zmniejszyć wydatków? Prezes Rady Ministrów i ministrowie – podkreślił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Pojawiają się sugestie, że minister finansów mógł zaproponować przesunięcie środków z ministerstwa obrony do innych resortów.
– Nikt nie lubi, jak pieniądze są mu zabierane lub dawane w mniejszej liczbie, niż było to zapowiedziane – mówił politolog, dr Andrzej Skiba.
Sprawa ograniczenia wydatków na wojsko to kolejny wizerunkowy problem szefa PSL-u. To na Władysława Kosiniaka-Kamysza spadała odpowiedzialność za śmierć polskiego żołnierza przy granicy z Białorusią i za zatrzymanie przez Żandarmerię Wojskową trzech funkcjonariuszy.
– Służyli na granicy z Białorusią. Zostali oskarżeni, zatrzymani i skuci kajdankami – przypomniał poseł Mariusz Błaszczak, były minister obrony narodowej.
Szef MON próbował się tłumaczyć.
– Uważam, że to była – moim zdaniem – nadgorliwość w takim wypadku – wskazywał Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jednak to on kolejny raz bierze na swoje plecy działania premiera Donalda Tuska. Tak samo było w latach 2007-2015 – zaznaczył ekspert ds. bezpieczeństwa, Sebastian Trojak.
– Donald Tusk nie po raz pierwszy wykorzystuje polityków PSL-u do realizacji najtrudniejszych, bardzo niewygodnych operacji politycznych. Pamiętamy podniesienie wieku emerytalnego – podkreślił ekspert.
Kolejną kompromitację szefa MON odkryły w tym tygodniu media. Okazuje się, że odwołany przez rząd ambasador Polski przy NATO Tomasz Szatkowski był przymierzany do stanowiska wiceszefa sojuszu. Bez zgody prezydenta został ściągnięty do kraju.
– Sytuacja z panem ambasadorem pokazuje, jak Donald Tusk nie walczy o Polskę, nie walczy o pozycję Polski w NATO – dodał Sebastian Trojak.
Sprawa odwołania Tomasza Szatkowskiego bulwersuje, tym bardziej że we wtorek rozpoczyna się jeden z najważniejszych szczytów NATO w ostatnich latach, który polski ambasador przygotowywał przez niemal rok.
TV Trwam News



