Igrzyska Olimpijskie bez Rosji i Białorusi?
Międzynarodowy Komitet Olimpijski chce dopuścić do zmagań sportowców pochodzących z Rosji oraz Białorusi. Musimy postawić MKOl pod murem: albo my, albo oni – tak o ewentualnym udziale Rosji i Białorusi w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu mówił minister sportu, Kamil Bortniczuk.
Sport jest ważnym narzędziem propagandowym systemów autorytarnych. Sportowcy swoim udziałem w międzynarodowych imprezach legitymizują reżim, jeśli wyraźnie się od niego nie odcinają. Mimo, że na ostatnich Igrzyskach Olimpijskich Rosja była wykluczona z powodu afer dopingowych i startowała pod neutralną flagą, to Władimir Putin podczas odprawy nie krył, że sportowcy będą wizytówką Moskwy.
– Opowiadamy się przeciwko upolitycznieniu sportu i demonstracyjnym bojkotom. Popieramy tradycyjne wartości olimpijskie, przede wszystkim równość i sprawiedliwość – podkreślał Władimir Putin, zbrodniarz wojenny.
Miesiąc po rosyjskiej agresji na Ukrainie rosyjski gimnastyk wziął udział w zawodach Pucharu Świata z literą „Z” na piersi, symbolem kremlowskiego ludobójstwa na Ukraińcach.
Rosjanin zdobył wówczas brązowy medal. Zawody wygrał sportowiec z Ukrainy. Iwan Kuliak nie wziął jednak udziału w pamiątkowym zdjęciu na podium.
Mimo takich gestów szef Międzynarodowego Komitetu Olipijskiego, Thomas Bach, chce, aby sportowcy z Rosji i Białorusi, która wspiera Kreml i agresję na Ukrainę, wzięli udział w Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2023 roku.
„Staramy się znaleźć rozwiązanie, które odda sprawiedliwość misji sportu, którą jest jednoczenie, a nie przyczynianie się do większej konfrontacji, jeszcze większej eskalacji” – akcentował Thomas Bach.
Rosjanie i Białorusi mieliby jednak wystąpić bez barw narodowych i narodowego hymnu.
Do sprawy odniósł się jeden z najbardziej rozpoznawalnych sportowców z Ukrainy – mistrz świata wagi ciężkiej w boksie, Ołeksandr Usyk.
– Chce Pan dopuścić rosyjskich sportowców do rywalizacji na Igrzyskach. Rosjanie w naszym kraju zabijają cywilów, zabijają sportowców, zabijają trenerów i niszczą obiekty sportowe. Medale, które zdobędą rosyjscy sportowcy, to medale krwi, śmierci i łez – wskazał Ołeksandr Usyk.
Sportowców z Rosji i Białorusi nie chce na Igrzyskach w Paryżu większość z 35 państw, które kilka dni temu konsultowały się w sprawie wykluczenia agresorów. Należą do nich m.in. Ukraina, Niemcy, Stany Zjednoczone i Polska.
MKOl wykazuje się naiwnością, uważając, że udział sportowców z Rosji i Białorusi będzie miał coś wspólnego z misją pokojową Igrzysk – mówił minister sportu i turystyki, Kamil Bortniczuk, w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.
– Złożyliśmy, naszym zdaniem, mądrą propozycję, aby sportowcy rosyjscy i białoruscy, którzy uciekali przed reżimami Putina i Łukaszenki, a jednocześnie chcą kontynuować karierę sportową, wystartowali w reprezentacji uchodźców jako dysydenci – powiedział minister Kamil Bortniczuk.
Na ten moment MKOl nie ustosunkował się do tej propozycji. Jeśli nie będzie refleksji, Rosja oraz Białoruś wystawią swoje reprezentacje w Paryżu, będziemy zmuszeni do bojkotu – kontynuował minister sportu.
– Jeżeli chcemy osiągnąć swój cel, czyli pokojowe Igrzyska bez Rosji i Białorusi, musimy postawić MKOl pod murem i zagrozić scenariuszem: albo my, albo oni – podsumował polityk.
Resort sportu wyraził nadzieję na opamiętanie MKOl, bowiem ewentualny bojkot Igrzysk w Paryżu jest ostatecznością.
TV Trwam News



