Sąd oceni śledztwo

W czwartek przed Sądem Rejonowym w Opolu zeznawał Antoni Klusik, działacz
Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej, świadek zdarzenia. Wskazał, że do
materiału dowodowego śledztwa nie wykorzystano zdjęć wysokiej rozdzielczości,
które są w stanie pokazać twarze napastników.
Opolski sąd rozpatrzy zażalenie Antoniego Klusika na umorzenie postępowania
przez prokuraturę odnośnie do zajść pod Pałacem Prezydenckim z 15 sierpnia 2010
roku. Działacz OSPN razem z bratem – Janem, uczestniczył wówczas w modlitwie
przed krzyżem ustawionym na pamiątkę ofiar katastrofy smoleńskiej. Zgromadzeni
zostali zaatakowani przez grupę agresywnych, rosłych mężczyzn. Jan Klusik doznał
obrażeń, kiedy osłaniał jedną z kobiet. Związek tego zdarzenia z jego śmiercią
miesiąc później wykluczyła prokuratura. Problem w tym, że umorzono jednocześnie
śledztwo dotyczące sprawców tego pobicia. Na to nie godzi się Antoni Klusik,
który jest przekonany, że prokuratura nie wykorzystała wszelkiego możliwego do
uzyskania materiału dowodowego.
Na czwartkowym niejawnym posiedzeniu sąd odczytał pismo prokuratora Jacka
Mikłuszki z Prokuratury Rejonowej w Opolu, który podtrzymywał swoje stanowisko
odnośnie do umorzenia śledztwa. Następnie dokonano wysłuchania Klusika, który
ustosunkowywał się do zawartych w nim wyjaśnień. – Przede wszystkim bardzo
dobitnie zwróciłem sądowi uwagę, że prokurator systematycznie pomija kwestię
możliwości pozyskania wyraźnych zdjęć z miejsca zdarzenia – informuje Klusik.
Dodaje, że w swoim zażaleniu zaprezentował wiele przykładowych fotografii sprzed
Pałacu Prezydenckiego oraz zeznania kolegów na temat obecności w tym czasie
nieoznakowanego samochodu z kilkunastometrowym wysięgnikiem, na którym
umieszczono kamery oraz inne instrumenty służące do obserwacji. – Było to
umieszczone znacznie bliżej niż kamery systemu ochrony pałacu prezydenta.
Powiedziałem, że tymi sprawami zajmuję się zawodowo i nikt mnie nie przekona, że
zrobione są tylko takie zdjęcia, na których nie można rozpoznać sprawców – mówi
Klusik. Jego zdaniem, równie ważne dla wyjaśnienia sprawy są nagrania z kamer
wchodzących w skład systemu ochrony pałacu, które pracują w reżimie
automatycznym. – Działają na zasadzie czujników ruchu i same się uruchamiają w
przypadku jakiegoś zdarzenia. Kiedy coś się dzieje, kamera natychmiast to
fotografuje, robi przybliżenie, na którym widać tęczówkę oka nocą. W ten sposób
zakwestionowałem w sądzie zdjęcia pozyskane przez prokuraturę – zaznacza.
Ogłoszenie postanowienia sądu w sprawie złożonego przez Klusika zażalenia
zaplanowano na przyszły czwartek.

 

Jacek Dytkowski

drukuj