Różańcowa krucjata ocaliła Austrię

"Gdyby nie modlitwa, gdyby nie mnóstwo składanych w Austrii do modlitwy
rąk, nie osiągnęlibyśmy tego. To Matka Boża pomogła nam w uzyskaniu traktatu
pokojowego" – powiedział kanclerz tego kraju Julius Raab o podpisanym w 1955 r.
dokumencie gwarantującym państwu austriackiemu niezawisłość oraz wycofanie z
jego terytorium obcych – w tym sowieckich – wojsk. Dzięki zainicjowanej po II
wojnie światowej przez franciszkanina o. Petrusa Pavlicka Pokutnej Krucjacie
Różańcowej Austria wymodliła sobie niezależność, a tym samym wybawienie z
komunistycznej niewoli.

Po zakończeniu działań wojennych na frontach II wojny światowej w 1945 r.
Austrię spotkał podobny los jak Niemcy. Państwo zostało podzielone przez
aliantów na cztery strefy okupacyjne: amerykańską, brytyjską, francuską i
sowiecką. Związkowi Sowieckiemu przypadła najbogatsza część kraju – Dolna
Austria. Sowieci szybko przystąpili do zaprowadzania tam swoich porządków, w tym
wywożenia maszyn przemysłowych i niszczenia gospodarki, traktując podległe im
tereny jak zdobycz wojenną. Ponure widmo dziesięcioleci spędzonych pod okupacją
czerwonego najeźdźcy stawało się coraz bardziej realne. Wszystko wskazywało na
to, że w obrębie jednego kraju wkrótce nastąpi podział na dwa antagonistyczne
wobec siebie państwa: kapitalistyczny zachód i komunistyczny wschód. W takich
okolicznościach 2 lutego 1947 r. franciszkański zakonnik o. Petrus Pavlicek,
zafascynowany objawieniami Matki Bożej w Fatimie, powołał w Wiedniu do życia
Pokutną Krucjatę Różańcową.

Austriacka odpowiedź na Fatimę
Otto Pavlicek w młodości przechodził poważny kryzys wiary, a nawet wystąpił z
Kościoła. Nawrócił się już jako dojrzały mężczyzna w wieku 35 lat. Wtedy też
odczuł powołanie do kapłaństwa. Wstąpił do zakonu franciszkanów i przyjął imię
Petrus. Podczas II wojny światowej został powołany do służby sanitarnej i w 1944
r. znalazł się w potężnym obozie dla jeńców wojennych niedaleko Cherbourg we
Francji. Tam po raz pierwszy dowiedział się o objawieniach Matki Bożej w
Fatimie. To, co przeczytał na ich temat w przekazanej mu przez współwięźnia
małej książeczce, poruszyło go do głębi. Rok po wojnie o. Pavlicek powrócił do
Austrii. Sytuacja, jaką zastał, napełniła go smutkiem i wielką troską. Kiedy w
położonym w środkowej Austrii mieście Mariazell powierzał Bogu dalsze losy
swojej Ojczyzny, a szczególnie jej część znajdującą się w komunistycznym
władaniu, usłyszał wewnętrzny głos, w którym rozpoznał Maryję: "Zróbcie to, co
wam powiem, a będziecie mieli pokój" – powiedziała mu. W odpowiedzi na to
wezwanie w ciągu następnych miesięcy dojrzał w nim plan, aby utworzyć wspólnotę
ludzi codziennie odmawiających Różaniec w intencji odzyskania pełni
niepodległości przez Austrię. Kiedy udało mu się zebrać około 500 osób, poprosił
o zgodę na prowadzenie krucjaty władze kościelne. Biskupi nie tylko wyrazili
swoją aprobatę dla jego inicjatywy, ale aktywnie włączyli się w jej
propagowanie. Liczba członków Pokutnej Krucjaty Różańcowej szybko rosła. Do
końca 1950 r. wynosiła ona 200 tys., dwa lata później – 340 tys., a w maju
przekroczyła pół miliona. Realizując wezwanie skierowane do ludzi przez Matkę
Bożą w Fatimie, o. Petrus jeździł po kraju, nawołując swoich rodaków do pokuty,
modlitwy i nawrócenia. Szacuje się, że w kluczowym momencie negocjacji
prowadzonych w sprawie wycofania obcych wojsk z Sowietami, w ramach krucjaty
modliło się nawet 10 proc. Austriaków. Co ważne, krucjatę wsparli również
rządzący politycy. Różaniec odmawiali więc kanclerz Leopold Figl i jego następca
Julius Raab. Równolegle odbywały się procesje przebłagalne, tzw. procesje
światła, w których brały udział niezliczone tłumy wiernych. W tym samym czasie
prowadzono negocjacje z Rosjanami, które długo nie przynosiły rezultatu.
Sowieci, nie chcąc utracić ze strategicznego punktu widzenia bardzo ważnego
rejonu w Europie, odpowiadali stanowczym "nie".

