Pitera przeprosi PIS
Poseł Platformy Obywatelskiej Julia Pitera ma przeprosić Prawo
iSprawiedliwość za słowa, jakoby były stołeczny radny podejrzewany o pedofilię
należał do PiS. W rzeczywistości radny Łukasz Muszyński był członkiem tej samej
partii co Pitera.
Chodzi o wypowiedź Pitery z 27 stycznia 2011 r. w programie TVN24. Była
pełnomocnik rządu ds. walki zkorupcją stwierdziła, że radny Łukasz Muszyński
"jest w PiS". Mimo wielokrotnych uwag interlokutorów, że radny nie należy do
Prawa i Sprawiedliwości, a jedynie poparł kandydata zgłoszonego przez tę partię
(Muszyński poparł po wyborach samorządowych kandydata na burmistrza dzielnicy
Warszawa-Praga Północ Jacka Sasina), związanego z PiS. Radny podkreślał jednak
przy tym, że bynajmniej nie zamierza występować ze swej partii – czyli Platformy
Obywatelskiej – i że identyfikuje się z programem tego ugrupowania.
W maju ubiegłego roku sąd skazał Muszyńskiego na półtora roku więzienia
wzawieszeniu na cztery lata. Postawiono mu dwa zarzuty: zmuszania do czynności
seksualnych oraz posiadania zdjęć i filmów z pornografią. Mandat radnego wygasł
po uprawomocnieniu się wyroku.
Radni PO zgłosili wniosek do sądu koleżeńskiego o usunięcie Muszyńskiego z
partii – nastąpiło to jednak dopiero 28 stycznia 2011 r., a więc już po
wypowiedzi Pitery w TVN24. Co więcej, decyzja ta była nieprawomocna – radny
odwołał się od niej do sądu administracyjnego. Ostatecznie z partii został
wykluczony dopiero na początku marca ubiegłego roku. Przy czym podstawą nie były
postawione mu zarzuty karne, ale fakt naruszenia ordynacji wyborczej – podczas
kampanii wyborczej w wyborach samorządowych 2010 r. miał na swoich ulotkach
wyborczych umieścić informację, że wraz z jego ulotką przysługuje 20-procentowy
rabat w jednej z warszawskich kawiarni.
Poseł sięgnie do kieszeni
W ocenie mec. Bartosza Kownackiego reprezentującego wsądzie Prawo i
Sprawiedliwość, Julia Pitera wiedziała, że uczestniczy w sporze politycznym, i
celowo przypisywała Muszyńskiemu członkostwo w PiS, aby poniżyć tę partię w
oczach opinii publicznej. – Jako aktywna działaczka mazowieckiej PO musiała mieć
świadomość, że radny był i jest nadal członkiem tej partii. Tym bardziej że
informowały o tym media. Co więcej, jak wynika z wypowiedzi radnego i
podejmowanych przez niego działań, chciał on pozostać członkiem Platformy. Jako
doświadczona parlamentarzystka Pitera musiała również wiedzieć, że radny –
podobnie jak poseł – nie jest związany głosami swoich wyborców i może poprzeć
osobę, którą uważa za kompetentną. Takie poparcie nie oznacza jednak, że
identyfikuje się z tą osobą, a tym bardziej z partią, która wskazała kandydata –
uzasadnia prawnik. Jego zdaniem, słowa Pitery godziły wwizerunek Prawa i
Sprawiedliwości jako partii konserwatywnej iwalczącej zprzestępczością, która w
swoim statucie i programie stawia na wartości rodzinne, chrześcijańskie i
przestrzegania prawa.
Kownacki zwraca też uwagę, że PiS bez skutku występowało do Pitery przed
procesem opolubowne załatwienie sprawy. – Chodziło jedynie o zamieszczenie
sprostowania na stronie internetowej, by uniknąć procesu – tłumaczy.
Ostatecznie Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że doszło do bezprawnego
naruszenia dobra osobistego Prawa i Sprawiedliwości, jakim jest prawo innych
osób do dobrego mniemania otej partii. – Słowa wypowiedziane przez pozwaną były
niezgodne z faktami – podkreślał wuzasadnieniu wyroku sędzia Paweł Pyzio. Wyrok
jest nieprawomocny, pełnomocnik Pitery, mec. Grzegorz Wójtowicz nie wyklucza
apelacji. Twierdzi też, że sąd nie uwzględnił argumentów poseł Pitery, że partia
ma mniejszą ochronę dóbr osobistych iże musi być ona gotowa na szerszą krytykę.
Po uprawomocnieniu się wyroku Julia Pitera ma przeprosić PiS za to, że
wnieuprawniony sposób stwierdziła, iż Muszyński "wybrany zlisty PO, jest wPiS".
Przeprosiny mają się pojawić m.in. na stronie internetowej poseł PO, na
pierwszej itrzeciej stronie stołecznego dodatku "Gazety Wyborczej" oraz wformie
ogłoszenia odczytanego w TVN24 w godzinach największej oglądalności. Jak
tłumaczy mec. Kownacki, powodem zamieszczenia sprostowania w tych mediach jest
fakt, że to właśnie "Gazeta Wyborcza" najczęściej informowała o działaniach
radnego Łukasza Muszyńskiego i jego związkach z PiS, a w stacji TVN24 pozwana
wypowiedziała słowa, które naruszały dobra osobiste PiS.
Takie publiczne przeprosiny będą dla poseł Pitery dość kosztowne – samo
wyemitowanie oświadczenia w TVN24 może kosztować ją nawet kilkadziesiąt tysięcy
złotych.
Anna Ambroziak
