V Niedziela Wielkiego Postu
Chcemy, by świat wokół nas stał się lepszy, by otaczali nas dobrzy ludzie.
Stanie się tak, gdy nauczymy się od Chrystusa umierać z miłości. Gdy staniemy
się lepsi dla innych. Gdy w nas będzie więcej miłości.
[CZYTANIA]
Dzisiejsza Ewangelia opowiada o pielgrzymach – Grekach, można mówić o Żydach
mieszkających w diasporze, czyli poza granicami Palestyny, o poganach
nawróconych na judaizm, ale także o poganach ogólnie, którzy zwracają się z
prośba do Filipa, którego imię posiada brzmienie greckie, co mogło ułatwić im
kontakt: "- Panie, chcemy zobaczyć Jezusa!”. Filip przedstawia tę prośbę
Andrzejowi. Idą razem do Jezusa przedstawiają prośbę i następuje dość długa
przemowa Jezusa. Do kogo ona jest skierowana? Do Greków – Żydów, Greków – pogan,
Apostołów, tłumu, który w pewnym momencie się pojawia? A może do wszystkich!
Co takiego Jezus mówi? Jeżeli wczytamy się w tekst zrozumiemy, że jest to
wprowadzenie w Jego mękę i śmierć, bo tutaj najpełniej wyrazi się miłość Jezusa
do człowieka. "A Ja, gdy nad ziemię zostanę wywyższony, przyciągnę wszystkich do
siebie”. Co mam moc przyciągania? Miłość! Wezwaniem dzisiejszej Ewangelii jest
odkrycie miłości Chrystusa, miłości, która najpełniej wyrazi się na krzyżu, w
oddaniu życia.
Na YouTube w Internecie można zobaczyć historię 6 – letniej dziewczynki,
która wystąpiła w konkursie, w którym można było wygrać dość duże pieniądze,
mówiła tam wiersz o babci, mówiła go bardzo ładnie i wzruszająco. Sala
nagrodziła jej występ oklaskami na stojąco. Nie wygrała tego konkursu, ale
wzbudziła ogromne zainteresowanie. I co się okazało. Ta sześciolatka w
sąsiedztwie ma kolegę głuchoniemego z którym nikt się nie bawił, ona zaczęła się
z nim bawić, poznała go z innymi dziećmi. Postanowiła mu pomóc w leczeniu.
Powiedziała o tym jego mamie. Jego mama odebrała to, że dziecko jest wzruszone
nieszczęściem drugiego dziecka. To miłe, ale nie wiązała z tym żadnych nadziei.
A ta mała dziewczynka wystąpiła w konkursie chcąc zdobyć pieniądze, by je oddać
temu chłopcu, by pomóc w jego leczeniu. Chociaż nie wygrała tych pieniędzy, nie
poddała się wystąpiła w innych konkursach, zwróciła uwagę innych ludzi na tego
chłopca, którzy teraz ofiarują konkretną pomóc.
Opowieść o tej dziewczynce jest bardzo wzruszająca, tam gdzie ona występuje,
opowiadając o wszystkim powoduje, że ludzie są poruszeni jej wrażliwością i
dobrocią. Możemy postawić pytanie: Na ile dzisiaj porusza mnie miłość Chrystusa,
Jego ofiara? Na ile dociera do mnie wiadomość, że umarł za mnie, by dać mi życie
i to życie wieczne?
Czy myślimy o ziarnie, które musi obumrzeć? Raczej cieszymy się owocami. Jest
wiosna, wprawia nas w zachwyt, zachwycamy się tym jak ten świat wokół nas szybko
zaczyna się zielenić, jak wszystko wkoło zaczyna żyć.
Chcemy, by świat wokół nas stał się lepszy, by otaczali nas dobrzy ludzie.
Stanie się tak, gdy nauczymy się od Chrystusa umierać z miłości. Gdy staniemy
się lepsi dla innych. Gdy w nas będzie więcej miłości.
Do kogo Chrystus kieruje swoje słowa w dzisiejszej Ewangelii?
Słowa Chrystusa są skierowane do mnie. Bym moim życiem starał się Go
naśladować. By było we mnie więcej miłości do Boga i drugiego człowieka. Bym
umiał zachwycić się Jego miłością i został przez nią pociągnięty do Niego. Umiał
do Niego przylgnąć.
Dzisiaj wokół nas jest także wielu ludzi, którzy proszą: "Chcemy zobaczyć
Jezusa”. Jest wielu obojętnych, niewierzących, ale i takich, w których sercach
jest ta prośba. Kogo pokazuję im moim życiem? Kogo naśladuję?
Na katechezie dla młodzieży, gdzie była mowa o różnych postanowieniach na
Wielki Post jedna dziewczyna powiedziała: "- Ojcze postanowiłam sobie, że jeżeli
mam czas, nie będę oglądała programu telewizyjnego dłużej niż godzinę. I to
pozwala na oglądnięcie jakiegoś jednego programu, i ta godzina tak szybko mija.
I mam postanowienie, że godzinę się pomodlę. Jak wtedy czas powoli płynie!”.
A ile czasu ja mam na modlitwę? Na ile jest ona moim spotkaniem z Tym, który
mnie tak ukochał, że oddał, życie za mnie? To przecież z modlitwy mam czerpać
siły do tego, by umierać dla tego co małe, egoistyczne, nieważne, niepotrzebne i
nabierać sił, by móc przeżywać moje nieustanne nawrócenie.
W tej homilii pojawia się wiele pytań. Ale to już V Niedziela Wielkiego
Postu, na wiele z tych pytań powinniśmy już dać odpowiedź.
O. Krzysztof Szczygło CSsR
Przełożony Klasztoru Redemptorystów w Truskawcu (Ukraina)