Odpowiedź Matki Bożej
Modlitewna ofensywa przyniosła w końcu rezultaty. Stała się bowiem rzecz dotąd
niespotykana. 13 kwietnia 1955 r., a więc w rocznicę objawień fatimskich i po
siedmiu latach modlitewnej krucjaty, Sowieci nagle zmienili zdanie. Zgodzili się
na podpisanie traktatu, w myśl którego rezygnowali z zajmowanej części Austrii i
rozpoczęli wycofywanie swoich wojsk. – Niemożliwością wydawało się wówczas to,
że Austria tak szybko odzyska wolność. Dlatego kiedy prowadzący rozmowy z
Sowietami kanclerz Julius Raab i pełniący obowiązki minister spraw zagranicznych
Leopold Figl wrócili z Moskwy z tak pomyślną nowiną, byli przekonani o
nadzwyczajnym działaniu Boga i Matki Przenajświętszej – wspomina Helmut Felder.
W czasie kiedy o. Pavlicek ogłosił rozpoczęcie krucjaty, miał zaledwie 9 lat,
ale dobrze pamięta błagalne procesje przechodzące ulicami Wiednia, w których
brali udział najwyżsi przedstawiciele władz austriackich. I chociaż wówczas nie
rozumiał z tego zbyt wiele, to z perspektywy czasu stało się dla niego
oczywiste, że Austriacy swoją wolność zawdzięczają modlitwie. – Po II wojnie
światowej wiele innych państw również zostało przyłączonych do Związku
Sowieckiego, jednak ich mieszkańcy nie mieli tyle szczęścia, co Austriacy –
dodaje Felder. Opisuje nastrój, jaki wówczas zapanował w całym kraju: – Radość
Austriaków była ogromna. We wszystkich kościołach nieprzerwanie przez trzy dni i
trzy noce biły dzwony – wspomina. W modlitwach dziękczynnych wzięli udział
wszyscy członkowie rządu. Prowadzący je osobiście kanclerz Julius Raab dawał
wyraz wdzięczności Matce Bożej, wypowiadając słowa: "Jesteśmy wolni! Dziękujemy
Ci za to, Maryjo!". Dowodem na nadprzyrodzone działanie Matki Bożej jest to, że
do dziś nie udało się znaleźć żadnego innego racjonalnego wytłumaczenia,
dlaczego Rosjanie wtedy ustąpili. Tym bardziej że do tamtego momentu komuniści
ani razu dobrowolnie nie zwrócili wolności krajowi, w którym rządzili.

Różaniec sprawą narodową Niemiec
– Po tym, kiedy cel modlitewnej krucjaty został osiągnięty, o. Petrus Pavlicek
zaczął się zastanawiać, jakie mają być jej dalsze losy i czy aby istnieje
konieczność prowadzenia jej nadal. Wtedy radą posłużył mu ówczesny biskup
Fatimy: "Ojcze Petrusie – zwrócił się do niego – to, co robił ksiądz dla
Austrii, proszę teraz robić dla całego świata" – wspomina Traude Gallhofer
pracująca w Centrali Wspólnoty Modlitewnej dla Kościoła i Świata w Wiedniu,
będącej kontynuacją dzieła o. Pavlicka. Postulat kontynuowania modlitw o pokój
był tym bardziej uzasadniony, że komuniści nadal zajmowali dużą część Europy,
istniała realna groźba konfliktu nuklearnego, Kościół zaś cierpiał ciężkie
prześladowania. Pokutna Krucjata Różańcowa przeniosła się także na inne państwa,
m.in. na Niemcy. Tamtejsze środowiska katolickie, widząc niezwykły obrót spraw u
swojego południowego sąsiada, również sięgnęły po różaniec. W roku 1961, kiedy
powstawał mur berliński, z okazji święta Matki Bożej Fatimskiej na wspólnej
modlitwie różańcowej w Weingarten w Badenii-Wirtembergii zgromadziło się 80 tys.
wiernych. Kazanie wygłosił wówczas późniejszy biskup Ratyzbony ks. prof. Rudolf
Graber. Nawołując do modlitwy w intencji Ojczyzny, mówił do zgromadzonych:
"(…) kult maryjny nie jest sentymentalną formą modlitewnych rozważań, ale
sprawą całego narodu". Równocześnie wezwał do przyłączania się do Pokutnej
Krucjaty Różańcowej, przez którą Austriacy tak wiele wymodlili dla swojego
kraju. W następstwie jego apelu z Niemiec Zachodnich zaczęły napływać zgłoszenia
osób chcących wziąć udział w krucjacie. Zgłaszało się nawet 20 tys. osób
dziennie, a w czasie trwania krucjaty zapisało się do niej ponad milion osób z
całych Niemiec. Kilkadziesiąt lat później doszło do wycofania wojsk ZSRS, upadku
muru berlińskiego i zjednoczenia Niemiec.

