Rządzący chcą przeprowadzenia referendum ws. paktu migracyjnego
Nie milknie debata na temat paktu migracyjnego forsowanego przez Unię Europejską. Zdaniem opozycji wystarczy złożyć wniosek do Komisji Europejskiej, by Polska – po ogromnej pomocy udzielonej Ukraińcom – otrzymała wyłączenie. Jednak rządzący, nauczeni doświadczeniem, że Unia chętnie sięga po szantaż, pozostają przy pomyśle referendum.
8 czerwca unijni ministrowie spraw wewnętrznych przyjęli rozporządzenia o relokacji imigrantów zwane pakietem azylowym. Przewiduje ono rozlokowanie na terenie całej Unii Europejskiej co najmniej 30 tys. imigrantów. Państwa, które odmówią, zostaną ukarane 20 tys. euro kary za jedną osobę. Polska wraz z Węgrami są przeciwne takim rozwiązaniom.
– Nie ma absolutnie zgody rządu polskiego na przymusową relokację uchodźców, nie ma zgody na naruszanie kompetencji przypisanych traktatami dla państw członkowskich, które mają wyłączną kompetencję do decydowania, kto ma wjechać na ich terytorium. Nie ma zgody na pozbawianie kogoś wolności i przymuszanie go do zmiany miejsca pobytu – zaznaczył wiceminister spraw zagranicznych, Piotr Wawrzyk.
W rozporządzeniu zapisano, że m.in. Polska może ubiegać się o wyłączenie z paktu azylowego w związku z przyjęciem milionów uchodźców wojennych z Ukrainy. Wystarczy złożyć wniosek do Komisji Europejskiej. Takie rozwiązanie popiera przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk.
– Polska otrzymała zapisy w tych europejskich projektach, w związku choćby z presją migracyjną z Ukrainy, zwalniające Polskę z jakichkolwiek obowiązków związanych z mechanizmem relokacji – zaznaczył szef PO.
Podobną narrację przedstawia reszta opozycji sejmowej.
– Chętnie napiszę wniosek do Komisji Europejskiej w imieniu rządu polskiego, jeśli jest tam problem w przygotowaniu tego wniosku – oznajmiła poseł Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050.
– Polska prostym wnioskiem może się z tego mechanizmu wyłączyć. Trzeba złożyć ten wniosek i zamknąć jak najszybciej temat – uważa niezrzeszony poseł Krzysztof Kwiatkowski.
Możliwość ubiegania się o zwolnienie z przymusu przyjęcia imigrantów jest uzależniane od widzimisię unijnych komisarzy. Polski rząd po bataliach o kopalnię w Turowie, sporach o KPO, nadużyciach w mechanizmie „pieniądze za praworządność”, nie ma zaufania do Komisji Europejskiej.
– Do każdego zdroworozsądkowego człowieka trafią argumenty, że w Polsce przebywa grubo ponad milion Ukraińców (niektórzy mówią, że nawet 1,7 mln) i to jest dla nas zrozumiałe, ale to nie znaczy, że dla Komisji Europejskiej – zaznaczył poseł PiS Andrzej Kosztowniak.
Komisja Europejska po raz kolejny za pomocą faktu dokonanego chce poszerzać traktaty unijne – zauważył prawnik Piotr Gaglik.
– Traktaty unijne mówią oczywiście o uchodźcach, ale nigdzie w traktatach unijnych ani w konwencjach międzynarodowych nie ma mowy o migrantach ekonomicznych i to jest podstawowy problem do rozstrzygnięcia, który musi być rozstrzygnięty na poziomie najwyższym – zwrócił uwagę.
W zeszły czwartek Sejm przyjął uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec unijnego mechanizmu relokacji. Z kolei prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, zapowiedział referendum w tej sprawie.
– Ta sprawa musi być przedmiotem referendum i my to referendum zorganizujemy – zapewnił szef PiS.
Zdaniem Donalda Tuska jest to wyłącznie próba ratowania kampanii wyborczej i zamiatania pod dywan liczb.
– Prezes naprawdę ma pełne gacie – dosadnie ocenił lider PO.
PiS podkreśla, że chce oddać głos Polakom sprawie imigrantów, bo temat budzi duży niepokój. Jeśli referendum byłoby wiążące, wtedy Bruksela nie będzie miała nic do powiedzenia – podkreślił poseł Andrzej Kosztowniak.
– To naród powinien podejmować decyzje tak istotne dla jego przyszłości, a nie jedna czy druga ekipa rządząca – wskazał polityk.
Rządzący nie wykluczają, że referendum może się odbyć razem z wyborami do parlamentu, czyli w październiku.
TV Trwam News



