fot. pixabay.com

W Brukseli o tzw. praworządności

Wstępne porozumienie w sprawie mechanizmu dotyczącego warunkowości i praworządności w unijnym budżecie komentuje w UE bardzo wielu polityków. W tym tygodniu w Brukseli zakończył się piąty trilog międzyinstytucjonalny, którego efekt miał mieć na celu, jak to określano, ochraniać unijny budżet. Na to, w jaki sposób wyniki rozmów wpłyną na kształt przyszłej siedmiolatki oraz polskie interesy, należy jeszcze poczekać.

Przedstawiciele Parlamentu Europejskiego, Rady i Komisji podczas rozmów trójstronnych opracowali wspólny tekst dokumentu pt. Ogólny system warunkowości dla ochrony budżetu Unii. Chodziło m.in. o uzgodnienie definicji praworządności oraz ustalenie, że mechanizm może zostać uruchomiony w przypadku wystąpienia poważnego ryzyka, że polityka dotycząca aspektu praworządności w danym państwie może wpłynąć na kształt unijnego budżetu. Jeżeli chodzi o samą definicję praworządności to, jak ustalono, należy ją rozumieć poprzez uwzględnienie w niej podstawowych wartości Unii Europejskiej zawartych w art. 2 Traktatu z Lizbony (chodzi m.in. o wolność, równość, demokrację czy państwo prawne), wraz z kilkoma odniesieniami do wartości i praw podstawowych. Podano też przykłady możliwych naruszeń, w tym zagrożenia niezależności sądownictwa.

W trilogach uczestniczył koordynator grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Komisji Budżetowej, europoseł Bogdan Rzońca.

–  Będą pod ten, że tak powiem „osąd praworządności”, podpadać wszystkie państwa i ta ocena będzie – mam nadzieję – sprawiedliwa i obiektywna. Ciekawe jest to, że pozostała kwalifikowana większość głosów w Radzie, a to oznacza, że nie będzie tzw. odwróconej kwalifikowanej większości, gdyby miało dojść do ukarania któregoś z krajów. Do tego ciągnęła lewicowa część Parlamentu Europejskiego. Chciała takiej odwróconej kwalifikowanej większości. To się powiedzmy „lewicy europejskiej”  nie udało. Droga do karania jest drogą, która nie prowadzi do niczego dobrego, ponieważ łamie solidarność europejską. Jeśli miałby to być „bat” na Polskę, Węgry czy na kraje, gdzie rządzi prawica, no to byłoby to niezgodne z traktatami i niezgodne w ogóle z duchem Unii Europejskiej – powiedział europoseł.

Jego zdaniem pozostaje cały czas problem tego w jaki sposób Komisja Europejska będzie realizowała sprawę powiązania unijnych finansów z praworządnością, a tutaj jest sporo niewiadomych. Wejście w życie Wieloletnich Ram Finansowych 2021-2027 wymaga zgody Parlamentu Europejskiego wyrażonej w głosowaniu na forum plenarnym.

Dawid Nahajowski, Bruksela 

drukuj