Ewangelia
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło
Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu.
I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: "Oto siewca wyszedł siać. A gdy
siał, niektóre ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne
padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo
gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie
miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły
je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie
sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha".
Mt 13, 1-9
***********************
Opowieść o Bożej cierpliwości
Cierpliwość to rzadka cnota. Dziś można za pomocą jednego przycisku w komputerze czy pilocie zwiększać zakres obserwowanej rzeczywistości. Bez wysiłku i bez zbędnych ceregieli. Ludzie nie lubią celebrować chwili. Skutek ma być natychmiastowym efektem działania. Nie ma czasu na zwlekanie, jałowe dywagacje, zasady. Bo wszystko kosztuje.
Święty Paweł pisał w swoim słynnym hymnie, tak chętnie wybieranym przez narzeczonych podczas uroczystości zaślubin, o miłości, która „cierpliwa jest”. Miłość potrafi czekać (oni rzadko), wypatrywać, karmić się tęsknotą. Jest w niej mądrość siewcy, który nie spodziewa się plonu zaraz po wrzuceniu ziarna w rolę. Wie, że musi ono najpierw obumrzeć. Jest świadom, że on daje swój trud, ale to Bóg obdarowuje życiem. Że całe życie jest w istocie utkane z okruchów czekania…
Świat dziś goni, popędza, nie daje czasu na myślenie, spycha na płyciznę. Aby dalej, mocniej, intensywniej!… Mało kto dostrzega, że obok jest przepaść. I że łatwo w nią wpaść.
Co by było, gdyby Bóg nie był cierpliwy? Ilu z nas by pozostało? Ile szans na nawrócenie zmarnowaliśmy? Jak często słowo Chrystusa, po brzegi przecież wypełnione życiem, padło na posadzkę kościoła, potem zaś zostało rozniesione na butach tych, którzy przecież przyszli po Życie? Wybrali jego namiastkę…
Cierpliwość jest siostrą miłosierdzia. Przypowieść o siewcy to opowieść o Bożej cierpliwości. To także historia o różnych odcieniach ludzkiej obojętności. „Otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją” – mówi do nas Chrystus. Można nieświadomie, przez lekkomyślne życie, zamknąć się w obojętności, schronić pod skrzydłami obłędnej ideologii, odciąć się od świata, bliźnich i patrzeć tylko w siebie. Zadziwiające, że człowiek jest w stanie wymyślić milion powodów, użyć w dyskusji absurdalnych argumentów, aby tylko uzasadnić swój egoizm i chęć postawienia się ponad prawdą za wszelką cenę. Bez trudu, za pomocą wszechobecnych mediów można dziś wdeptać w błoto Boże słowo – w imię tolerancji, wolności i postępu. Każde jest zagrożeniem. Jest też wyzwaniem dla Złego, który na wszelkie możliwe sposoby próbuje osłabić jego siłę życia. Nie uderza w samo słowo – jest wobec jego mocy bezradny, ale współdziałając z ludzką wolą, nie pozwala na to, by wydało plon. Czyni jałowym Boży wysiłek. Niezrozumienie, niestałość, troski doczesne i ułuda bogactwa, uleganie wpływom innych – to przyczyny duchowej pustyni. Uniemożliwiają wyzwolenie się w człowieku tęsknoty za prawdziwą wolnością, prawdą, nieskażoną miłością – a w konsekwencji prowadzą do duchowej śmierci.
Dzisiejsza Liturgia Słowa winna wnieść w serce chrześcijanina twórczy niepokój. Poprowadzić do zmierzenia się z prawdą o sobie. Postawić pytania. Ważne jest to, abyśmy potrafili stanąć w świetle prawdy o sobie bez żadnych usprawiedliwień, „adwokackich” sztuczek, chcieli określić swoje miejsce w kontekście Chrystusowego zasiewu. Nawet jeśli okaże się, że serce jest zachwaszczone bądź już dawno zamieniło się w skamielinę. Prawda wyzwala, ale tylko wtedy, gdy jest wypowiedziana, nazwana. Dziś jest na to właściwy czas. Bóg jest cierpliwy. Czeka.
ks. Paweł Siedlanowski
