Pieniędzy może być mniej

Premier Donald Tusk zapowiedział wczoraj, że priorytetem rządu będą
starania, by w ramach Unii Europejskiej utrzymano projekt unijnego budżetu na
lata 2014-2020, który w połowie ubiegłego roku zaproponowała Komisja Europejska.
Unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski – zaznaczając, że sam także
opowiada się za podtrzymaniem tych propozycji – nie wykluczał wczoraj w Sejmie,
że ostateczne uzgodnienia w sprawie budżetu mogą zakończyć się tym, że Polska
dostanie jednak mniej pieniędzy.

O procesie negocjacji na temat unijnego budżetu, który w tym roku wejdzie w
decydującą fazę, Donald Tusk rozmawiał wczoraj ze swoim partyjnym kolegą
Januszem Lewandowskim. – To jest ten moment, kiedy po prezydencji Polska
przestała być krajem neutralnym, współrozstrzygającym w różnych sporach w Unii
Europejskiej, a staje się znowu podmiotem dbającym także o swoje interesy, a nie
tylko o ogólnoeuropejskie – mówił wczoraj premier Tusk. Zaznaczył, że rozmowy na
temat unijnego budżetu nie będą łatwe. – Pamiętają państwo te nasze zobowiązania
o 300 miliardach złotych, w tej perspektywie te negocjacje właśnie pod
auspicjami prezydencji duńskiej ruszają. Wiemy, że nie będą łatwe, ale po
dzisiejszym spotkaniu z komisarzem Lewandowskim i jego zespołem mogę powiedzieć,
że Polska będzie mieć w tych negocjacjach dość poważne argumenty – dodał Tusk.
Według premiera, sytuacja jest taka, że mimo starań państw płatników netto do
unijnego budżetu, 18 państw Unii Europejskiej opowiada się za utrzymaniem
unijnego budżetu w kształcie zaproponowanym w czerwcu ubiegłego roku przez
Komisję Europejską. – Ale negocjacje nie będą łatwe, bo głos tych, którzy płacą
netto, waży zawsze więcej, niż tych, którzy biorą – dodał Tusk. Z czerwcowego
projektu Komisji Europejskiej w sprawie unijnej perspektywy finansowej na lata
2014-2020 wynika, że Polska może otrzymać 80 miliardów euro. Ta kwota to 300
miliardów złotych, których wywalczenie z Unii – podczas kampanii wyborczej –
obiecali politycy Platformy Obywatelskiej. Ostatnio jednak minister rozwoju
regionalnego Elżbieta Bieńkowska mówiła już o mniejszej kwocie – 72 miliardów
euro. Komisarz Lewandowski po czwartkowej debacie o unijnym budżecie z
senatorami i po rozmowie z premierem Tuskiem, podczas wczorajszego spotkania z
sejmową Komisją do spraw Unii Europejskiej ocenił, że kwota z budżetu unijnego,
która przypadnie Polsce, może być ostatecznie niższa od przewidzianej w
projekcie Komisji Europejskiej. – Polska ma jedną czwartą wszystkich środków na
spójność w tym budżecie i ma jedną dziewiątą całego budżetu. Wchodzimy w
niezwykle trudny okres negocjacji, które zakończą się pewnie mniejszym budżetem
(…). Sztuka negocjacji będzie bardzo ważna. Wiadomo, że w tej chwili w tak
założonym budżecie jest więcej niż 300 miliardów. Zobaczymy, jaki będzie
ostateczny wynik negocjacji. Jeżeli Europa zostanie zwarta – dlatego Polska musi
pracować na rzecz zwartości, bardzo mocno i przy każdej okazji – to sądzę, że
będziemy mieli stabilne finansowanie, Polska będzie miała stabilne finansowanie
do roku 2020 – mówił podczas posiedzenia komisji Lewandowski. Na potrzebę
wsparcia propozycji KE z połowy ubiegłego roku zwracała uwagę Lewandowskiemu
wiceprzewodnicząca Komisji ds. Unii Europejskiej była minister spraw
zagranicznych Anna Fotyga. – 29 czerwca ubiegłego roku Komisja Europejska
przedstawiła swoją propozycję budżetową. Teraz pan stwierdził, że
przypuszczalnie efektem negocjacji będzie mniejszy budżet. Myślę, że nie
należałoby na tym etapie wypowiadać się w ten sposób. Wolałabym, żebyśmy jednak
mówili o utrzymaniu przynajmniej propozycji Komisji Europejskiej, chociaż
rzeczywiście po aktywności propozycji legislacyjnych po 29 czerwca ze strony
Komisji Europejskiej mam spore wątpliwości – powiedziała Fotyga. Lewandowski
potwierdził, że projekt budżetu KE ma jego poparcie. Unijny komisarz
poinformował, że w czerwcu odbędzie się szczyt UE dotyczący przyszłego budżetu,
a ostateczne negocjacje w tej sprawie mogą nastąpić pod koniec 2012 roku. Nie
wykluczył jednak, że uzgodnień co do kształtu ram finansowych nie uda się
zakończyć w tym roku.

Artur Kowalski

 

drukuj