Niech rozstrzygnie Sąd Najwyższy
Z Dariuszem Barskim, byłym zastępcą prokuratora generalnego i posłem
elektem Sejmu VII kadencji, rozmawia Maciej Walaszczyk
Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna oświadczył, że zarówno Pan, jak i inny
prokurator w stanie spoczynku Bogdan Święczkowski, który również dostał się do
Sejmu, nie możecie łączyć mandatu prokuratora z mandatem poselskim. W tej
sprawie konsultował się z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. Jak Pan
to komentuje?
– Spodziewałem się tego i nie jestem tym w żaden sposób zaskoczony. Mam
wrażenie, że dzisiejsza uchwała Krajowej Rady Prokuratury została wydana pod to
oświadczenie, które złożył marszałek Schetyna.
Uważa Pan, że to próba "utrącenia" Panów jako osób niewygodnych dla obozu
rządowego?
– To na pewno próba ingerencji w wynik demokratycznych wyborów. Takie
postawienie sprawy eliminuje mnie z życia publicznego jako wybranego w
demokratycznych wyborach posła.
Jest Pan przecież z wykształcenia prawnikiem. Czy startując w wyborach, miał
Pan świadomość, że nagle okaże się, iż łamie Pan Konstytucję? Tak w swojej
wczorajszej uchwale uznała Krajowa Rada Prokuratury.
– Oczywiście przed startem w wyborach głęboko przeanalizowałem przepisy prawa w
tej materii. Konsultowałem to także z moimi kolegami prawnikami. Żaden z nich
nie miał wątpliwości, że w razie zdobycia mandatu nie muszę zrzekać się funkcji
prokuratora w stanie spoczynku. Gdybym miał instrument prawny dający mi
możliwość zrzeczenia się stanu spoczynku, to bym go rozważył i nie byłoby o co
kruszyć kopii. Natomiast jest to sytuacja o tyle klinczowa – i dokładnie zdają
sobie z tego sprawę osoby, które podnoszą te argumenty – że chodzi tylko o to,
byśmy nie byli w Sejmie.
A jakie są konkretne przepisy, które utwierdziły Pana w tym przekonaniu?
– Chodzi o artykuł 65a ustawy o prokuraturze oraz artykuł 30 ustawy o
wykonywaniu mandatu posła i senatora. Rozpatrując tę sprawę, należy sięgnąć do
tych dwóch ustaw. Przede wszystkim zrzeczenie się nie dotyczy prokuratora w
stanie spoczynku. Nawet gdybym chciał złożyć takie oświadczenie, nie mam żadnej
podstawy prawnej do tego, by tak się stało. Nie mam takiej możliwości i nie mogę
wybrać między mandatem poselskim a funkcją prokuratora w stanie spoczynku. Taką
możliwość ma tylko prokurator w stanie czynnym. Przygotowuję właśnie pismo do
prokuratora generalnego, w którym pytam, na jakiej podstawie mam się zrzec
funkcji prokuratora w stanie spoczynku.
We wrześniu ta sama Krajowa Rada Prokuratury w uchwale w sprawie udziału w
działalności politycznej prokuratorów kandydujących do parlamentu uznała, że
obecnie obowiązujące przepisy ustawy o prokuraturze stanowią, iż prokurator w
stanie spoczynku wybrany do parlamentu nie musi się zrzekać prokuratorskiego
stanowiska ani przysługującego mu uposażenia. O co tutaj chodzi?
– Ta sytuacja kompromituje to gremium. Teraz KRP uważa, że poprzednia uchwała
była wydana na czas wyborów. W związku z tym mamy rozumieć, że w czasie kampanii
obowiązuje inne prawo niż po jej zakończeniu? We wrześniu Rada uznała, że w
razie dokonania wyboru jako prokurator w stanie spoczynku nie tracę mandatu, bo
tak stanowi ustawa. To cytat z uchwały, od której dziś pan Zalewski się
odżegnuje, a w swoim kuriozalnym uzasadnieniu KRP stwierdziła, że była ona
wydana "na czas wyborów". Przecież to oczywiste kpiny i mówię to jako prawnik.
Gdybym znał dzisiejszą interpretację KRP, to co najmniej wszystkim potencjalnym
wyborcom, z którymi się spotykałem podczas kampanii wyborczej, mówiłbym, że
istnieje takie zagrożenie i ktoś będzie chciał wyeliminować mnie z parlamentu.
Od 2001 do 2010 roku, nieprzerwanie, posłem był Zbigniew Wassermann, który
wcześniej był czynnym prokuratorem.
– Wspomniany przepis 65a dotyczy właśnie prokuratorów w czynnej służbie. O
takiej sytuacji mówiła właśnie interpretacja uchwały z 22 września.
Odwołają się Panowie od tej decyzji?
– Tak, wszystko rozstrzygnie Sąd Najwyższy, do którego złożymy zażalenie na taką
decyzję i sprzeczność, jaką zawierają te dwie wykluczające się uchwały KRP. Na
razie nie wykonujemy żadnych ruchów, nie będziemy się zrzekać mandatów i jeżeli
marszałek Sejmu stwierdzi wygaśnięcie naszych mandatów, to odwołamy się od tej
decyzji. Sąd Najwyższy ma 7 dni ma podjęcie decyzji w naszej sprawie.
Dziękuję za rozmowę.
