Dać prowadzić się Bogu

Z ks. bp. Markiem Solarczykiem, nowym biskupem pomocniczym
warszawsko-praskim, rozmawia Sławomir Jagodziński.

Rozpoczyna Ksiądz Biskup swoją posługę w czasie, gdy w naszej Ojczyźnie
nasiliły się głosy antyklerykalne, znowu zaatakowany został krzyż, następuje
próba oderwania Polski od korzeni chrześcijańskich. Czy odbiera to Ekscelencja
jako jakiś znak czasu na swoją drogę biskupiego pasterzowania?

– Każdy czas ma swoje wyzwania, które w pewien sposób pokazują drogę ludziom
Kościoła. Zawsze chodzi o przełożenie Ewangelii na współczesny język i
współczesne warunki. Czasy trudne zawsze powinny nas mobilizować do jeszcze
większej troski o budowanie królestwa Pana Boga i obronę tego wszystkiego, co
Boże. Taka, a nie inna sytuacja w Ojczyźnie wskazuje, że Pan Bóg ma na pewno
jakiś zamysł również dla mnie osobiście. Odnosząc się do walki z krzyżem, której
ostatnią odsłoną jest próba zdjęcia tego znaku z sali sejmowej, trzeba
przypomnieć przede wszystkim jedno: nie chodzi tu jedynie o jakiś element, który
jest tylko symbolem. Za nim kryje się bardzo bogata rzeczywistość duchowa, która
tym bardziej wymaga troski, wymaga pielęgnowania i przypominania. To
rzeczywistość uczestniczenia w wielkiej tajemnicy Bożej Miłości i działania Boga
w świecie.

Wybrane przez Księdza Biskupa zawołanie niesie wiele optymizmu:
"Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy" (Omnia possibilia credenti).

– To te same słowa z Ewangelii według św. Marka, które wybrałem ponad 19 lat
temu, aby umieścić na obrazku prymicyjnym. Stają się one teraz moim zawołaniem
biskupim, ponieważ od początku mojego kapłaństwa niemal każdego dnia na nowo
odczytuję, co znaczy, że rzeczywiście wiara jest fundamentem wszystkiego.
Optymizm płynie z mocy Boga, pokory wobec tego, co Pan Bóg czyni, oczywiście z
wykorzystaniem ludzkich sił i zdolności. Najważniejsze to dać prowadzić się Panu
Bogu.
Przez święcenia biskupie wchodzę w pełnię sakramentu kapłaństwa. Pragnę być tym,
kto wprowadza ludzi w tajemnicę Pana Boga, a w jakiej formie, w jakim czasie, w
jakich sytuacjach, to trudno dziś nawet sobie wyobrazić i zaplanować. Biorąc pod
uwagę moje doświadczenia kapłańskie, nawet nie próbowałbym. I tak Pan Bóg robi
to w ogromnej większości inaczej, niż byśmy się tego spodziewali.

Pełniąc różne funkcje jako kapłan, od 18 lat uczy Ksiądz Biskup
katechezy w Liceum i Gimnazjum im. Króla Władysława IV na warszawskiej Pradze.
Skąd taka wierność posłudze katechetycznej w tej szkole?

– Zaczęło się bardzo prosto. Jako wikariusz w parafii uczyłem w tej szkole przez
11 lat. Gdy zostałem wicerektorem w seminarium duchownym, postanowiłem
kontynuować tę posługę, aby doprowadzić do matury moich uczniów. A potem już tak
zostało. Gdy wróciłem jako proboszcz do parafii katedralnej, ten kontakt nawet
formalnie nadal był uzasadniony. Muszę wyznać, że dużo się uczę od tej młodzieży
i wiele zawdzięczam jej i profesorom, z których kilku to moi wychowankowie.
Jednocześnie myślę, że to jest obopólna wymiana dóbr i wielu życzliwości.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj