
https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/niezalezny-mlody-bizneswoman-casual-nosic-za-pomoca-laptopa-pracy-w-salonie-w-domu_15113170.htm
Krok do inwigilacji Polaków?
Projekt ustawy Prawo komunikacji elektronicznej jest krokiem do inwigilacji Polaków – alarmuje opozycja. Rządzący zapewniają, że dostęp służb do komunikatorów internetowych będzie możliwy między innymi dopiero po decyzji prokuratora czy sądu.
Sejm pracuje nad rządowym projektem ustawy Prawo komunikacji elektronicznej. Zastąpi ona ustawę Prawo telekomunikacyjne obowiązującą od 2004 roku. Przepisy wprowadzą do polskiego prawa unijne dyrektywy. „Zmiany przyspieszą inwestycje w szerokopasmowy internet i zwiększą ochronę użytkowników usług telekomunikacyjnych” – powiedział poseł PiS, Robert Gontarz.
– Już na etapie zawierania umowy abonent będzie znał dokładne warunki odstąpienia od tej umowy. Abonent usług przedpłacowych, tzw. prepaid, w przypadku zmiany dostawcy usług lub wygaśnięcia ważności konta otrzyma zwrot środków z doładowań – informował poseł sprawozdawca.
Nowe propozycje zobowiążą firmy telekomunikacyjne do przechowywania przez rok nie tylko SMS-ów, ale także e-maili oraz zapisów w komunikatorach internetowych, m.in. Messenger i Whats’up. Z przechowywanych danych będą mogły korzystać polskie służby, np. Służba Kontrwywiadu Wojskowego czy Centralne Biuro Antykorupcyjne.
– Jest szerszy katalog możliwych technologii, które będzie można wykorzystać do tego, żeby dbać o bezpieczeństwo państwa i Polaków (…). 70 proc. przepisów, które jest w tej ustawie, już funkcjonowało – wskazał minister w Kancelarii Premiera, Paweł Lewandowski.
Opozycja przekonuje, że proponowane zmiany naruszają prywatność Polaków.
– Rząd chce mieć kolejną możliwość czytania tego, co Polacy piszą do siebie w komunikatorach internetowych (…). To jest totalne inwigilowanie obywateli – zaznaczył Arkadiusz Marchewka, poseł Koalicji Obywatelskiej.
– To jest ustawa, która ustanawia szpiegowanie i cenzurowanie obywateli – powiedział Krzysztof Bosak, poseł Konfederacji.
Dostęp do danych – jak zapewniają rządzący – będzie możliwy tylko w uzasadnionych przypadkach.
– Każda służba ma swoje szczegółowe ustawy, gdzie określona jest dokładna procedura, w jaki sposób te dane może uzyskać (…). Musi być albo zgoda prokuratora, albo zgoda sądu w wyjątkowych, niecierpiących zwłoki sytuacjach – podkreślił Paweł Lewandowski z Kancelarii Premiera.
Polityk przyznał, że ta zmiana nie jest wymagana, ale też zakazana przez unijne dyrektywy. W Unii Europejskiej trwają już prace nad ostrzejszym przepisami.
– W tym momencie w UE są procedowane co najmniej dwie dyrektywy, które będą w określony sposób podobne (…). I one wprowadzają dużo dalej idące uprawnienia – stwierdził Paweł Lewandowski.
„Zmiana przepisów nie może być utożsamiania z umożliwianiem inwigilacji Polaków” – ocenił ekspert ds. bezpieczeństwa informacji, Leszek Klimowicz.
– Zasadnym jest kontrolowanie korespondencji. Jest to potrzebne do prowadzenia spraw przez upoważnione służby i ścigania cyberprzestępców, którzy na co dzień czyhają na środki finansowe – zaznaczył kierownik Zespołu Bezpieczeństwa Informacji Wrocławskiego Centrum Sieciowo-Superkomputerowego na Politechnice Wrocławskiej.
„Powiększenie pola działań dla służb specjalnych to krok zgody z rozwojem technologii” – podkreślił z kolei ekspert do spraw bezpieczeństwa, Sebastian Trojak.
– Bardzo dużo ludzi, zwłaszcza młodych, rezygnuje z tradycyjnego połączenia telefonicznego na rzecz komunikatorów internetowych. Dostęp do tych danych jest rzeczą kluczową, aby wszelkie akcje ratownicze, akcje poszukiwawcze miały rację bytu i były skuteczne – wskazał rozmówca TV Trwam.
W głosowaniu Sejm odrzucił wniosek opozycji o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Teraz zajmie się nim sejmowa Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii.
TV Trwam News


