Skarby Bliskiego Wschodu
Kiedy młodzi ludzie mówią mu, że chcą opuścić Liban, ks. bp Jules Boutros próbuje im przypomnieć, że pieniądze, bezpieczeństwo i edukacja mogą być ważne, ale tylko Jezus Chrystus jest niezbędny, i że są potrzebni w domu. W czasie, gdy wielu młodych chrześcijan próbuje opuścić Bliski Wschód, Watykan niedawno potwierdził nominację w Libanie najmłodszego biskupa na świecie.
Ks. bp Jules Boutros należy do małego syryjskiego Kościoła katolickiego, który ma ok. 140 tys. członków na całym świecie i ok. 16 tys. w Libanie. Biskup, mający zaledwie 39 lat, będzie poświęcał większość swojego czasu duszpasterstwu młodzieży, i jako taki czuje się szczególnie zobowiązany do pomocy młodym chrześcijanom w radzeniu sobie w społeczeństwie, które przechodzi straszliwy kryzys finansowy, pogłębiony przez wewnętrzne walki polityczne i ogromną eksplozję w porcie bejruckim z 2020 r., która przyniosła gigantyczne straty.
https://twitter.com/Waldemar_Cislo/status/1653853332572717056
Po święceniach, w dniu 18 czerwca 2022 r., ksiądz biskup odbył pierwszą wizytę zagraniczną do Europy, gdzie spotkał się z chrześcijanami mówiącymi po arabsku w Niemczech, Holandii i Belgii, a także złożył wizytę w międzynarodowej siedzibie Pomocy Kościołowi w Potrzebie ( ACN). W rozmowie z PKWP opisuje swoją pierwszą reakcję, gdy młodzi chrześcijanie mówią mu, że chcą opuścić swój kraj.
„Jest mi trudno, zanim powiem słowo. Uczucia pojawiają się przed słowami. Jest mi smutno, ponieważ mieszkałem w Europie przez 8 lat i znam trudności, z jakimi może się zmierzyć każdy młody mężczyzna czy kobieta. My Libańczycy jesteśmy dość dobrze przygotowani do emigracji, możemy mówić dwoma lub trzema językami, nasza kultura jest otwarta na kulturę zachodnią i potrafimy się przystosować, ale to nie jest takie proste. Jednak nie wyrażam zbyt wiele tego smutku w moim sercu, ponieważ mogę pomóc im w pewnych pytaniach, poprzez dialog, aby rozeznać ich decyzję” – wskazał ks. bp Jules Boutros.
Pierwszą rzeczą, którą próbuje ustalić – jak mówi duchowny – jest motywacja ich chęci wyjazdu, przypominając im, że jeśli ich misja jako chrześcijan nie jest w centrum ich decyzji, to lepiej, jeśli zostaną w domu.
„Jako Libańczycy mówimy po arabsku, jesteśmy z pewnej kultury i mamy w naszej kulturze specjalną misję, a Bliski Wschód bardzo nas potrzebuje. Potrzebuje naszej obecności, naszego słowa prawdy, naszego świadectwa o Jezusie, naszych ludzi. Mamy tu misję. Lepsze wykształcenie, większe bezpieczeństwo, lepsza pensja, to nie są rzeczy niezbędne w naszym życiu. Jedyną niezbędną wartością w naszym życiu jest Jezus Chrystus. Staram się, aby myśleli, że jeśli wyjadą za granicę, to powinni wyjechać z duchem misyjnym, a jeśli chcą zostać, mają też wielką misję: budować pokój i lepsze jutro – także tutaj” – akcentował ksiądz biskup.
Liban to kraj na Bliskim Wschodzie o najwyższym odsetku chrześcijan. Kiedyś stanowili oni większość, choć emigracja zebrała swoje żniwo. ks. bp Jules mówi jednak, że chrześcijanie również mają obowiązek wobec swoich muzułmańskich sąsiadów.
„Mamy misję wraz z naszymi muzułmańskimi braćmi i siostrami, oni nas potrzebują, bo oni też borykają się z kryzysem wiary, problemami w swojej religii, próbują wydostać się z pewnego religijnego fundamentalizmu i przemocy w imię Boga. Powinniśmy pomóc im być lepszymi muzułmanami, stworzyć lepsze społeczeństwo i dzielić się z nimi naszym skarbem, czyli Biblią, Ewangelią, Słowem Bożym, Jezusem Chrystusem. Mamy skarb, ale nie tylko dla nas. Musimy podzielić się nim z naszymi braćmi i siostrami. Oni nas potrzebują, my też ich potrzebujemy” – mówił.
Po załamaniu się libańskiej gospodarki PKWP zwiększyło pomoc dla lokalnego Kościoła. Wiele projektów ma na celu wspieranie duszpasterstwa młodzieżowego, a także inicjatyw społecznych i edukacyjnych, co również pomaga w utrzymaniu stabilności społeczeństwa i zapobiega poczuciu, że nie ma innego wyjścia, jak tylko emigracja.
