Temat zastępczy: Kościół i pieniądze

Bardzo niedobrze, że właśnie teraz temat finansowania Kościoła rozbrzmiał
we wszystkich środkach społecznego przekazu, począwszy od prasy, po radio i
telewizję, a na internecie skończywszy. Tym samym stał się centralnym tematem
Wielkiego Postu, a przecież jest to temat typowo zastępczy. Widać wyraźnie, że
państwo polskie i ci, którzy wzięli odpowiedzialność za życie polityczne i
społeczne, nie mogą sobie poradzić z wyzwaniami i problemami, których
rozwiązania się podjęli. W wielu dziedzinach mamy do czynienia z rozczarowaniem
społeczeństwa i dotkliwym impasem, tworzy się więc zastępcze rodzaje dyskursu
publicznego, by odwrócić uwagę Polaków od tego, co naprawdę ważne, a także od
tego, co zostało zaniechane i zaniedbane, czego do tej pory nie zrobiono i w
najbliższym czasie się nie zrobi.

Kościół katolicki w Polsce został potraktowany jak chłopiec do bicia. Tworzy
się wrażenie, że istnieje przepaść między państwem a Kościołem, jak gdyby ci,
którzy sprawują władzę polityczną, nie mieli z wiarą chrześcijańską i Kościołem
katolickim nic wspólnego. Być może tak właśnie jest, ale przypomnijmy, że od
czasu powstania i rozmaitych przeobrażeń Unii Wolności, Unii Demokratycznej i
Platformy Obywatelskiej wszystkie te gremia, ich twórcy i członkowie, bardzo
chętnie podszywali się pod Kościół oraz korzystali ze wsparcia części biskupów i
duchownych. W ostatnich latach PO zorganizowała rekolekcje wielkopostne
przeznaczone dla swoich członków, chętnie chwaliła się i chełpiła kościelnymi
kontaktami, a teraz okazuje się, że była to doraźna i koniunkturalna gra
pozorów, gdyż faktyczne intencje wielu jej członków mają niewiele wspólnego z
działaniami dla dobra wiary chrześcijańskiej i Kościoła.

Trzeba podkreślić, że bardzo często tzw. finansowanie Kościoła to nic innego,
jak jeszcze jedna forma – i to bardzo dobrze sprawdzona – skutecznej pomocy
kierowanej do najbardziej potrzebującej części społeczeństwa, a także pomocy,
której celem jest zachowanie i ocalenie naszego dziedzictwa kulturowego,
duchowego i narodowego. Państwo nie ma innych znaczących dochodów i pieniędzy
niż te, które pochodzą z podatków obywateli. A zdecydowana większość obywateli,
a więc i podatników w Polsce, to ludzie wierzący, katolicy. Wobec tego ogromna
większość pieniędzy, którymi dysponuje państwo, musi być wydawana z pożytkiem i
korzyścią dla tych, którzy te pieniądze wnoszą do wspólnego funduszu. Kościół
wspiera wiele dzieł dobroczynnych, wchodzi w najtrudniejsze obszary pomocy
chorym i cierpiącym, potrzebującym pomocy hospicyjnej czy terapii, których inni
nie chcą się podejmować. Kościół więc pod wieloma względami wyręcza państwo. Gdy
dokonamy uczciwego porównania, na pewno korzyści zdecydowanie przeważają nad
wydatkami.

Odpis podatkowy na rzecz Kościoła to rodzaj finansowania istniejący w wielu
innych państwach. Zwróćmy uwagę, że rozwiązanie zaproponowane w Polsce jest
ponad trzy razy niższe niż w sąsiednich Niemczech. To przypomina sprawę z cenami
benzyny – wmawia się nam, że w Polsce jest najtańsza. Owszem, w Niemczech
benzyna jest o kilkadziesiąt groszy droższa, ale jednak nie płaci się za
autostrady i korzysta z bardzo wygodnej sieci dróg i połączeń na terenie całego
kraju. A u nas?

Środki społecznego przekazu, szczególnie te, które są na usługach rządzących,
wprowadzają i podtrzymują zamęt. Dobrze by było, aby jak najrychlej przyszło
opamiętanie i aby rządzący pozwolili Kościołowi godnie wypełniać swoją misję.
Bywały już bowiem rządy, które odchodziły w ogromnej niesławie jako te, które
nie potrafiły sprostać słusznym oczekiwaniom i powinnościom, miały natomiast
swój nieszczęsny udział w skłócaniu i dzieleniu społeczeństwa.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski
 


Autor jest biblistą, konsultorem Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu
Religijnego, profesorem UKSW, przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich.

drukuj