Czesi nie chcą polskiej żywności
Czesi chcą ograniczyć import żywności z zewnątrz. Oznaczać to może problemy dla polskich rolników. Regulacje, jakie mogą wejść w życie, może jeszcze zablokować Komisja Europejska.
Czesi chcą, aby od przyszłego roku na półkach w sklepach ponad połowa produktów pochodziła od wytwórców krajowych. W tym celu planują ograniczyć import produktów z zewnątrz. Nowe regulacje mają być rozłożone na wiele lat – tak, by po sześciu latach dojść do granicy 73 proc. krajowych produktów w czeskich sklepach.
– Czesi są dużym odbiorcą polskiej żywności, około 6,5 mld zł rocznie. To jest jeden z ważniejszych odbiorców. My mamy interes w tym, żeby eksportować – podkreśla były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.
A Czesi mają interes w tym, żeby polski eksport ograniczać. Czesi wykorzystywali już kłopoty polskich rolników, by psuć markę naszej żywności. Krytykowali nas za jakość. Teraz, jeśli będą forsowali nowe prawo, mogą uderzyć zwłaszcza w polskich producentów drobiu – mówi Jacek Podgórski z Instytutu Gospodarki Rolnej.
– Na pewno można powetować sobie stratę rynku czeskiego poprzez zwiększenie importu do Niemiec. Niemcy cały czas łakną polskich produktów. One świetnie przyjmują się na tamtejszym rynku – wskazuje Jacek Podgórski.
Polska żywność wciąż przyciąga nowych odbiorców. Po raz kolejny możemy pobić rekord eksportu artykułów rolno-spożywczych. Mimo pandemii, będzie to znowu ponad 30 mld euro. Trudno dziwić się kierunkowi, jaki obrali Czesi. Rolnictwo w Unii Europejskiej musi zmierzyć się po pierwsze z europejskim zielonym ładem. Po drugie, rynek zostanie zalany przez mięso z krajów Ameryki Południowej – zauważa Jan Krzysztof Ardanowski.
– Kiedy próbowałem zgłaszać takie postulaty, żeby również w polskich sklepach, w tych wielkich sieciach handlowych, była w większej ilości polska żywność, to były duże opory ze strony Komisji Europejskiej – zauważa przewodniczący rady ds. rolnictwa przy prezydencie RP.
Także w przypadku czeskich regulacji Komisja Europejska może reagować. Przepisy mogą naruszyć unijne przepisy o swobodzie przepływu usług i wolnym rynku. Jeśli jednak Czechom uda się utrzymać takie regulacje, podobnych przepisów powinna domagać się też Polska.
– Ta hegemonia zagranicznych sieci na polskim rynku uniemożliwia nam stawianie na polskie produkty w takim wymiarze, w jakim chcielibyśmy, aby było to realizowane – zaznacza Jacek Podgórski.
Przed Czechami podobne regulacje chciały wprowadzić Rumunia i Bułgaria. Bez powodzenia – mówi Jan Krzysztof Ardanowski. Dodaje jednak, że więcej państw, które chcą chronić swoje rolnictwo, to większa presja, jaka będzie nakładana na Komisję Europejską. Kraje naszej części Europy liczą na Polskę.
– Oni upatrują w Polsce takiego lidera naszej strefy, tej części Europy, bo mówią wprost: wy jesteście większym krajem, więcej produkcji, więcej ludzi. Wam łatwiej jest wywalczyć pewne rzeczy w Brukseli – tłumaczy Jan Krzysztof Ardanowski.
Pandemia pokazała, jak cenna jest ochrona swojego rolnictwa i swoich producentów żywności. W Polsce na półkach nie zabrakło jedzenia, choć przerwane zostały łańcuchy dostaw.
TV Trwam News



