List otwarty Stowarzyszenia Komunikacji Społecznej SIGNIS-POLSKA w sprawie sporu o możliwość nadawania w systemie naziemnej telewizji cyfrowej dla TV Trwam Widzowie TV Trwam, jako pełnoprawni obywatele zasługują, aby ich głos i potrzeby były brane pod uwagę na równi z innymi. Ze względu na specyfikę tej grupy społecznej, składającej się w dużej mierze z osób starszych, samotnych, chorych, a więc bardziej niż inni zagrożonych wykluczeniem z uczestnictwa w dobrach kultury dostarczanych przez technologię DVB-S, kwestia ułatwienia im dostępności powinna być jednym z priorytetowych wyznaczników przy rozdzielaniu miejsc na multipleksach DVB-T. Nie można również ignorować faktu, że TV Trwam i media związane z Radiem Maryja zostały zbudowane w oparciu o ofiarność ich odbiorców, nie służą celom komercyjnym, mają masowy zasięg i działają z powodzeniem od wielu lat. Decyzja KRRiT o nie przyznaniu miejsca dla TV Trwam na multipleksie 1 (MUX-1) wywołała poczucie krzywdy i niesprawiedliwości w grupie społecznej liczonej w milionach obywateli. W świetle innych decyzji KRRiT oraz dalszego postępowania podmiotów, które miejsce na platformie otrzymały i następnie związały się z głównymi podmiotami komercyjnymi działającymi na rynku, można stwierdzić, że mamy do czynienia z zawężaniem pluralizmu w mediach. Jest to w swej istocie działaniem przeciwnym rozwojowi demokracji i społeczeństwa obywatelskiego, co uważamy za niedopuszczalne. W tym kontekście sprawą niezwykle ważną staje się transparentność procesu decyzyjnego KRRiT, udostępnienie argumentacji jaką się kierowała, dobrowolne poddanie się kontroli uprawnionym do tego instytucjom, szczególnie NIK. Z drugiej strony wyrażona w Sejmie przez Przewodniczącego Rady pod adresem przedstawicieli TV Trwam zachęta do wejścia na drogę sądową nosi znamiona cynizmu. Doświadczenie sprawności polskiego wymiaru sprawiedliwości wskazuje, że prawomocnego orzeczenia można spodziewać się za kilka lat. W imieniu członków Stowarzyszenia Signis-Polska ks. Krzysztof Ołdakowski SJ Rafał Wieczyński Stowarzyszenie Komunikacji Społecznej SIGNIS-POLSKA zostało zatwierdzone przez Konferencję Episkopatu Polski jako organizacja zrzeszająca katolików: świeckich i duchownych zaangażowanych w różnych rodzajach mediów, głównie elektronicznych oraz tych, którym zależy na promocji chrześcijańskiej wizji komunikowania społecznego.

Wydobycie własnych zasobów gazu łupkowego może doprowadzić do "zmiany
sytuacji strategicznej" naszego kraju – mówił Jarosław Kaczyński. Prezes Prawa i
Sprawiedliwości zaznacza, że jest niezwykle istotne ustalenie warunków prawnych
wydobycia gazu tak, by na eksploatacji złóż korzystało państwo polskie.

