Funkcjonowanie polskiej branży transportowej w Unii Europejskiej pod znakiem zapytania

Europosłowie Komisji Transportu PE zajmują się tysiącami poprawek zgłoszonymi do Pakietu Mobilności. Wniosek Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, by odłożyć sprawę na później został odrzucony. Przegłosowanie poprawek przez komisję spowoduje, że Parlament Europejski zajmie się sprawą w tym tygodniu.

Propozycje nowych regulacji, które zakładają objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników, wzbudzają wiele kontrowersji w Unii Europejskiej.

– Walka toczy się o całą branżę transportową – mówi ekonomista Mariusz Kękuś.

Polska, a także inne kraje naszego regionu, które sprzeciwiają się tym rozwiązaniom, wskazuje na ich protekcjonistyczny charakter. W propozycjach znajdują się zapisy bardzo niekorzystne z punkty widzenia interesów Polski i polskich firm transportowych.

– Wprowadzenie wymogów dotyczących płacy minimalnej i różnych rozwiązań podnoszących koszty będzie oznaczało, że polskie firmy na unijnym rynku transportowym, które doskonale radzą sobie na nim obecnie, utracą swoją konkurencyjność. Konkurencyjność ujmowaną w sposób kosztowy i cenowy z uwagi na to, że stawki, które obowiązują dziś w Polsce dla pracowników są po prostu niższe – wskazuje ekonomista dr Bartosz Michalski.

Nie trudno zauważyć, że celem przepisów jest ochrona firm transportowych z Niemiec i Francji, które nie wytrzymują konkurencji z polskimi firmami. Regulacje przewidują zmniejszenie liczby wypoczynków w kabinie pojazdu i zmuszenie do wynajęcia hotelu, utrudnienia w wykonywaniu kabotażu oraz objęciu delegowaniem kierowców ciężarówek wykonujących przewozy międzynarodowe.

– Poprzez wprowadzanie określonych rozwiązań prawnych, różnego rodzaju sankcji (bo tak trzeba sobie jasno powiedzieć), doprowadza się do tego, że te kraje nie mają możliwości konkurowania z tymi krajami bogatszymi. Uderza to też w mikro-firmy, których nie będzie stać na zatrudnienie prawnika do implementacji przepisów z innego kraju, ani do tłumaczenia tych przepisów – akcentuje Mariusz Kękuś.

Europosłowie PiS zapowiedzieli walkę z propozycjami przepisów dotyczących przewoźników.

– To pokazuje hipokryzję w działaniu jednolitego rynku. Jesteśmy zwolennikami takiego rynku, ale z jednej strony niemieckie i francuskie supermarkety działają w Polsce bez żadnych ograniczeń, natomiast polskie firmy transportowe napotykają w zachodniej części Europy na niebywałe trudności. Będziemy bronić ich interesów – wskazuje europoseł prof. Ryszard Legutko.

Polscy deputowani próbowali opóźnić prace nad przepisami, które są forsowane pod presją czasu – niecałe dwa miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Na sfinalizowanie prac naciska Komisja Europejska i kraje Europy Zachodniej, głównie Francja i Niemcy, które mówią o walce z dumpingiem socjalnym. Polscy eurodeputowani wykorzystują procedury, by nie dopuścić do przyjęcia przepisów w tej kadencji Europarlamentu. Większość z tysiąca dwustu poprawek złożyli właśnie polscy europosłowie. Jutro podczas rozpoczęcia dwudniowej sesji plenarnej w Brukseli, podejmą próbę usunięcia przepisów z porządku obrad.

TV Trwam News/RIRM

drukuj