Podczas wydarzenia zorganizowanego przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN) 5 lipca 2022 r. na temat wolności religii i wyznań ks. abp Bashar Warda z Erbilu w Iraku oraz siostra Annie Demerjian z Aleppo w Syrii , opisali niepewną sytuację chrześcijan w tym regionie.
„Wciąż są ludzie prześladowani z powodu swojej wiary i na szczęście PKWP nie zaakceptowało poprawności politycznej w tej kwestii” – podkreślił ks. abp Bashar Warda.
Arcybiskup chaldejski podziękował PKWP za szkoły, które organizacja pomogła zbudować. Mówił, że inwestycje w edukację irackich chrześcijan pomogły w walce z ludobójstwem dokonanym przez tzw. Państwo Islamskie (ISIS).
„Jeśli nasze dzieci stracą szkoły, będzie to ludobójstwo, które unicestwi przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Więc trzymamy się przyszłości. Dziękuję PKWP za bycie głosem prześladowanych chrześcijan” – powiedział duchowny.
Siostra Annie, która służyła cierpiącym chrześcijanom w Syrii od początku wojny domowej 2011 roku, zaznaczyła, że wierni walczą teraz bardziej niż podczas wojny.
„Teraz sytuacja jest gorsza po trzęsieniu ziemi w lutym tego roku, niż w czasie wojny i jak powiedział nasz nuncjusz kardynał Zenari, 90 procent ludności żyje poniżej granicy ubóstwa. Zbliżamy się do katastrofy humanitarnej, a jednak świat nie słucha i nie słyszy. Media nie słyszą o Syrii, nie są już zainteresowane” – ze smutkiem w głosie dodaje siostra zakonna.
Siostra Annie opisała traumatyczny incydent, który dotknął jej rodzinę.
„Pewnego dnia w pobliżu domu mojego brata spadła bomba. Po chwili moja siostrzenica poszła zobaczyć, co się dzieje i była w szoku, widząc ojca bez głowy. Z szoku nie mogła już mówić. Powiedziała później swojej mamie: »Mamo, czy założą sztuczną głowę, tak jak robią z nogami?«. Dla mnie to prześladowanie, kiedy odbieramy dzieciństwo naszym dzieciom” – mówiła.
Wydarzeniu w Portcullis House, które jest częścią osiedla parlamentarnego, przewodniczyła dr Lisa Cameron, posłanka z East Kilbride, Strathaven i Lesmahagow. Przemawiał także ks. bp William Kenney, emerytowany biskup pomocniczy Birmingham, który umieścił prześladowania chrześcijan w szerszym kontekście przemocy.
„Papież Franciszek uważa, że trzecia wojna światowa już się wydarzyła, ale dzieje się to w wielu różnych miejscach. Na świecie jest ponad 40 poważnych konfliktów” – zwrócił uwagę.
Ks. abp Bashar Warda przemawiał na sesji plenarnej do około 600 delegatów o tym, jak promować wolność religijną w obliczu globalnych wyzwań. W Iraku ludobójstwo na chrześcijanach i masowe wysiedlenia, które nastąpiły po nich, zmusiły dziesiątki tysięcy rodzin do bezdomności. W tej i tak już najtrudniejszej sytuacji ojcowie stali się bezsilni w opiece nad swoimi rodzinami. Zmienili się z dnia na dzień w bezbronnych żebraków. Dla większości z nich były to lata bez możliwości utrzymania swoich rodzin i zapewnienia znaczącej przyszłości swoim dzieciom. Wysiłki związane z budowaniem biznesów wciąż kradną im ich prześladowcy, którzy nadal są w Iraku, ale teraz w innych mundurach. Programy pomocowe, których celem jest osiągnięcie rozwiązań społecznych, finansowych i politycznych zaprojektowanych na Zachodzie, ukierunkowują niewinnych i bezsilnych odbiorców na sposoby, aby pomóc im wyjść z nędzy. Innymi słowy, jako warunek otrzymania jałmużny, prześladowani muszą teraz zaakceptować ten fakt bez protestu. A zatem upokorzenie za upokorzeniem. W Iraku, jak w każdym innym miejscu na tym upadłym świecie, cierpienie prowadzi do niepokojów, rozpadu rodziny, rozpaczy, uzależnienia i wreszcie exodusu. A wszystko zaczyna się, kiedy pozwolimy, by nasiliły się prześladowania, kiedy po raz pierwszy zaczniemy kraść sobie nawzajem godność. Czy pozostaje jakakolwiek nadzieja dla chrześcijan i innych mniejszości religijnych w Iraku czy Syrii?
ks. dr Andrzej Paś/PKWP