Trwanie na modlitwie
Ojciec Petrus Pavlicek zmarł w 41. rocznicę swoich święceń kapłańskich, 14
grudnia 1982 roku. Obecnie toczy się jego proces beatyfikacyjny. Jego następcą i
duchowym opiekunem Pokutnej Krucjaty Różańcowej został o. Benno Mikocki (OFM).
Centrala Wspólnoty Modlitewnej za Kościół i Świat mieści się w Wiedniu. –
Aktualnie nasza wspólnota liczy około 700 tys. osób w 132 krajach świata – mówi
o. Mikocki. Biorą w niej udział również Polacy. Z danych centrali wynika, że w
naszym kraju w różańcowej krucjacie uczestniczy ok. 100 tys. osób. Duchowe
dzieło wspiera czasopismo "Bettendes Gottes Volk" (Modlący się lud Boży), które
ma pomagać modlącym się w pogłębianiu wiary. Członkowie krucjaty ofiarują swoją
modlitwę w dwóch głównych intencjach: za Kościół i o nawrócenie ludzi do Boga,
co jest warunkiem pokoju na świecie. – Kierujemy się słowami Ojca Świętego bł.
Jana Pawła II, który powiedział, że nie jest możliwy pokój między ludźmi, jeśli
nie będą oni żyli w zgodzie z Panem Bogiem – podkreśla o. Mikocki. Zwraca
również uwagę, że modlitwa obejmuje takie problemy współczesnego świata, jak
chociażby kryzys gospodarczy. – W przeciągu tych kilkudziesięciu lat w naszej
modlitewnej krucjacie właściwie nic się nie zmieniło. Zmieniają się tylko
problemy, z którymi musi borykać się Kościół i świat. I to o pomoc w ich
rozwiązaniu modlą się obecnie członkowie naszej wspólnoty – wyjaśnia Traude
Gallhofer.

Świadectwo wolnego narodu
Kanclerz Austrii Julius Raab dobrze wiedział, że w przyszłości znajdą się
historycy i politolodzy, którzy pokojowe wycofanie się czerwonoarmistów z
okupowanego przez nich terytorium Austrii będą tłumaczyli na wiele innych
sposobów, a nie wstawiennictwem Matki Bożej: "Już widzę tych światłych, którzy
po swojemu wyjaśniają ten fenomen" – przewidywał kanclerz. A jego poprzednik – w
chwili podpisania traktatu w 1955 r. minister spraw zagranicznych – Leopold Figl
10 września 1955 r. podczas dużych uroczystości dziękczynnych mówił: "My
wszyscy, jakeśmy się tu zgromadzili, którzy z pokorą i jednocześnie dumą
przyznajemy się do bycia katolikami, chcemy dać świadectwo potężnej mocy
modlitwy. Przed ośmioma laty byliśmy niewielką, zaledwie dziesięciotysięczną
wspólnotą, która zjednoczyła się po to, aby codziennie modlić się na różańcu o
wolność i pokój dla Austrii. Wówczas chętnie przyjąłem zaproszenie do tej
krucjaty. Przez osiem lat, rozważając tajemnice różańcowe, z ciężkim sercem
błagaliśmy Boga, aby zechciał nam zwrócić wolność i niepodległość. Nasze prośby
zostały wysłuchane. Dziś możemy z radością odmawiać Różaniec, dziękując Bożej
Opatrzności za wysłuchanie naszych błagań i za to, że możemy tak – jak to było
zawsze – powiedzieć: Jesteśmy wolnym narodem".
 

Bogusław Rąpała

drukuj