Podczas zorganizowanej wczoraj przez PiS konferencji poświęconej
poszukiwaniom i eksploatacji gazu łupkowego Jarosław Kaczyński podkreślał, że
zasoby naturalne istotnie wpływają na rozwój ekonomiczny i bogacenie się
społeczeństw. – Wiemy już, że gaz jest, nie wiemy jeszcze do końca, jakie będą
ekonomiczne warunki jego wydobycia. Niezmiernie istotne jest to, w jaki sposób
to zorganizujemy. Jakie będą warunki prawne wydobycia gazu. (…) W jaki sposób
z wydobycia gazu będzie korzystało państwo polskie, a poprzez państwo, polskie
społeczeństwo – mówił Kaczyński. Prezes PiS zauważył, iż eksploatacja odkrytych
złóż gazu w Polsce może "zmienić sytuację strategiczną na naszą korzyść". –
Wiadomo, że zasoby naturalne mogą odegrać, także w Europie, bardzo dużą rolę w
rozwoju ekonomicznym, we wzbogaceniu poszczególnych społeczeństw. Mogą
przyczynić się także do poprawy sytuacji strategicznej poszczególnych państw i z
taką sytuacją mamy do czynienia również w Polsce. Własne zasoby gazu, nawet
wtedy, gdyby starczyło ich tylko na zaspokojenie własnych potrzeb, a wszystko
wskazuje na to, że starczy go na dużo, dużo więcej, to jest zmiana sytuacji
strategicznej na naszą korzyść. Gdyby jeszcze ten gaz można było w jakichś
znaczących ilościach eksportować, to wtedy ta zmiana sytuacji strategicznej
objęłaby całą część Europy – powiedział prezes PiS. Zaznaczył, że "gdyby ten dar
losu" – jakim są odkryte złoża – został zmarnowany – "to po raz kolejny
pokazałoby to coś bardzo niedobrego w naszym życiu społecznym, a przede
wszystkim o naszych elitach, które by po raz kolejny zawiodły".

 Piotr Naimski, w rządzie Prawa i Sprawiedliwości wiceminister
gospodarki odpowiedzialny za politykę energetyczną, podkreślał, że wydobycie
gazu łupkowego "to perspektywa niezwykle optymistycznego rozwoju polskiej
gospodarki". Zaznaczył, że całe przedsięwzięcie z tym związane to nie tylko
kwestia inwestorów, którzy będą gaz wydobywać, a później na ustalonych zasadach
podzielą się zyskami z państwem. – To jest kwestia zbudowania całej otoczki
gospodarczej wokół tej inwestycji. Dobrym przykładem jest tutaj doświadczenie
norweskie. Norwedzy, kiedy odkryli ropę naftową na szelfie u swoich wybrzeży,
nie mieli żadnego doświadczenia w tej dziedzinie. Nie mieli firm, które
produkowały świdry, które po prostu potrafiły współpracować z tymi wielkimi
firmami, które na ten szelf zapraszano – mówił Naimski. Stwierdził, iż Norwegom
cały ten proces zajął "wiele lat", a teraz nowe technologie w przemyśle
wydobywczym są wprowadzane właśnie przez norweskie firmy. – I to nie są te
największe koncerny, które mają koncesje (…). To są dziesiątki firm, które
kooperują z tymi wielkimi. Łatwiej i lepiej, jeżeli będzie się tego typu rzeczy
produkowało i dostarczało z Polski, niż sprowadzało je z Teksasu. To jest
naturalne i oczywiste – dodał Naimski. Były wiceminister gospodarki podkreślał,
iż w kontekście wydobycia gazu łupkowego stoi przed nami jeszcze wiele wyzwań
związanych choćby z budową infrastruktury przesyłowej, magazynów gazu czy też
zmian w prawie. Uczestnicy konferencji zwracali uwagę na szereg komplikacji
biurokratycznych, które dzisiaj doskwierają firmom poszukującym gazu,
dotyczących zwłaszcza konieczności uzyskania różnego rodzaju zezwoleń na różnych
szczeblach administracji tak rządowej, jak i samorządowej. Ekspert ds.
energetycznych, mecenas Krzysztof Kwiecień, ocenił m.in., iż kwestie decyzji w
tych sprawach można byłoby przenieść z samorządów na szczebel centralny – np.
wojewodów. Jacek Wiśniewski reprezentujący firmy poszukujące gazu, członek
zarządu Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego, podkreślał,
że niezwykle istotna jest dobra współpraca pomiędzy firmą poszukującą gazu a
samorządem. Za kluczową kwestię uznał właśnie sprawną komunikację. – Potrzebny
jest projekt komunikacji społecznej adresowany do samorządów i mieszkańców. Bo
często przedsiębiorca nie jest traktowany jako osoba niosąca przekaz neutralny –
mówił Wróblewski, zaznaczając, iż firmy kładą nacisk na edukację – np.
wyjaśnianie, na czym polegają prowadzone poszukiwania. Wróblewski dodał, iż
firmy poszukujące gazu łupkowego są przez samorządy i mieszkańców traktowane
"różnie".

Artur Kowalski

drukuj